Jim Rogers: „Wywołaliśmy wojnę na Ukrainie, a obwiniamy o to Rosję”

| 31 maja 2016 | 5 komentarzy

Jim-rogersJim Rogers, legendarny inwestor i były bliski współpracownik George'a Sorosa, z którym współtworzył jeden z najpotężniejszych funduszy hedgingowych świata – the Quantum Fund – otwarcie przyznał, że za konfliktem na Ukrainie, jak i powstaniem ISIS stoją Stany Zjednoczone.

 

Obecnie, już jako prywatny inwestor oraz autor kilku książek, Rogers udziela wywiadów wielu niszowym mediom. W rozmowie z Danem Shultzem z kalifornijskiego KFUG Community Radio stwierdził, że patrząc z perspektywy ostatnich kilku dekad, ktoś w Waszyngtonie naprawdę musi „kochać wojnę”. Dodał, że wmawia się Amerykanom, że to ktoś inny, a nie decydenci z Waszyngtonu, jest winien konfliktów wszczynanych przez Stany Zjednoczone. – Ci ludzie mają nieograniczoną władzę. Wywołują wojny i walki, za co obwiniają innych. Ludzie tacy jak my [Jim Rogers i Dan Shultz – red.] płacą za to rachunki, a reszta świata cierpi – konkluduje Rogers.

 

Pod koniec wypowiedzi inwestor, ze znanym sobie sarkastycznym poczuciem humoru, stwierdza, że coś złego dzieje się z przyjeżdżającymi do Waszyngtonu Amerykanami. – Jeśli mieszkasz w Missouri i jedziesz do Waszyngtonu jako urzędnik czy polityk, coś się wtedy z tobą dzieje. Nie wiem, co to jest; może to powietrze, albo wodażartuje.

 

cs/youtube.com

 

Tags: , , , , , , , , ,

Kategoria: Wiadomości

Komentarze (5)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Trefne Mięso pisze:

    Co się ma dziać, skoro cały Waszyngton co nazwe nosi po sławnym masonie, urządzony jest architektonicznie jak jedna wielka loża masońska to co sie dziwić, że coś "oddziałowywuje" na tych ludzi. Masoneria wiedziałą do czego można urzyć matematyki.

  2. Robert G. pisze:

    Jedyne, co mnie w tej wypowiedzi Jimma Rogersa dziwi, to nagle, aczkolwiek selektywne bicie się w piersi. Mam dość mocne wrazenie, iz tym odglosem i saczeniem się polprawdy probuje ten stary i doswiadczony tworca New World Order zagluszyc i przykryc swoje i swoich komiltonow o wiele bardziej niecne sprawki. Takie jest moje wrazenie, bedac przez trzy lata nauczycielem akademickim studiowalem w Miedzyuczelnianym Instytucie Nowoczesnych Technik Nauczania „psychologie zachowan” i ona mi to mowi.

    Ale do rzeczy na temat tej wypowiedzi.

    Co najmniej od czasu Pierwszej Wojny Swiatowej caly system gospodarczy USA zyje z uprawiania wojny. Pomiedzy wojnami niedostosowana do pokoju gospodarka USA kolapsuje i potrzebna jest nowa wojna, by ratowac egzystencje panstwowosci.

    Od czasow Drugiej Wojny Swiatowej system panstwowy USA staje się coraz „glodniejszy” i odstepy pomiedzy kolejnymi, inspirowanymi przez USA pod pretekstem „obrony wolnosci i demokracji” w atakowanych krajach wojnami staja się coraz krotszymi, az do czasow obecnych, to znaczy permanentnej „wojny” z inspirowanym i sterowanym przez USA „terroryzmem swiatowym”.

    Cele tej ostatniej „wojny” są wielokrotne, wspomne tutaj tylko trzy z nich:

    1. Cel gospodarczy: Rozwoj drogich technologii i procedur, pozwalajacych rzekomo panstwom a także tzw. „szaremu czlowiekowi” mozliwie dobrze zabezpieczyc się przed potencjalnymi zagrozeniami terrorystycznymi. Naturalnie, wszystkie te „dobra” oferowane są przez zdominowane przez USA koncerny.

    2. Cel polityczny: Oddanie się swiata zachodniego pod bardzo kosztowna (mafijnego rodzaju) „ochrone” ze strony USA i uznanie amerykanskiej hegemonii.

    3. Cel dalekosiezny: Totalna inwigilacja i kontrola ludzkosci, potrzebna dla realizacji „New World Order”. Osiagnieciu tego celu ma sluzyc stworzenie takiej histerii strachu przed potencjalnymi zagrozeniami terrorystycznymi, ze panstwa i ludzkosc dobrowolnie poddadza się takiej inwigilacji kontroli i bezwglednemu sterowaniu.

    O wszystkim tym pisal już w latach osiemdziesiatych ubieglego wieku Immanuel Wallerstein między innymi w swojej pracy „New Hegemony”.

    Przed okolo dwoma laty starlem się z jednym z polskich „politologow” (najgorsi sa ci, ktorzy w miedzyczasie "zahaczyli" o USA i chyba byli tam poddani praniu mozgow), który zarzucal mi przesade w „prowojennej” ocenie systemu gospodarczego USA mowiac, ze USA z tych wojen nie profituja. Profituja, i to bardzo w dwojaki sposob:

    1.USA kaza sobie za prowadzone wojny slono placic. Przykladowo, druga „Gulf War” (o Kuwejt) kosztowala oficjalnie (w przeliczeniu) 31,24 mld Euro. USA pokryly z tego niecale 5 mld, reszta zostala zdarta z „sojusznikow”. Nie uczestniczace czynnie w tej wojnie Niemcy zaplacily ponad 9 mld Euro, nie liczac posrednich kosztow wynikajacych z faktu sterowania ta (i następna) wojna z baz USA w RFN.

    2. Jeszcze większe profity ciagna USA z rabunku opanowanych terenow i haraczy, placonych przez osadzane tam marionetki.

    Na zakonczenie kilka slow o politologach, zwłaszcza rodzimych i ich spekulacjach na temat nowoczesnych zachodnich „wielkich” dzialan wojennych, sprowadzajacych się z reguly do gigantycznych bombardowan zamieszkalych obszarow przy pomocy bomb i rakiet.

    Mierzi mnie, kiedy slysze i ogladam w TV spekulacje tychze wtedy, kiedy wzrasta miedzynarodowe napiecie w związku z przewidywana „nowa wojna o wolnosc i demokracje” pod przewodnictwem USA. Ostatnio były to spekulacje na temat „beda bombardowania Syrii Asada, czy nie ?”.

    Wszystkie dywagacje na ten temat były tak samo bzdurne, jak wyssane z palcy fantazje dziennikarzy, którzy już „towarzyszyli duchowo” znarkotyzowanym pilotom amerykanskich F16.

    Zreszta większość wypowiedzi tych „politologow” ma zawsze typowo „zakopiansko-pytyjski” charakter, na wzor: ”No jak tam, Baco, będzie jutro padalo ? Ano, panoczku, jak będzie pogoda, to nie będzie padalo, a jak nie będzie pogoda, to będzie padalo!” I za to biora ci panowie ciezkie pieniadze!

    Kiedy wreszcie ci politolodzy zrozumieja charakter nowoczesnych wojen made in USA&Co., kiedy zrozumieja ze ich spekulacje na temat pokerowych zagrywek prezydentow, premierow itp., których glownym zadaniem jest stawianie do ostatniej chwili zaslon dymnych, i ich wlasne instytutowe i kawiarniane dysputy nie maja zadnego znaczenia w prognozowaniu tego co nastapi? Kiedy kapna sie, ze te „wojny” są wojnami technicznymi i odpowiedzi, czy i kiedy znowu „cos” będzie znowu masowo bombardowane trzeba szukac w „High-Tech” przemysle, bo tylko on te nowoczesne wojny przygotowuje i zapewnia ?

    Wlasciwej odpowiedzi udziela magiczne slowo „ALLOCATION”. Co to slowo oznacza:

    Firmy produkujace okreslone materialy, elementy i podzespoly maja roznych odbiorcow, większych i mniejszych.

    Najwiekszymi odbiorcami są zawsze firmy zbrojeniowe, w tym amunicyjne, produkujace bomby, rakiety. A te ostatnie, od czasu „Gulf War II” (dla Anglosasow jest to „Gulf War I”) nie produkuja większych ilosci „na magazyn”, tylko na zamowienie. Wedlug znajomego majora artylerii wojsk UK, który uczestniczyl w tej ostatniej wojne, jego jednostka nie miala zadnego kontaktu z „nieprzyjacielem” a uzyta zostala wylacznie do pozbycia się ogromnych mas przedawnionej amunicji NATO, która po prostu wystrzeliwala w pustynie. Nadzwyczaj tani sposob likwidacji niebezpiecznych smieci.

    Wracajac do „allocation”: Kiedy wzmiankowane firmy nagle otrzymuja gigantyczne zamowienia od firm zbrojeniowych, zwielokrotniaja moce produkcyjne i cala produkcje przeznaczaja na te zamowienia. Mniejsi „pokojowi” cywilni odbiorcy dawiaduja się z dnia na dzien, ze ich zamowienia trafily na „allocation”, co oznacza praktycznie ze terminy ich realizacji są odsuwane „w sina dal”. Nierzadko jest to przyczyna bankructw firm nie mogacych realizowac zamowien.

    Doswiadczenia ostatnich zachodnich „wojen wyzwolenczo-demokratyzujacych” pokazuja, ze najdalej w trzech miesiacach od zaistnienia „allocation” cos znowu będzie masowo bombardowane, a co to będzie piszczy już w trawie. A więc gry polityczno-medialne zakoncza się rzeczywistym atakiem tylko wtedy, kiedy rzeczywiście ruszyla produkcja wojenna „on demand”, o czym swiadcza „allocation” dla cywilnych odbiorcow „taktycznych” materialow (elektronika, okreslone metale, produkty chemiczne).

    Nie ma „allocation”, nie będzie bombardowan=wojny na wielka skale, takie są fakty, które politolodzy zdaja się ignorowac. Wszystko inne to tylko „pic na muchy”, obojetnie, co sobie politolodzy wymyslaja. Punkt..

    P.S. Obecne "zachodnie" zabawy z ISS nie potrzebuja zbyt wielkich ilosci materialu wojennego, dlatego nie ma „allocation”i nie bedzie wielkich akcji.

     

     

     

  3. emit pisze:

    Do Robert G.  

    Przeczytałem z zainteresowaniem.

    Proszę spróbować nacisnąć – Alt  i wtedy nacisnąć klawisz z literami: l, o, z, x, c.

    To samo po włączeniu –  Caps Lock. 

    Albo – Shift.

  4. Adam pisze:

    Do Moderatora.

    Przepraszam, komentarz Roberta G. wydał mi się bardzo sensownym i pełnym artykułem. Napisałem komentarz do komentarza, ale nie zaznaczyłem tego. Czy można prosić o zastąpienie pow. poniższym? 

     

    Do Roberta G.

    Czynami komentarz na dwie raty. Po lekturze wydał mi się pełnym artykułem. Pozdrawiam i chciałbym takie teksty czytać częściej mimo braku znaków pl.

    Pozdrawiam serdecznie! 

  5. swiadomi pisze:

    Robert G. jeden z nas obudzonych Brawo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *