banner ad

Prof. Bartyzel: O słowach rzucanych nazbyt lekko

50dm1974486219

Wszyscy już chyba wiedzą o odejściu ks. Jana Kaczkowskiego. Jego cierpienie budziło współczucie, męstwo z jakim je znosił – podziw. Niemniej z przykrością muszę zauważyć, że furorę robi jego myśl, skwapliwie rozpropagowana – a jakże! – przez główną antykatolicką szczujnię medialną o treści: "nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem".

Zastrzegam, że nie wiem jaki był kontekst tej wypowiedzi, ale jakikolwiek był, jest to maksyma lekkomyślna i bałamutna, zwłaszcza w ustach katolickiego kapłana, którego pierwszym obowiązkiem jest troska o zbawienie dusz wiernych powierzonych jego trosce. Po pierwsze, w najściślejszym sensie nikt, oprócz Boga i Niepokalanie Poczętej, więc od grzechu wolnej, nie jest "dobry", i nawet Pan nasz obruszył się, gdy tymi słowy ("człowieku dobry") ktoś się do Niego zwrócił, przypominając tę prawdę.

Po drugie, zdanie to, sensu largo, mogłoby być prawdziwe, gdyby wypowiedziane zostało w postaci deskryptywnej, np. tak: "są ludzie  prawi i żyjący cnotliwie, chociaż nie są katolikami, a nawet nie znają Ewangelii, jak również są nominalni katolicy będący łotrami i szubrawcami, ponieważ ani chrzest, ani zapisanie w księgach metrykalnych nie czyni nikogo automatycznie cnotliwym". Tylko, że taka prawda jest na poziomie banału, znanego każdemu katolikowi, bo od zawsze nauczanemu przez Kościół, który uczy przecież, że prawo naturalne, zawierające reguły dobrego życia, zostało wszczepione każdemu człowiekowi i każdy może je odczytać w swoi  sumieniu. Można jednak, a nawet należy zauważyć, że skoro prawo naturalne pochodzi od Boga, tak samo jako od Niego pochodzi i Objawienie i Kościół, to wszyscy "cnotliwi poganie" też w jakiś sposób należą do Kościoła, bo jak On, należą do Chrystusa, który jest Panem wszystkich ludzi bez wyjątku, gdyż "nabył ich na własność" za cenę Swojej, odkupicielskiej Krwi.

Maksyma powyższa jednak nie jest opisowa, lecz imperatywna, ponieważ użyty w niej został – w formie przeczenia – predykatyw (czasownik modalny) "nie trzeba", który stosuje się dla wyrażenia OBOWIĄZKU lub STOSOWNOŚCI działania, czyli w znaczeniu: (nie)powinno się, (nie)należy, (nie)potrzeba. A to już jest bardzo gruby błąd, całkowicie sprzeczny z katolicką teologią moralną. Jego sens może być odczytany jako zlekceważenie podstawowego obowiązku każdego człowieka, czyli dążenia do prawdy, w tym wypadku także prawdy nie tylko poznawczej, ale i zbawczej. Na domiar, ogólnikowe pojęcie "dobroci" w tym zdaniu ani nie przypomina, że ponad cnotami naturalnymi są jeszcze cnoty nadprzyrodzone, które otrzymać można tylko przez łaskę, nie zaś osiągnąć siłami natury, ani nawet nie ma tej powagi i precyzji, co rozpoznane rozumem przez mędrców pogańskich aretai/virtutes. Przeciwnie: pachnie to nie tylko jakimś hiper-pelagianizmem, ale wręcz humanitarno-czułostkową etyką emotywistyczną, która szerzy się w świecie współczesnym niczym dżuma. W sumie, autor zdaje się mówić zarówno katolikom, jak niekatolikom: "to nie ma znaczenia jakiej religii jesteście, czy nawet żadnej, byleście byli 'dobrzy' ". A to jest wyjątkowa lekkomyślność i straszna odpowiedzialność, bo w ten sposób dusze takich "dobrych ludzi" można zaprowadzić wprost do piekła.

Dlatego w tej chwili, kiedy śp. ksiądz Kaczkowski stoi już przed sądem Boskim, jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, jest prosić Boga, aby raczył odpuścić mu tę myśl rzuconą nazbyt lekko i skwapliwie podchwycaną przez sługi Zwodziciela.

 

Profesor Jacek Bartyzel 

 

 

Kategoria: Jacek Bartyzel, Kultura, Myśl, Publicystyka, Religia, Wiara

Komentarze (27)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. krystyna degutis napisał(a):

    Jeszcze za życia ks.Kaczkowskiego  czytałam  jego książkę ,jak również ksiąkę wywiad z  księdzem.Zwróciłam uwagę na kilka podobnych myśli, ale wydaje mi się,że były one wypowiedziane w kontekście słów apostoła Pawła,że są ludzie,którzy mają prawa Boże zapisane w sercu mimo ,iż nie znają Ewangelii. Myślę,że tak to ksiądz Kaczkowski rozumiał.Ważne jest,że swoim działaniem  przyczyniał się do nawróceń ku Bogu.A to się liczy najbardziej.

  2. Anawim napisał(a):

    W tym artykule autor interpretuje: "nie trzeba być katolikiem, by czynić dobro" znaczy tyle, co: "nie powinno się/nie należy być katolikiem, by czynić dobro". Oczywiście w kontekście całego artykułu (ze skądinąd słuszną argumentacją) jest to tylko kiepskich lotów figura retoryczna, ale po wyrwaniu z kontekstu pozwala z czystym sumieniem prosić Boga, aby raczył odpuścić prof. Bartyzelowi tę myśl rzuconą nazbyt lekko.

    Z przestrogą dla autora, by nie pisał artykułów z klauzulą: "nie wiem, jaki był kontekst". A  dla czytelników z przestrogą, by po takiej klauzuli poszukali źródła z kontekstem lub zachowali zdrowy dystans do przedstawionych wniosków.

  3. Kura Domowa napisał(a):

    "Nie sądźcie byście nie byli sądzeni"

    Sam pan Prof. zauważył, iż nie zna kontekstu wypowiedzi ks. Jana, więc może warto było skorzyskać z maksymy "Mowa jest srebrem, a milczenie…"

  4. ks. Damian Wyżkiewicz CM napisał(a):

    Można by rzec: ciszej nad tą trumną… Jest taka stara zasada, o której ks. Profesor powinien wiedzieć, że o zmarłych albo się mówi dobrze albo wcale. Ten artykuł nie odbieram jako troskę o zbawienie wiernych, tylko tekst wysoce nie na miejscu. Gdyby się ukazał tydzień po pogrzebie, zrozumiałbym intencję.  

  5. malgorzata rachwalska napisał(a):

    zgoda, Księze Profesorze!

  6. Małgorzata napisał(a):

    …." sensu largo", "postać deskryptywna", "predytakatyw", "hiper-pelagianizm"…..Rany, panie profesorze! Proszę po ludzku i dla ludzi, ludzi chorych cierpiących, zbolałych. Dla ludzi otępiałych z bólu, strachu i lęku. Dla cierpiacych ból niewyobrażalny, dla ludzi ciepriących stratę za życia…. Dlaczego dobroć ma byc cnotą katolicką???  Przerażające i smutne.

  7. Kasia napisał(a):

    Bardzo się cieszę że ktoś to wreszcie powiedział. I przeraża mnie że księża potrafią wypowiadac się w ten sposób,ks. Damianie. Szkoda że ksiądz nie milczy jak wykorzystywane są te słowa w złych intencjach bo takich zaczynam widzieć coraz więcej. Na tej zasadzie wszystko można sobie interpretować po swojemu. Ludzie powiedziane wprost słowa są chyba logiczne ! Nie róbmy z wprost powiedzianego zdania super zagadki. To zdanie nie było dobre. Kolejną rzeczą przerażającą jest jak słyszę że trzeba milczeć w takich sytuacjach, o nie drogi panie, jeżeli coś się dzieje źle nie wolno milczeć. Nie zakłamujcie prawdy…bo to już robota złego. Nikt ks. Kaczkowskiemu nie odbiera zasług, przyjmij go do Swojego Królestwa Panie ! Ale nie wolno pozwalać aby zli ludzi interpretowali jego słowa przeciw Słowu Boga !!! Bo to się dzieje !!!

  8. Ewa Ewa napisał(a):

    Pretensjonalna wypowiedź pełna jadu i zazdrości o charyzmę Zmarłego. Wy, kapłani zawsze popełniacie ten grzech wobec innych księży, którzy są od Was zwyczajnie lepsi w tej branży. "Gdyby zostało wypowiedziane w postaci deskryptywnej"…- gdyby babcia miała wąsy…

  9. gość napisał(a):

    Próba zaistnienia na dokonaniach cudzych, Profesorze? nie zwracajcie uwagi na takie artykuły. Komentarze i pozytywne i negatywne karmią autora chlubą. Zostawcie zmarłych w pokoju, chwalcie czyny dobre, błędy zapomnijcie. 

  10. Jacek Bartyzel napisał(a):

    Niczego złego o osobie śp. ks. Kaczkowskiego, którego niezmiernie szanuję, nie napisałem: odnosiłem się do teologicznie błędnego zdania, które wypowiedział, a które niestety zyje już własnym życiem.

    PS. Nie mam zaszczytu być księdzem; jestem zwykłym laikiem, członkiem ludu Bozego.

  11. tys napisał(a):

    Dla mnie ks. Jan był jedynym ze znanych mi , którego słuchałem z przyjemnościa , reszta głosno mówi na ambonie a zwłaszcza przed wyborami . I tu sie trzeba zastanowić Panie Jacek Bartyzel  o słowach lekko rzucanych jak Pan pisze . Dajcie człowiekowi spokojnie odejść a czepcie się tych rydzy co zakładaja te czarne przebranie tylko dla kasy .

  12. kw napisał(a):

    Profesor chciał zabłysnąć mądrością, a tylko pokazał swoją małość, arogancję, ignorancję, pychę. Co będzie następne? Wypominanie Panu Bogu, że źle napisał Biblię, bo Szatan ją cytował do swoich celów, kusząc Jezusa?

  13. Jakub Majewski napisał(a):

    Myślę że innym komentatorom powyżej dobrze by zrobiło raz jeszcze przeczytanie tekstu prof. Bartyzela. Tu nie chodzi o doczytywanie się złych intencji w wypowiedzi ks. Kaczkowskiego, toteż sam kontekst tamtej wypowiedzi nie ma znaczenia. Nie trzeba znać kontekstu tych słów aby widzieć jaki pożytek z tych słów uczynili wrogowie Boga. I przed tym właśnie należy przestrzegać zarówno wiernych jak i kapłanów, ale zwłaszcza tych ostatnich. Takie ostrzeżenia zaś są zawsze na miejscu, ale najbardziej w tym newralgicznym czasie przed pogrzebem, gdy widzimy najdobitniej jaki użytek jest czyniony z nieopatrznych słów zmarłego.

    Co zaś się tyczy starej maksymy wspomnianej powyżej przez ks. Damiana, maksyma ta zwraca uwagę na niestosowność atakowania kogoś kto nie może się bronić. Nigdy więc nie wypada o kimś mówić "był łajdakiem" lub czegokolwiek podobnego, nawet jeśli ze wszech miar zasłużył na takie miano. Jednakże oceniać osobę, a oceniać czyny, to dwie zupełnie inne sprawy. I ksiądz zwłaszcza powinien o tym wiedzieć, ponieważ jest to absolutnie kluczowa myśl w posłudze kapłańskiej. Nieraz bowiem kapłani muszą przecież sprawować Msze święte pogrzebowe, a nawet głosić podczas takowych kazania. W takim przypadku, nie będą oczywiście wymieniane złe uczynki zmarłego, choćby i były wszystkim dobrze znane – ale absolutnie musi być przecież jasny sygnał do wszystkich zgromadzonych że za zmarłego trzeba się modlić, bo owszem, był grzesznikiem. Ksiądz który nazbyt dosłownie interpretowałby zasadę "o zmarłych albo się mówi dobrze albo wcale" mógłby nieopatrznie przyczynić się do znacznego przedłużenia pokuty czyśćcowej zmarłego, poprzez właśnie ukrycie konieczności modlitwy i skruchy za grzechy zmarłego.

    Suma sumarum: gdy umarł ks. Kaczkowski, który już teraz przez co niektórych jest kanonizowany i idealizowany, bardzo cenna jest ta krótka uwaga profesora Bartyzela: dziękując Bogu za wszelkie dobro które ks. Kaczkowski uczynił – a było tego bardzo dużo – pamiętajmy też modlić się o jego duszę, mając w świadomości ten przykład który nam przypomina iż bardzo niewielu jest ludzi którzy umierają bez grzechu.

  14. Ania napisał(a):

    Jak można promować się w ten sposob na śmierci cenionej osoby? Z tekstu bo artykulem tego nazwać nie można, wynika że auror uznaje wyższość katolików nad ludźmi innej wiary niezależnie od uch postawy życiowej. Nie słowa Księdza Kaczkowskiego powinny byc mu wybaczone, autor powinien się kajac za swoją pychę.

  15. Dorota napisał(a):

    Żałosne i nie na miejscu.

  16. Greg napisał(a):

    Widzę, że logika klasyczna jest całkowicie obca panu profesorowi :(

    Smuci to wielce.

    Z przekonań profesora wynika, że ktoś kto nie jest katolikiem, nigdy, przenigdy

    nie będzie człowiekiem cnotliwym. Bo z tego co powiedział ks. Kaczkowski, wynika tylo tyle, że hipotetycznie człowiek może stać się cnotliwym bez jakiejkolwiek wiary.

    Chyba już czas uzmysłowić sobie, że nie istnieje jedna, jedyna prawda i to jeszcze do

    tego zazwyczaj nie objawiona.

  17. krystyna degutis napisał(a):

    W świetle testamentu księdza Kaczkowskiego dyskusję  chyba powinno się zamknąć.Jego prośba  właściwy pochówek jasno precyzuje  jakie miał stanowisko wobec Tradycji.A oto jego słowa: "Bardzo proszę mnie pochować w sutannie, z humerałem, w albie, z cingulum i stułą na krzyż, z manipularzem, w takim ładnym, czarnym ornacie, żeby dzieci mojego rodzeństwa, wiedziały, że wujek nie wyparował, nie zniknął. I że śmierć jest czymś zupełnie realnym i normalnym. Zdarza się to nam śmiertelnikom”  A więć ks. Jan  Kaczkowski prosił aby Go pochować w szatach kapłana rzymskokatolickiego przed SV II.

  18. ateista napisał(a):

    Panie Profesorze, prosze pamietac ze Katolik nie rowna sie chrześcijanin.  I choćby tylko to jedno spostrzeżenie udowadnia ze Pana wywód  jest gleboko hejterski. Wstyd. 

  19. Burak napisał(a):

    Godzi sie odnotować wielki stan wzmożenia osobistych (i zbiorowych) wrogów Pana Boga. Z Internetu wylewają się memy zawierające klasyczne już zdanie śp. x. Kaczkowskiego. Tryumf i radość, które on niechcący sprawił zajadłym wrogom Kościoła mieszają się z chórem: – Santo subito! W sumie szkód co niemiara…

    Także i tutaj stan wzmożenia. WRESZCIE jest wymarzona okazja przykopać Bartyzelowi! Co się czyni na ogół bez wgłębiania się w istotę sprawy.

  20. Robespierre napisał(a):

    Komentarze rodem z onetu tutaj? Nigdy bym sie nie spodziewal…

  21. Ewa Maria napisał(a):

    Śmierć Przyjaciela – podniosła chwila, w klimacie sacrum dziękujmy za wszelkie dobro, które dzięki Księdzu Janowi stało się udziałem wielu. Podziw i wdzięczność! Wszystko co nadto – jest zbędnym dodatkiem, stratą czasu i sił. Bo Bóg większy jest od swego przeciwnika, od szatana. Doskonała miłość usuwa lęk, dlatego nie bójmy się: jak, gdzie, kiedy, w jaki sposób może przemówić zło. Gdzie wielkie dobro tam i zło. Zawsze są obok siebie jak ewangeliczna pszenica i chwast. Ale nas interesuje DOBRO. Bo mamy tylko jedno życie… Trzeba się pospieszyć, by dobra nie przegapić. By nie wpaść w pułapkę, że coś jest dobre, ale …

     

  22. Eilidh napisał(a):

    Może warto przypomnieć zm. ks. Jana przeslanie i prośbę:

    > "Ostatnie przesłanie i prośba

    Moja osoba jest tu mało ważna. Jestem przejęty słowami fascynującego mnie papieża Benedykta XVI, który po wyborze konklawe, ogłosił: "Po wielkim papieżu Janie Pawle kardynałowie wybrali mnie, skromnego współpracownika winnicy Pańskiej". Wielki kardynał, zwany pancernym, który mówi, że jest skromnym pracownikiem w winnicy Pańskiej! Również ja nie jestem nikim wyjątkowym i proszę mnie za takiego nie mieć. Jestem najzwyklejszym, błądzącym księdzem i chrześcijaninem, waszym bratem Janem, który często się w życiu gubił.
    Proszę także mocno, żebyście nie zapominali o hospicjum w Pucku. To także apel do moich współpracowników. Błagam, żebyście tego dobra, które wspólnie wypracowaliśmy, nie rozmienili na drobne. Żebyście trzymali najwyższe standardy opieki, przejrzystości finansowej i moralnej. Ale też żebyście o mnie pamiętali. Nie stawiając broń Boże pomników, ale zachowując w modlitwie. Największym darem, który będziecie mogli mi po śmierci ofiarować, jest msza święta gregoriańska.
    A ja, jeśli Pan Bóg przyjmie mnie do siebie, obiecuję, że na tyle, na ile mi pozwoli, bo to też nie jest takie oczywiste, będę próbował być blisko was.
    Przepraszam wszystkich tych, których skrzywdziłem, których niesprawiedliwie oceniłem. Proszę o wybaczenie wszystkich, którzy się poczuli przeze mnie dotknięci w tych momentach, kiedy nie stanąłem na wysokości zadania. I chciałem powiedzieć, że nie mam żalu do nikogo. Tak mi, Panie Boże, dopomóż. "

    ("Życie na pełnej petardzie", Kraków, 2015)'  <

     

    Profesorowi dziękuję za tekst,  który zrozumiałam zgodnie z intencją przeczytawszy go spokojnie po raz drugi z u wagą (zanim przeczytałam wpisy, w tym  ten poniższy Profesora:

    "Niczego złego o osobie śp. ks. Kaczkowskiego, którego niezmiernie szanuję, nie napisałem: odnosiłem się do teologicznie błędnego zdania, które wypowiedział, a które niestety zyje już własnym życiem…"

     

  23. Jacek Bartyzel napisał(a):

    Komentator kryjący się za nickiem "Greg" napisał"

    Widzę, że logika klasyczna jest całkowicie obca panu profesorowi :(

    Smuci to wielce.

    Z przekonań profesora wynika, że ktoś kto nie jest katolikiem, nigdy, przenigdy nie będzie człowiekiem cnotliwym".

    Odpowiadam: ten komentarz dowodzi, że "Gregowi" obca jest umiejętność czytania ze zrozumieniem.

    Napisał on również:

    "Chyba już czas uzmysłowić sobie, że nie istnieje jedna, jedyna prawda i to jeszcze do tego zazwyczaj nie objawiona".

    Odpowiadam: w każdej kwestii prawdziwy może być tylko jeden sąd. Kto twiwerdzi inaczej, sam zaprzecza sensowności własnego sądu, ergo staje w sprzecznosci z logiką klasyczną (zasada niesprzeczności).

  24. Christoforos napisał(a):

    G. K. Chesterton: 'Don't ever take a fence down until you know the reason it was put up.'

    1. Zrozum tekst prof. Bartyzela.

    1.1. Przeczytaj tekst jeszcze raz.

    1.2. Czy na pewno dobrze zrozumiałeś/aś o co chodzi?

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    2. Po zrozumieniu możesz skomentować, a nawet się nie zgodzić.

  25. malok napisał(a):

    Zastrzegam, że nie wiem jaki był kontekst tej wypowiedzi, ale jakikolwiek był, jest to maksyma lekkomyślna i bałamutna,(..)

     jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, jest prosić Boga, aby raczył odpuścić mu tę myśl rzuconą nazbyt lekko i skwapliwie podchwycaną przez sługi Zwodziciela.

    Myślę, że p.Bartyzel popełnia błąd interpretacyjny. Nie można jednoznacznie przypisywać znaczenia myśli wyrwanej z kontekstu. Interpretacyjna to niebezpieczna broń dla prawdy zwłaszcza w teologii. Mistrzami w tym są protestanci i katolicy nie powinni ulegać interpretacyjnej manipulacji. Lewacki lub żydowski mędrca  może napisać o słowach Jezusa  "nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz " , że to mowa nienawiści. Jeśli prawdą jest, że kontekst tej wypowiedzi ma dosłowne znaczenie, to oczywiście jest to błąd śp. ks.Kaczkowskiego. Ale nie wiadomo jak jest , więc nie można obwiniać autora, że ktoś na białe zmienia w czarne.

  26. Maria napisał(a):

    Nie ujmujac niczego ks. Kaczkowskiemu, zgadzam sie z panem prof . Bartyzelem, zdanie bylo niefortunne, jest teraz pozywka ludzi nieprzychylnych Kosciolowi. W kontekscie zbawienia duszy polecam deklaracje ,,Dominus Iesus'' kardynala Ratzingera… 

    Zaiste, warunkiem zbawienia jest nie tylko bycie dobrym czlowiekiem…

    Boze, przyjmij ks. Jana do Swojego przedziwnego swiata…

  27. krystyna degutis napisał(a):

    No i  właśnie dlatego profesor Bartyzel  i Pani mylą się.Ksiądz Kaczkowski nie powiedział ,że  aby byc zbawionym  nie trzeba wierzyć.Mówił o dobroci .O ile wiem  nasz ,Katolicki Katechizm  mówi,że wszelkie wątpliwości powinniśmy rozstrzygać  na korzyć bliżniego a jeżeli nie rozumiemy zapytać tego,kogo dotyczy.Ksiądz Kaczkowski nie żyje ale są Jego książki  i co najważniejsze  przedśmiertny testament, z którego jasno wynika  jak wielki szacunek miał do Tradycji i Papieża Benedykta XVI . Słowa ,o które obecnie toczy się bój  nie powinny być pożywką dla wrogów Kościoła lecz zachętą dla niewierzących aby  czynili dobro.A od czynienia dobra ku Bogu jest jeden krok…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *