banner ad

„Problem teologiczno-polityczny” w konfrontacji meksykańskiego liberalizmu i katolickiego konserwatyzmu

| 11 kwietnia 2013 | 0 Komentarzy

jacekbartyzelWielki hiszpański myśliciel Juan Donoso Cortés (1809-1853) rozpoczyna swoje dzieło komparatystyczne o katolicyzmie, liberalizmie i socjalizmie tym oto słynnym zdaniem: De cómo en toda gran cuestión política va envuelta siempre una gran cuestión teológica [„Na dnie każdej wielkiej kwestii politycznej tkwi zawsze wielka kwestia teologiczna”]. Jak mało gdzie, maksyma ta w Meksyku znajduje swoje potwierdzenie aż tak dobitne, że należałoby powiedzieć raczej, iż „kwestia teologiczna” znajduje się nie „na dnie”, lecz „na powierzchni” kwestii politycznej. Nie będzie więc żadnej przesady w stwierdzeniu, że większa część dwustuletniej już prawie historii niepodległego Meksyku stanowi nieprzerwane pasmo zaciętej, irracjonalnej walki prowadzonej przez aparat państwa z Kościołem katolickim i katolicyzmem w ogóle.

Należy dodać, iż po obu stronach rozdzierającej Meksyk antynomii światopoglądowej i ideowo-politycznej pomiędzy katolicyzmem a liberalizmem o wyraźnie jakobińskiej proweniencji zachodzi nie tylko ciągłość zasad i celu, ale również stały, instytucjonalny punkt odniesienia: po jednej stronie jest to hierarchiczny Kościół katolicki, po drugiej zaś – też mająca swoją hierarchię, lecz ukrytą – masoneria. Potwierdza to nie kto inny jak prezydent Meksyku w latach 1928-30 – emilio portes gil (1890-1978), który obejmując urząd, oświadczył: „W Meksyku państwo i masoneria są tą samą sprawą”.

(…)

Rekapitulując powyższe – z konieczności skrótowe, a nawet wyrywkowe – uwagi należy stwierdzić, że dzieje Meksyku niepodległego wypełnia śmiertelna walka (un pleito a muerte) „dwu narodów”: narodu indygenistyczno-liberalnego (przy czym ów indygenizm ma charakter głównie propagandowy i werbalny) inarodu hiszpańsko-katolickiego, będąca również, a nawet przede wszystkim, konfrontacją dwu religii: objawionej i dogmatycznej religii katolickiej oraz urzędowej „religii politycznej”, stanowiącej mieszaninę ideologicznych „dogmatów” liberalizmu, pozytywizmu i socjalizmu, kultu wolnomularskiego oraz sztucznie wskrzeszanych mitów i rytuałów prekolumbijskich. Można to spuentować przywołaniem znanego porzekadła hiszpańskiego (zmieniając w nim tylko podmiot): „wszyscy Meksykanie chodzą za księdzem, tylko że jedni chodzą ze świecą, a drudzy – z kijem”.

Całość w: „Horyzonty Polityki”, 2012, vol. 3, nr 5, s. 35-61.

prof. Jacek Bartzyel

legitzmiym.org

Kategoria: Inni autorzy, Myśl, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *