banner ad

Panichas: Konserwatyzm a życie duchowe

| 12 kwietnia 2015 | 0 Komentarzy

unnamedKryzys nowoczesności jest wszechobecny. Jego moc jest tak silna, że nawet ruchy  broniące świętości tradycji i wartości porządku w coraz szerszym zakresie odnajdują się na pozycjach, które przysparzają im kłopotów. Richard M. Weaver zauważa, że ​​"proces odbudowy podstawowej uczciwości, raz naruszonej,  jest mozolny i trudny." Równocześnie podkreśla, że: "Nauczyciele obecnego porządku nie posiadają wystarczająco odwagi, aby być precyzyjnymi w swoich definicjach; prawodawcy zaś nie mają wystarczającego wglądu na rzeczy bieżące." Diagnostyczne obserwacje Weaver’a uświadamiają nam głębokość niemocy, która dotyka współczesne społeczeństwo, a także trudności w stawianiu oporu naszemu losowi. Idąc dalej widzimy w jakim stopniu brak odwagi i wiedzy, zwłaszcza w sferze intelektu i świata polityki, wyostrza i przyspiesza osobiste i publiczne wymiary kryzysu moralnego na najwyższych i najważniejszych poziomach, gdzie oczywiście kształt naszej cywilizacji jest ostatecznie ustalany.

Wyraźnie materialistyczne tendencje XX wieku, zwłaszcza po kulturowym utrwaleniu,  jakiemu uległy one od czasu zakończenia I wojny światowej, kiedy to -"my współcześni" –  bezpośrednio lub pośrednio, wcieliliśmy je jako takie w życie, są teraz wręcz namacalnymi tendencjami absolutnymi. Owe podstępne i uciążliwe tendencje transponują do rangi mitów najbardziej niebezpiecznego rodzaju, które w swoje sidła łapią nawet tych, którzy swoimi  przekonaniami potwierdzają standardy sprzyjające zaliczenia ich do  tego co Weaver nazywa "społecznością metafizyczną”. Chciałoby się myśleć o tej "metafizycznej społeczności" jako naturalnym i nierozłącznym przedłużeniu metafizyki i myśli konserwatywnej. Chciałoby się również brać za pewnik, że w tym centrum ogólnie panującego chaosu charakteryzującego obecny kryzys, istnieje i trwa konserwatyzm duchowy; i że jest on konserwatyzmem  stanowiącym  fons et origo wszystkich konserwatywnych perspektyw: pierwotny, stały, intensywny, wychodzący z nienaruszalnej siły i wiary, niezmienny  i bezkompromisowy w swych zasadach – kiedyś katolicki, krytyczny i katechetyczny. Ten konserwatyzm duchowy,  podług naszej nadziei, obraca się wokół, jest zakorzeniony, zawsze powraca do, i szanuje najwyższe z prawd – aksjomatyczne Słowo Boże i porządek zasad, kierujących naszymi Duszami .

Bóg i dusza  – to dwa słowa, które, być może, są największymi ofiarami obecnego kryzysu nowoczesności. Wewnętrzne doświadczenia tych dwóch słów, w ich podstawowym znaczeniu,  jako bojaźni Bożej i pragnień duszy, wydają się dzisiaj bezsensowne i bez jakiegokolwiek  znaczenia. Ich osłabienie i brak obecności w życiu codziennym  jest objawem próżni wydziedziczenia, w której współczesny człowiek się znajduje. Jako słowa nakazowe, nie mają one racji bytu w społeczeństwie programowo uzależnionym  od niekończących się przynęt współczesności,  które odrzucają te święte paradygmaty aspiracji, których przecież ludzki charakter  wymaga, jeśli chce oddać należną cześć i podtrzymać jakąkolwiek zasadę boskości. Odrzucenie tych dwóch słów cieszy się dużą popularnością, czego dowieść może jedynie pobieżny przegląd dzisiejszej sceny społeczno-politycznej.

Daleki od zahamowania "wiek liberalizmu" osiągnął swój faktyczny i zarazem podstępny triumf dzięki sofistycznym skłonnościom, które przeniknęły każdy aspekt ludzkiego myślenia i działania. Ten destrukcyjny proces sygnalizuje postęp, który Michael Polanyi nazywa "pozytywistycznym empiryzmem", to jest " [ideą] nieograniczonego postępu, intensyfikującego się w perfekcjonizm, [który] połączył się  z naszym zaostrzonym sceptycyzmem, w rezultacie wytwarzając niebezpieczny stan umysłu nowoczesnego."  W czasach obecnych dostrzegamy miażdżącą skalę tego pochodu[ liberalizmu – AJ],  ponieważ absorbuje on i kształtuje zarówno myśli jak i poglądy polityczne i intelektualne. Nawet konserwatyzm tradycjonalistyczny cofa się przed tym niebezpieczeństwem, w straszliwym lęku przed jego mocą. Ścieżki tego odwrotu usłane są białymi flagami,  rezygnacją, porażkami i stratą niezgłębionych konsekwencji. Nie tylko konserwatyzm zasad, ale także konserwatyzm duchowy został przezeń upodlony. Najbardziej alarmującym jest jednak stopniowe pojawianie się konserwatyzmu podatnego na tendencje sił odśrodkowych i celów określonych przez ​​Polanyi’ego.

Fałszywy konserwatyzm  jest objawem, zapowiedzią duchowego Desuetudo które przenika amerykańskie społeczeństwo i kulturę. Blichtr, oportunizm i hedonistyczny konserwatyzm jest tym co widzimy wokół nas, swoim bytem potwierdzając iż nie jesteśmy w stanie stwierdzić które standardy i pewniki  konstruują autentyczny, oparty na etyce, konserwatyzm – standardy gwarantujące jego przetrwanie. Jego przetrwanie zaś nie nastąpi bez względu na natychmiastowe osiągnięcia tak zwanej "większości moralnej" i "nowej prawicy", które po prostu podążają za "doniosłością pragmatyzmu", ugruntowanego w podstawowym bagażu "nowych ofert" i "nowych granic”, promowanych przez liberałów. Konserwatyzm bez "odniesień ontologicznych" jest w tym samym stopniu wyjałowiony duchowo, co liberalizm, w opozycji do którego się opowiada. Niekończącym się debatom na temat "programów politycznych",  jak również  ich wiecznemu analizowaniu,  które na dobre zadomowiły się w niektórych konserwatywnych kręgach,  brakuje podstawowego zrozumienia "rzeczy stałych" i są adekwatne do empirycznych ambicji,  które odzwierciedlają gusta i moc napędu technologiczno-benthamowskiego świata. Ten fikcyjny konserwatyzm tylko tymczasowo powstrzymuje, w rzeczywistości  trywializując i umacniając  pozory scementowanego w Prawdzie  prawa duchowego. Taki konserwatyzm należy niemal wyłącznie do tego świata i jest odporny na prymat Boga jako pomiaru ludzkiej duszy. A przecież ów prymat powinien stanowić jego [konserwatyzmu] fundament; powinien też należycie definiować i formować prawdziwą "społeczność metafizyczną" – niegdyś sakramentalną społeczność przymierza. Z całą pewnością nie jest to Wspólnota, z którą mamy do czynienia we współczesnym świecie ogólnej polityki, lub w gronie tzw. konserwatywnych realpolitikierów. Modny, nowoczesny i upolityczniony konserwatyzm nie uznaje potrzeb duchowych, które spotykają się z Bogiem w duszy.

Biorąc pod uwagę spore i widoczne sukcesy politycznego konserwatyzmu w świecie popkultury,  jak również dynamicznego rozwoju jego wizerunku, powstałego ostatnimi laty, oczywistym jest niechęć do krytycznego i głębszego zbadania prawdziwego stanu dzisiejszego ruchu zachowawczego. Ruch ten niestety w coraz większym stopniu odzwierciedla "świecką hipotezę" i trwa w murach "świeckiego miasta"; zapominając lub pomijając aspekty duchowe, mówiące o wierze w Boga i jej pragnienia przez duszę człowieczą,  potrzeby, którą prawdziwie duchowy konserwatyzm rozumie i akceptuje. Obecnie, nawet jeśli ten polityczny, gnostyczny konserwatyzm, przywołuje te święte słowa – Bóg i dusza – to profanuje je poprzez przypisywanie im niewłaściwego miejsca, w skrócie, ignorując lub eliminując je z życia wewnętrznego samego konserwatyzmu. To odłączenie jest dziś największym kryzysem który wykrwawia  myśl konserwatywną, tętno tego życia wewnętrznego jest niewłaściwie rozpoznawane lub honorowane w słowie i pracy przez wielu konserwatywnych przywódców i rzeczników. W efekcie, teologia konserwatyzmu została złożona w ofierze nowym bogom i nowej moralności nowoczesności. Dyscyplina duchowego konserwatyzmu została wyraźnie osłabiona przez jego swoistą teologię liberalną [wyzwolenia], tak jakby, pod wpływem czysto ilościowego punktu widzenia panującego obecnie na rynku idei.

Takowe odłączenie prowadzi do kapitulacji, czego odzwierciedleniem jest obecny stan konserwatyzmu. Musimy zapytać, gdzie niby można znaleźć odwiecznie zachowawcze cnoty "bojaźni i drżenia" w dzisiejszym konserwatyzmie? W jaki sposób mamy oprzeć się materialistycznym doktrynom biorącym pierwszeństwo nad Bogiem i duszą , doktrynom zalewającym konserwatywne kryteria? Wytężony duchowo konserwatyzm, jak to adekwatnie ujął Irving Babbitt, ‘ustąpił duchowej bierności’. Konsekwencje tej recesji doprowadziły do ​​ogólnego zamieszania wśród zwolenników konserwatywzmu nie będących już w stanie odróżnić, pomiędzy tym co Babbitt nazywa prawem ducha i prawem uczestników, to znaczy, pomieszania tego co Boże i tego co należy do Cezara. To zamieszanie, endemiczne w liberalizmie, zagraża metafizyce konserwatywnej. Nie ma przecież nic bardziej wyniszczającego od pomieszania fundamentalnych zasad.

Chciałbym zaznaczyć, że powyższe rozważania nie powinny być interpretowane jako orędzie  jakiegoś typu konserwatyzmu nie z tej ziemi. Nie mniej jednak, metafizyka konserwatywna, która ​​zaniedbuje lub pomija wymiar teologiczny i stara się uciec od "tragicznego sensu życia" – wpada w tę samą pułapkę iluzji, która jest ściśle związana z temperamentem liberalnym. Wszak owe refleksje, w ich zamierzonych celowościach naprawczych, zwracają uwagę na potrzebę dyscypliny binarnej – dyscypliny Idei i transcendentnej wiary. Formy myśli konserwatywnej, w formie spotykanej  dzisiaj są jednostonnie, za bardzo ‘z tego świata’, akceptując zbyt bardzo filozofię nominalizmu. Brakuje im elementów uniesienia i są one pogrążone w kulcie czasu,  "opuszczonego świata" –  bezbożne i bezduszne. To świat duchowych ślepych zaułków, świat należący do "wieku złej wiary", w którym "bogowie wielkości i prędkości" mnożą się urzeczywistniając koszmar konsumpcji większościowej, który Matthew Arnold opisuje jako stan gdzie: "zjednoczona małość / stała się niezwyciężona”.

Dopóty, dopóki metafizyka konserwatywna będzie bić pokłony "światowej maszynie", redukuje się ona  do nieorganicznych pierwiastków, które identyfikują współczesne życie w jego okrutnej odmienności. To post-chrześcijański i postmodernistyczny świat, który arogancko odrzuca "zmysł religijny" i "ideę świętości" –wyrzekając się Boga i zaprzeczając duszy. Smutnym paradoksem jest, że zarówno myśliciele jak i przywódcy konserwatywni, odnajdujący się w obecnej kulturze zwycięstw politycznych, nie ukazują lub nie dążą do wdrożenia w swoje życie polityczne swoich religijnych tożsamości i przekonań. Autentycznie konserwatywna metafizyka nie może być manifestowana kiedy duchowa dyscyplina Boża została scedowana do doxai dialektycznych struktur i nadbudówek współczesnego życia.

Słyszymy często stwierdzenie, że żyjemy w "dekadzie zdominowanej przez konserwatyzm". Ale takie roszczenia muszą być oceniane w świetle standardów identyfikujących i mierzących poszczególne trendy, obecnie dominujące i zrodzone przez konserwatywne zjawisko polityczne. Z punktu widzenia metafizycznego, takowe zjawisko nie jest ani uspakajającym ani inspirującym. Jego orientacja społeczno-polityczna koncentruje się na  konserwatywnym programie politycznym o tendencjach spadkowych. Oznacza to, że obserwowany przez nas konserwatyzm w sektorze publicznym w dużej mierze sprowadza się do charakteru społeczno-gospodarczego; jego cele są zbyt łatwo podatne lub już skażone ideą postępu mechanicznego, tym samym zaślepiając przekonanie, które indentyfikuje  nowoczesność jako raniącą boską transcendencję i przygarnia do siebie artykuł wiary instrumentalizmu, który Simone Weil widzi jako centrum naszego duchowego kryzysu: a mianowicie; że "materia jest maszyną do produkcji dobra." Żadne inne wyrażenie nie oddaje lepiej partykularnej istoty ogromu bezbożności współczesnego życia, jaka kształtuje nawyki umysłu, postaw, oczekiwań i aspiracji. Ta bezbożność, została pozostawiona samej sobie w ciągu minionej dekady, ów fakt powinien trapić sumienia zachowawców, którzy obstają jeszcze przy jakiejkolwiek duchowej normie i wartościach. Świat czystego instrumentalizmu, w którym wszystko jest podporządkowane zasadzie mechanicznej, do której odnosi się Simone Weil, jest profanacją świata której musimy niezachwianie się przeciwstawiać.

Publiczny wizerunek konserwatyzmu, zwłaszcza ten, jaki jest teraz artykułowany i przekazywany przez konserwatywnych dziennikarzy i ekstragawanckich publicystów, mieni się brokatem. Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Zbyt często sprytnie i atrakcyjnie opakowany konserwatyzm choruje na brak duchowych dyscyplin niezbędnych do poważnego rozważania spraw ostatecznych które wykraczają daleko poza kwestie porządku publicznego. Brakuje mu transcendencji w kontekście podkreślanym przez ​​Saul’a Bellow który narzeka że obecnie "brak szczególnej troski wśród stanowiących fundament naszego kraju o jego życie duchowe”. Takowy właśnie konserwatyzm, osiągnął status instytucjonalny i wyborczą popularność, a jego urokowi uległy nawet elektroniczne mass media. To wszystko jest, w sensie organizacyjnym i w świecie pop, zaskakująco pomyślny, aczkolwiek te wszystkie oznaki zewnętrzne nie spełniają ani wymogów ani obowiązków natury wyższej, które są nieodłącznym składnikiem metafizyki konserwatyzmu duchowego.

Wszystko to, co zostało wymyślone na użytek mas świata popularnego jest rodzajem ’konserwatyzmu formalnego’, który wywiera nacisk na media, styl, technikę i obudowę. Jego rzecznicy i popularyzatorzy, jakkolwiek imponującymi mogą wydawać się ich zdolności  w tworzeniu „słownych ikon”  rzadko kiedy przemawiają w sensie mądrościowym lub soteriologicznym. Dotkliwie przypominając nam, że to, co musimy przywrócić w konserwatywnej teorii i myśli to język, który jest ‘amboniczny’ –  jak go określał Weaver. To właśnie w tym języku i w metafizyce, Bóg i dusza, nie tylko zajmują centralne miejsce, ale przede wszystkim definiują i awizują duchowy i wizjonerski konserwatyzm. Żadna istotna restauracja autentycznego konserwatyzmu w naszych czasach jest możliwą, bez naszego uprzedniego zaprzysięrzenia  wierności  zasadom duchowym prawdziwego porządku –życiu duchowemu, które jest źródłem porządku w człowieku i w społeczeństwie – jak podkreślał Eric Voegelin.

Nie możemy pomijać faktu, że w ciągu ostatnich, mniej więcej, dziesięciu lat konserwatyzm doświadczył duchowego upadku, nawet jeżeli dzięki temu doświadczył znacznych korzyści politycznych. To dziwaczne zjawisko potrzebuje naprawy. Gdy konserwatyzm pozwala na wewnętrzną utratę swych duchowych aspiracji, aby być zdominowanym przez pobudki i rozwiązania polityczne przestaje być konserwatyzmem. Jego życie wewnętrzne zostaje podporządkowane płyciźnie powierzchownej świadomości, światu zewnętrznemu. Poprzez przybranie charakteru iluzji nie jest on już "w stanie nieskończoności" lub nie jest w stanie nawiązać "kontaktu z rzeczywistością nieistniejącą" – posługując się terminologią Voegelina. A więc, aby konserwatyzm mógł być metafizycznie prawdziwy musi wrócić do swojego centrum zasad i odbudować się w transcendencji i wartościach które utrwalają jego duchowy etos, kształtować swoją pracę, skonstatować swoją wizję.

"To z szacunku do ideału moralnego" Jose Ortega y Gasset radzi nam, "abyśmy walczyli z jego największymi wrogami, którymi są moralności przewrotne." Jeśli chcemy odzyskać "moralny ideał" i jeśli mamy być ponownie poświęceni  życiu duchowemu, tedy pilnie potrzebujemy konserwatyzmu bezwarunkowego, zdrowego, ascetycznego, zdyscyplinowanego, proroczego, niezachwianego w krytycznych sytuacjach, niestrudzonego w swojej misji, silnego w swojej wierze, wiernego jej dogmatom, w końcu czystego w swojej metafizyce. Ów konserwatyzm musi już teraz oczyścić się z pozłacanych naleciałości, fałszywego samozadowolenia, celowych kompromisów, krzykliwych pokus i dryfujących celów. Tylko wtedy będzie gotów na  moralne i duchowe wypełnienie "płonącym zapałem pełnym udręki" –  jak ujęli by to wielcy mistycy. W obecnie panującym stanie kryzysu, konserwatyzm musi przejść metanoia. Tylko w akcie pokuty będzie mógł on znaleźć nasiona odnowy.

 

George Panichas

Tłumaczył Arkadiusz Jakubczyk

 

George Andrew Panichas (21 V 1930 +17 V 2010)  potomek imigrantów greckich, krytyk literacki, historyk i teoretyk tradycjonalistycznego konserwatyzmu; w latach 1962-92 profesor anglistyki Uniwersytetu Maryland, wykładowca Szkoły Teologicznej Greckiego Kościoła Prawosławnego w Brookline (Mass.); następca (od 1984 do 2007) Russella A. Kirka jako wydawca i redaktor kwartalnika Modern Age.

prof. Jacek Bartyzel

 

Oryginalna data publikacji (Wiosna 1986 roku).

Materiał udostępniony za  łaskawą zgodą  „The Imaginative Conservative”.

 

Kategoria: Arkadiusz Jakubczyk, Myśl, Polityka, Wiara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *