Ostatni car na świecie: fragment wywiadu Affairs Today z JW. Symeonem II

| 4 kwietnia 2016 | 1 Komentarz

King+Simeon+II+Bulgaria+Wedding+Prince+Guillaume+obyXmFjIrCOlCzy wywiad jest ekskluzywny, mamy wątpliwości. Warto jednak  zauważyć postawę Cara wobec lewicowych haseł o „skrajności” (obowiązkowo tylko prawicowej), jak i o relacjach z Turcją oraz Rosją. A było to w roku 2014…

Car Symeon II jest jednym z trzech ostatnich władców, którzy panowali jeszcze w czasie II Wojny Światowej, ostatnim człowiekiem na świecie tytułowanym carem i jedynym monarchą w historii, wybranym na głowę państwa w demokratycznych wyborach. Symeon był małym dzieckiem, kiedy został wyniesiony do godności monarszej między 1943 i 1946, zanim został wygnany przez Sowietów. W 2001, po tym jak 5 lat wcześniej wrócił do Bułgarii, Symeon został wybrany na premiera. Jego rząd – składający się głównie z technokratów i polityków kształconych na Zachodzie – był postrzegany jako jeden z najbardziej stabilnych we współczesnych dziejach Bułgarii, podczas gdy wstępowała ona do NATO, a Symeon odbierał w 2002 nagrodę the Path to Peace. W ekskluzywnym wywiadzie Symeon dzieli się swoimi spostrzeżeniami o Bułgarii, Unii Europejskiej i świecie polityki międzynarodowej. (AS)

 

AT: W niektórych postkomunistycznych krajach członkowskich UE obserwuje się wysoki stopień korupcji. Czy wierzy Pan, że to jest normalny problem przejściowy, który zostanie rozwiązany samoczynnie, z czasem, czy jest jakiś szczególny krok, jaki rządy powinny podjąć w tym celu?

JW Car Symeon II: Wszystkie rządy, wierzę, próbują zwalczyć korupcję, tak samo różne agencje uprawnione do tych działań. Osobiście myślę, że instytucje NGO są również pozytywnym pomocnikiem, zwalczającym te plagę. Niestety, korupcja istnieje w różnych obszarach społecznych i oto dlaczego powinna być zwalczana na wszystkich poziomach, nie tylko na tym, gdzie jest najbardziej głośna i może wywołać wielki skandal. Każdy zwykły obywatel powinien powstrzymywać się od dawania „ekstrapieniędzy” za usługi. Jeśli chodzi o uwypuklanie kwestii korupcji tylko w krajach postkomunistycznych w UE, muszę powiedzieć, że na tym etapie życia, intensywnie podróżując, wciąż marzę, by ujrzeć miejsce, które jest w 100% wolne od korupcji.

W jaki sposób Bułgaria skorzystała na wejściu do Unii Europejskiej w 2007? 

Odpowiedź na to pytanie zajęłaby bardzo dużo czasu, jeśli chcielibyśmy wskazywać pojedyncze kwestie. Mocno wierzę, że członkostwo Bułgarii ożywia nasze społeczeństwo, jego przynależność, wkład w konstrukcję UE jest niezwykle ważny. Unia potrzebowała całych dekad, by stać się rzeczywistością, i będzie potrzebowała więcej, by stworzyć całość. Unia Europejska jest jedyną drogą dla naszego kontynentu, by wypełniał on poważną rolę polityczną i ekonomiczną. To naiwne i uproszczone rozumowanie: oczekiwać, że Unia się zawali, gdy będzie przechodzić kryzys.    

Członkowie wstępujący po roku 2000 mają tendencję pozostawać w tyle za resztą Unii pod względem ekonomicznym. Wierzy Pan, że takie państwa jak Bułgaria, będą zdolne do „nadgonienia” Zachodniej Europy?

My, razem z Rumunią, weszliśmy do UE w 2007, trzy lata po wielkim huku, jaki towarzyszył wejściu innych państw. Cel budowy zjednoczonej Europy zależy od wszystkich państw razem i jest to interes każdego państwa z osobna. Celem Bułgarii, jak i w większości innych społeczeństw, jest podniesienie poziomu ekonomicznego. Proszę nie zapominać, od czego zaczynaliśmy, ile jest za nami dekad przeszłego, komunistycznego systemu ekonomicznego.   

Jako premier Bułgarii, pracował Pan w ścisłej koalicji z Ruchem na rzecz Praw i Wolności, często nazywanym „Partią Turecką”. Jak Pan postrzega unijne negocjacje z Turcją? Powinna zostać członkiem UE?

Ruch na rzecz Praw i Wolności w żaden sposób nie jest „partią turecką”. Nasza konstytucja zabrania tworzenia partii etnicznych albo religijnych.

Czuję, że negocjacje Unia – Turcja są wysiłkiem dla obu stron. Miejmy świadomość, że europejska część Turcji ma więcej mieszkańców niż liczą sobie populacje Bułgarii, Grecji i Albanii razem wzięte. Patrząc na to z drugiej strony, w 1949, kiedy formowało się NATO, i w dalszych dekadach, tureckie siły zbrojne były dla Zachodu niezbędne pod względem strategicznym. Zatem dlaczego nagle, kiedy przychodzi do sojuszu innego rodzaju, Turcja nie miałaby być dopuszczona do zostania częścią naszego kontynentu?

Chorwacja to najnowszy przybysz w UE. Jak Pan sądzi, Serbia powinna być następna?

Chorwacja zawsze wydawała mi się również dobrze przygotowana do bycia w UE i jest to jeden krok więcej do zjednoczonej Europy. W stosunku do naszego sąsiada, Serbii, widzimy stały postęp w tym samym kierunku, temu służy polityka rządu.

W ciągu ostatnich kilku lat rozwinął się syndrom eurosceptycyzmu i wzmocnienie ruchów skrajnie prawicowych, szczególnie na Węgrzech, w Bułgarii i Grecji. Jak Pan sądzi, jakie są tego przyczyny i jak można to powstrzymać?

 Eurosceptycyzm jest logiczny, lub jest przynajmniej normalną tendencją w czasach kryzysu. Obserwowaliśmy ten rodzaj postawy też i w innych czasach. Skrajnie prawicowe lub skrajnie lewicowe partie populistyczne zyskują na sile w czasie kryzysu lub niepokojów, to nic nowego. Słyszał Pan o stabilnym, dobrze funkcjonującym społeczeństwie, w którym jest wielu głosujących na skrajne ugrupowania? W mojej opinii, powinniśmy być pragmatyczni i podążać za długofalowymi interesami ludzi i priorytetami, i nie poddawać się modom oraz głosowi mediów. Nasi obywatele powinni ostrożnie oceniać programy partii skrajnych i wyciągać wnioski z przeszłości. 

Historycznie rzecz biorąc, Bułgaria jest znana jako ta, która ma „szczególne relacje” z Rosją.  Czy to aktualne? Jeśli tak, czy przyniosło Bułgarii jakieś korzyści?    

Osobiście unikam generalizowania i powielania klisz. Bułgarzy są całkiem podobni do Rosjan: dzielimy z Rosją wiarę prawosławną i Rosja odgrywała kluczową rolę w wyzwoleniu nas wieki temu od dominacji otomańskiej. Rosja jest wielkim krajem z nieskończonymi pokładami dóbr naturalnych, i tu można by poszukiwać sympatii na tle interesów handlowych. Praktycznym przykładem jest szybko rosnąca liczba Rosjan odwiedzających  Bułgarię, mimo że niektórzy ludzie czują gorycz pod wpływem okresu sowieckiego. Szczerze mówiąc, byłoby głupotą z naszej strony nie być w dobrych relacjach z Rosją.  

Jak Pan widzi Bułgarię za 20 lat?

Moim życzeniem jest, by Bułgaria miała lepszą pozycję w UE, przewodnicząc jej w 2019 – gdy przyjdzie ten sześciomiesięczny okres rotacyjny – i była w 2024 kwitnącym państwem.

Rozmawiał Ferdinand von Götzen

affairstoday.co.uk, 28 stycznia 2014/ tłum. Aleksandra Solarewicz 

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Myśl, Polityka

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Burak pisze:

    … no bo czyż nie może cieszyć poparcie monarchy dla wejścia Turcji do Unii Europejskiej? Taka to już monarchia jak i jej politpoprawność. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *