banner ad

o. Jacek Woroniecki: Kara śmierci a etyka katolicka

| 21 listopada 2013 | 5 komentarzy

woronieckiObawa przed utratą tego, co człowiek uważa za najdroższe, wstrzyma niejednego od dogadzania na drodze przestępstwa swym pożądaniom lub namiętnościom. A skoro go nie wstrzymała i dopuścił się jednego z tych najcięższych przewinień naruszających porządek społeczny, przede wszystkim zabójstwa, to sprawiedliwe jest, aby sam został pozbawiony życia, skoro nie ceni go u innych.

 

Najwyższe dobro doczesne, jakim jest życie, winno być chronione karą pozbawiającą tego, co stoi najwyżej w skali dóbr doczesnych, a taka jest właśnie kara śmierci. Jej stosowanie nie jest bynajmniej sprzeczne z V przykazaniem, bo zakazuje ono zabijania powagą własną i załatwiania tą drogą porachunków osobistych, nie odnosi się zaś do prawa, jakie posiada społeczeństwo – karania cięższych przestępstw śmiercią. Najlepszym tego dowodem jest to, że natychmiast po ogłoszeniu Dekalogu Mojżesz ustanowił karę śmierci za cały szereg przewinień, nawet nie najcięższych, np. za złorzeczenie rodzicom.

 

Etyka chrześcijańska nie wchodzi w szczegóły, gdy chodzi o wskazanie, jakie przestępstwo winno być karane śmiercią, ale stoi na stanowisku, że państwo ma prawo stosować tę karę za przewinienia szczególnie szkodliwe dla wspólnego dobrobytu społeczeństwa.

 

Na pozór trudniej pogodzić karę śmierci z celem /…/, jakim jest zadośćuczynienie Bogu. A jednak z tego, co powiedzieliśmy wyżej o tych dwóch celach kary, wynika z żelazną konsekwencją, że możność zapłacenia za popełnione przewinienia życiem ma wszelkie dane, aby stać się dla przestępcy pobudką do odrodzenia duchowego, a więc i radykalnej poprawy, i uleczenia przed stanięciem na sądzie Bożym.

 

Jak widzieliśmy powyżej /…/, nikomu nie wolno wymierzyć sobie samemu kary śmierci za popełnione przewinienia, ale przyjąć ją należy, gdy zostanie wymierzona wyrokiem sądu państwowego. Poddanie się jej w nadprzyrodzonym duchu wiary i pokuty posiada wielką moc zadośćuczynienia, choćby za największe przestępstwa popełnione w ciągu życia. Jeden z łotrów na Golgocie dał nam wzór, jak z kary śmierci można wyciągnąć największą korzyść dla duszy. Jego słowa: "godną zapłatę za uczynki odbieramy", najlepiej pokazują ten nastrój, który w mgnieniu oka leczy duszę złoczyńcy, kruszy jej przywiązanie do grzechu i sprawia, że kara przemienia się w pokutę, a ta prowadzi do zbawienia.

 

Poprawczy charakter kary śmierci, gdy rozważa się ją z nadprzyrodzonego punktu cnoty pokuty, występuje w całej pełni i doświadczenie krajów, w których obyczaj chrześcijański jest jeszcze żywy, wskazuje, że ogromna większość przestępców pod wpływem tego wstrząsu, jakim jest wyrok śmierci, poddaje się łasce nawrócenia. Znane są przypadki, że tak nawrócony skazaniec nie chce składać prośby o ułaskawienie, widząc jasno, że śmierć przyjęta w tych warunkach jako odkupienie grzechów daje mu taką nadzieję zbawienia, jakiej nie miałby spędzając resztę życia w więzieniu. Bo rzeczywiście, przy największych wysiłkach, jakie czynią społeczeństwa, aby z więzień zrobić zakłady poprawcze, człowiek skazany na długoletnie zamknięcie albo w samotności, albo w towarzystwie ludzi często głęboko zdeprawowanych, zbyt narażony jest na to, że nie wytrwa w nastroju pokuty, jaki wywołała w nim groza śmierci.

 

Nietrudno zrozumieć, że w krajach, które zatraciły ducha chrześcijańskiego, powyższe względy nic nie znaczą i że budzą się w nich tendencje do zniesienia kary śmierci. Stosowana bowiem tylko dla racji odwetowych i prewencyjnych, z pominięciem względu na poprawę przestępcy, ma ona w sobie coś, co słusznie wywołuje zastrzeżenia. W okresach większych niedomagań społecznych, kiedy przestępczość wzrasta i wymaga silniejszych represji, te kraje, które pod wpływem niewiary i liberalizmu już zniosły karę śmierci, powracają do niej. Spełnia ona wtedy swe wtórne zadanie, ale nie spełnia, albo przynajmniej rzadko, pierwszego, jakim jest poprawa przestępcy, skoro w społeczeństwach, które utraciły obyczaj chrześcijański, znikło zrozumienie jej nadprzyrodzonej doniosłości.

 

Tam, gdzie myśl o życiu nadprzyrodzonym jest w społeczeństwie żywa, kara śmierci spełnia też całkowicie swe zadanie zadośćuczynienia Bogu. Każdy człowiek winien być gotów oddać Bogu to życie, które dostał z Jego rąk, toteż przyjmowanie śmierci z całkowitym poddaniem, ma zawsze wielką wartość zadośćuczynienia sprawiedliwości Bożej. Są ludzie, którym danym jest złożenie życia w ofierze za wielkie sprawy – za wiarę, w chwilach prześladowań oraz za ojczyznę, gdy wypadnie jej bronić w wojnie sprawiedliwej. Podobnie oddanie życia Bogu w wypadkach kary śmierci, choć nie posiada (jako mniej dobrowolne) tych cech bohaterstwa, jest aktem, który naprawia ujmę przyniesioną Bogu przez nieposzanowanie Jego praw i tego porządku społecznego, jaki ustanowił On wśród ludzi.

 

Większe uświadomienie w świecie katolickim wszystkich nadprzyrodzonych aspektów kary śmierci sprawiłoby, że spełniałaby ona lepiej to zadanie, jakie Bóg przeznaczył jej dla zbawienia dusz obciążonych szczególnie wielkimi przestępstwami.

 

Katolicka etyka wychowawcza, t.II, cz. 2, Lublin 1986, s. 385 – 388

 

Kategoria: klasyki

Komentarze (5)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Feliks napisał(a):

    Dla mnie jest problemem takie pytanie: Czy katolik może być wykonawcą kary śmierci? Na to pytanie nigdy nie uzyskałem jednoznacznej odpowiedzi.

  2. Mariusz Matuszewski napisał(a):

    Oczywiscie, że może. Kosciół ją dopuszczał i popierał, a duchowni przekazywali nawet tych, których skazała inkwizycja, w ręce swieckie. Jeżeli zatem Kosciół widzi koniecznosć wykonywnaia kary smierci, to musi przecież dopuscić, że ktos ją wykona – a zatem zabije. Poza tym technicznie rozwiązano to w ten sposób, że kat tuż po egzekucji spowiadał się duchownemu obecnemu podczas jej przeprowadzenia i natychmiast otrzymywał rozgrzeszenie.

  3. RO napisał(a):

    Odwracanie kota ogonem, takie wykręcanie słów Pisma Św., aby dostosować jego treść do swoich własnych ziemskich zapotrzebowań. Pan Bóg daje życie i Pan Bóg je odbiera, człowiek nie ma do tego prawa. Zabijanie dla dobra społeczeństwa to stawianie swoich własnych interesów i wygody ponad Panem Jezusem. Kropka. Dobre, czy nie, społeczeństwo przeminie, jego potrzeby to sprawy ulotne. Jakim prawem ktoś stawia je ponad Miłością, ponad Bogiem?  A wojna sprawiedliwa? Od kiedy to zabijanie bliźniego w imię czyiś interesów można uznać za usprawiedliwione? Ojczyzna ziemska droższa jest od ojczyzny niebieskiej? Przeraża mnie to, jak takie nauczanie sprzeczne jest z Miłością, z Duchem Świętym, który jest w naszych sercach. 

  4. Karol Kilijanek napisał(a):

    Ducha Świętego nie brakuje także w Kościele. Nauka Kościoła to nauka Ducha Świętego. A Kościół naucza, obydwu: i kara śmierci jest dopuszczalna i wojna sprawiedliwa istnieje. Czy stawia Pan/Pani własne zdanie ponad katechizmem?

  5. LT77 napisał(a):

    @ RO

    Nie rozumiesz mysli katolickiej. Np. wojan sprawiedliwa. Czy w wypadku obrony ojczyzny przed najazdem wroga cale spoleczenstwo ma sie spacyfikowac ? Niestety nie, bo katolik nie jest i nigdy nie byl pacyfista i byc nie moze. Prosze przeczytac ten teks jeszcze raz. A jesli sie dalej z  tym nie zgadzasz to masz typowo poglady liberalne, ktore psuja wiare.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *