banner ad

Negatywne skutki wybranych zjawisk związanych z globalizacją w świecie dla kondycji duchowej współczesnego człowieka

| 19 czerwca 2013 | 0 Komentarzy

Globus_im_Geographieunterricht1.      Wstęp

1.1.  Powstanie i definicja globalizacji

Dzisiejsze czasy są bardzo różnie nazywane i każdy o nich piszący sili się na nową oryginalną nazwę, którą potem modyfikuje i zmienia. W różnych pracach używa się między innymi takich określeń, jak: postkapitalizm, postindustrializm, postmodernizm, postmoderna, nowoczesność, ponowoczesność, płynna nowoczesność, płynne czasy, płynne życie, czas płynnego lęku, era globalizacji, zglobalizowany świat, epoka niepewności, cywilizacja informacyjna, społeczeństwo technotroniczne, społeczeństwo spektaklu, społeczeństwo w stanie oblężenia, społeczeństwo konsumpcyjne, społeczeństwo zmakdonaldyzowane, społeczeństwo sieci, społeczeństwo wiedzy, społeczeństwo międzynarodowe, społeczności międzynarodowa, itp.[1]

Do tej pracy najbardziej pasuje, żeby współczesność nazwać erą globalizacji. Najczęściej jednak będziemy tu używać nazwy współczesność, współczesny świat.

We współczesnym nam świecie mocno odczuwamy już skutki gwałtownego postępu ludzkiej wiedzy i przemian technologicznych. Jednym z nich jest postępujący proces globalnej unifikacji świata, zwany globalizacją.

Idea przejęcia władzy nad światem nie jest nowa i pojawiała się w większości historycznych cywilizacji.

Pojęcia globalnej wioski użył kanadyjski teoretyk komunikacji w 1962 roku w swojej pracy The Gutenberg Galaxy [2], i od tego czasu funkcjonują w obiegu terminy globalizm i globalizacja, a od lat 90 są już bardzo szeroko używane.  Proces globalizacji postępuje coraz szybciej i w tej chwili jest dominującym nurtem sterującym prawie wszystkimi wydarzeniami w świecie i prowadzi do zawężenia i realnej utraty suwerenności państw narodowych[3].

Pojęcie globalizacja pochodzi od słowa globalizm, z łacińskiego  globare, co znaczy tworzyć kulę, gromadzić się. Najkrócej globalizację można określić, jako dynamiczny trend ekonomiczno-polityczny dążący do zniesienia wszelkich barier, by umożliwić niczym nieograniczony swobodny przepływ towarów, usług, osób, produkcji i operacji finansowych w skali całego świata, co ma doprowadzić do utworzenia jednego rządu światowego[4].

Jak doszło do powstania globalizmu – doktryny ekonomicznej preferującej światowy wolny rynek i politycznej dążącej do stworzenia jednego państwa świata?

Czynnikiem decydującym jest tu zmiana koncepcji poznania naukowego – celem nauki nie jest już odpowiedź na pytanie, dlaczego? – i poznanie prawdy dla samej prawdy. Teraz nauka stawia sobie tylko i wyłącznie cele utylitarne, a głównym pytaniem jest pytanie jak?, w jaki sposób? – co przybiera coraz bardziej niebezpieczne dla człowieka formy, bo prowadzi to w rezultacie do tego, by znaleźć klucz do rządzenia i manipulowania całym światem w celu umocnienia władzy i osiągnięcia korzyści dla określonej grupy osób[5].

Współczesny globalizm jest ponadpaństwowy i ponadnarodowy i znajduje oparcie w instytucjach o wymiarze ogólnoświatowym. Przywódcy polityczni w wielu dziedzinach już nie podejmują suwerennych decyzji, świat wszedł w fazę globalnej rewolucji[6]. Metaforycznie wyraża to ekonomista Luttwak tak: ”scalanie kałuż, stawów, jezior i mórz wiejskich, prowincjonalnych, regionalnych i narodowych gospodarek w jeden globalny ocean gospodarczy, który małe jednostki wystawi na oddziaływanie olbrzymich bałwanów ekonomicznej konkurencji, zamiast jak to miało miejsce wcześniej, na poruszanie małych fal oraz regularnych przypływów i odpływów”[7].

Globalizm wspomaga rewolucja informatyczna obejmująca w szybkim tempie cały świat. Prowadzi ona do szybkiego pogłębiania się procesów globalizacyjnych.

Globalizacja a priori nie jest dobra, ani zła. Postępująca globalizacja we współczesnym świecie jest faktem i nie ma od niej jak dotąd odwrotu.

Globalizacja w swych skutkach jest tym, co czynią z niej ludzie. Wydaje się też, że zjawiska globalizacji wymykają się spod kontroli, bo w globalnym wymiarze wszystko dzieje się bardziej lub mniej, ale żywiołowo. Ten żywiołowy charakter globalnych procesów międzynarodowych jest w dużej mierze niekontrolowalny i nieprzewidywalny i to jest podstawowe ryzyko procesów globalnych we współczesnym świecie. Trafne są tu określenia ‘nowy nieład światowy’ Kenneta Jowitta, gdzie rzeczywistość globalna nie może być do końca określona, a nikt biegu zdarzeń nie jest już w stanie kontrolować[8] i określenie  ‘społeczeństwo ryzyka’ Ulricha Becka [9], o czym Bauman pisze tak: „przy braku jasnych map i logicznych konsekwencji nie wiadomo, czego należy się spodziewać”[10].

Globalizacja przyniosła ludziom wiele dobrego, między innymi międzynarodowy podział pracy, korzystanie z innowacji, wolność wyboru i wolności myśli. Jednocześnie jest bardzo duży krąg ludzi ze świata biznesu i polityki, którzy mocno profitują na globalizacji i dlatego też bardzo mocno rozwinięty jest system światowego lobbingu globalizacji z naciskiem na pozytywne skutki dla całego świata. Bazują oni głównie na ogólnie przyjmowanej idei postępu, którego skutkiem jest postępujący wzrost dobrobytu wszystkich ludzi na świecie. Ale tak się nie dzieje wszędzie i w równym stopniu.

Globalizacja jest faktem, to interakcja milionów ludzi na całym świecie, to zbiór procesów, którego nie sposób ani kontrolować, ani zatrzymać.

Najbogatsze elity świata dalej spokojnie głoszą, że globalizacja, to postęp ku nowej lepszej cywilizacji i dlatego w mediach i wydawnictwach popularno-naukowych trudno szukać negatywnych skutków globalizacji dla pojedynczego człowieka, dlatego w dalszej części tej pracy skupimy się na tym problemie.

2.      Negatywne skutki globalizacji dla duchowej kondycji współczesnego człowieka

2.1.  Nieludzkie społeczeństwo współczesności – ery globalizmu

Jednym z negatywnych zjawisk współczesnego świata jest zamknięty w sobie humanizm i jego skutki w postaci nieludzkiego społeczeństwa, które jest jego wytworem. Humanizm zamknięty każe nam postrzegać globalizację, jako coś pozytywnego, jaką jest wiara w rozum, w naukę i postęp, ale nietrudno tu zauważyć, że traci tę swoją ‘fikcyjną wartość’ dla współczesnego człowieka, kiedy uświadamiamy sobie, że jedną z jej konsekwencji jest kryzys moralności i nauki, które powinny stanowić podstawowy fundament tego postępu i rozwoju cywilizacyjnego ludzkości. Ten kryzys moralności sprzyja tym zjawiskom, które obecnie obserwujemy w całym świecie, a globalny świat bez granic potęguje to. Te zjawiska to upadek sprawiedliwości, oparcie całego systemu organizowania życia ludzi na świecie na normach tylko i wyłącznie prawnych, gdzie wyroki sądowe zapadają w zależności od tego, jaką grupę i jak dobrze opłacanych prawników wynajmie oskarżony o naruszenie tych norm prawnych, powszechna korupcja, ukierunkowanie człowieka ku korzyściom i pokazywanie, że celem i dobrem jest dobrobyt, dalej jest to bezkarność globalnych bosów narkotykowych i wykazywanie ich w oficjalnych mediach, jako najbogatszych ludzi świata razem z całą czołówką bogaczy działających legalnie na rynku[11].  

Kryzys moralności powoduje ucieczkę ludzi od siebie w cielesność i materialność tego świata – w cielesne i materialne zaspokojenie wszelkich potrzeb i pragnień, w świat zabronionego wcześniej najbardziej wyuzdanego seksu, w świat nałogów, narkotyków, nieustannej zabawy do upadłego, w świat śmiertelnie niebezpiecznych wypraw, różnego rodzaju sekt, pseudoreligii i wróżbiarstwa, w pochłaniające czas i życie człowieka gry, w światy wirtualne dostępne w internecie typu ‘second life’[12] itp.[13].

W humanizmie zamkniętym, cielesnym, na wskroś materialnym z wiarą w rozum i naukę, bez kontemplacji i myślenia na poziomie duchowym nie ma przeszłości ani przyszłości, człowiek jest zamknięty i ograniczony do teraźniejszości. Człowiek jest środkiem i przedmiotem dla samego siebie i dla innych. Jego dewizą już nie jest kartezjańskie ‘jestem, bo myślę’, tylko ‘jestem, bo czuję’. Przyjemność, rozkosz, emocje tu i teraz, to jest główny cel człowieka współczesnego, a to jest możliwe tylko i wyłącznie w teraźniejszości[14]. Taki humanizm wyznaje zasadę mam prawo żyć przyjemnie i cieszyć się z życia tu i teraz.

Od tej teraźniejszości zdaje się nie ma już ucieczki, a każda najmniejsza refleksja i myślenie powoduje napięcia wewnętrzne, dysharmonię duchową i natychmiastową ucieczkę z tego stanu w proponowaną tanią zabawę i rozrywkę do upadłego aż do katastrofy, z której już nie można się podnieść, bo jest już za późno.

Przyszłość redukowana jest do pary liczb ’20:80’ i jednego pojęcia tittitainment[15]. Tylko 20% ludności zdolnej do pracy wystarczy światowej gospodarce, więcej siły roboczej nie będzie potrzebne, a 80% skazana będzie na bezrobocie.

Ten proces już się zaczął, już jest zauważalny w świecie, zwłaszcza w okresie kryzysów ekonomicznych, które przyjmują coraz ostrzejszą i nieprzewidywalna formę. Aby utrzymać te 80% sfrustrowanej ludności w ryzach potrzebne będzie tittitainment, to kombinacja angielskich słów entertainment – rozrywka i tits – piersi /tu chodzi o karmiące piersi/. Chodzi o to, żeby zapewnić tej reszcie wystarczającą ilość pożywienia i odpowiednią mieszankę z odurzającej rozrywki.

Człowiek jest istotą społeczną i przestrzeń, którą zamieszkuje traktuje automatycznie, jako przestrzeń wspólną. Współczesne, najbogatsze elity świata wybrały sobie izolację, budują odgradzające je prywatne twierdze i bardzo słono płacą za ochronę w tych twierdzach. Reszta jest odcięta i nie ma już wolnej, wspólnej przestrzeni. Społeczeństwo odcięte płaci za to wysoką cenę i ponosi koszty takiej izolacji. Są to koszty psychologiczne, kulturalne i polityczne. Do społeczności lokalnych sprowadzają się bogatsi, separują się od tubylców, grodzą swoje nowo zakupione terytoria, które do tej pory były wspólne, stawiają tabliczki ‘teren prywatny – zakaz wstępu’ i grożą więzieniem za przekroczenie granicy ich własności[16]. Coraz ubożsi, zaniedbani, często wykluczeni mieszkańcy terenów odgrodzonych, obszarów zepchniętych na margines, zamienionych w getta odpowiadają na ten stan agresją, tworzą własne rytuały i łamią prawo[17]. Ta sytuacja nie jest komfortowa ani dla bogaczy, którzy się coraz bardziej boją i chronią w swoich twierdzach z uzbrojonymi po zęby strażnikami, ani dla biednych, skazanych na nędzę. Jedni i drudzy żyją w lęku niedającego ani spokoju zewnętrznego ani duchowej harmonii wewnętrznej.

Separacja jest teraz głównym zjawiskiem zapewniającym ‘pozorne bezpieczeństwo’. Zanika solidarność społeczności lokalnych, nie ma już miejsc, gdzie spotykają się ludzie, którzy się znają, by wymienić ze sobą informacje o problemach dnia codziennego. Dotyczy to głównie aglomeracji wielkomiejskich i już coraz częściej aglomeracji wiejskich, gdzie swoje twierdze budują przyjezdni bogacze. To wszystko powoduje narastające problemy ze zdrowiem psychicznym we współczesnym, cywilizowanym świecie. Tworzą się lęki przed wrogiem wewnętrznym na wspólnym do tej pory terytorium. Ta nieludzka cywilizacja i to nieludzkie społeczeństwo współczesności nie poradzi sobie jednak z tym narastającym problemem zdrowia psychicznego. Raport Zdrowia Światowego WHO z 2001 roku wskazuje, że w najbliższym czasie aż 25% ludzkości będzie cierpiało na różne schorzenia dotyczące sfery psychicznej człowieka., a obecnie juz prawie 30% społeczeństwa amerykańskiego wymaga opieki psychiatrycznej[18].

2.2.  Globalizacja kultury i jej skutki dla współczesnego człowieka.

Globalizacja prowadzi do homogenizacji kultury, ujednolicenia stylów życia, do zunifikowania człowieka i uczynienia go obywatelem świata, ale człowiek nie jest stworzony do życia w odosobnieniu, bez kultury duchowej, bez tożsamości, według schematu, w który usiłuje się go wtłoczyć i według mody, którą usiłuje mu się narzucić, by móc go lepiej kontrolować i nim manipulować.

Człowiek nie jest ani przedmiotem, ani środkiem, ani towarem. Jest istotą duchowo-cielesną. Nawet, jeżeli chwilowo będzie mu wygodnie się dopasować i czerpać z tego korzyści, to na poziomie duchowym prędzej czy później doświadczy pustki, której już nic materialnego nie zaspokoi, nie mówiąc już o stanie duchowym ludzi, którzy nagle wypadają z sieci, tracą pracę i stają się ludźmi wykluczonymi i często lądują w gettach ubóstwa.

Największe spustoszenie duchowe przynosi współczesnemu człowiekowi globalizacja kultury. Powoduje ona rozmycie tożsamości kulturowej. Kultura globalna, to popkultura produkująca coraz większe ilości dóbr i usług do skonsumowania w celu maksymalizacji zysku. Kultura globalna, to kultura konsumpcyjna. To masowa produkcja chwilowych przyjemności dla jak największej ilości ludzi na rynku światowym, globalnym. Zauważamy demokratyzację kultury, czyli próbę zaspokojenia wszystkich gustów. Prowadzi to do przeciętności w kulturze. Tworzy się kultura masowa, a to wszystko w celu generowania jak największych zysków. Jedynym kryterium jest tu opłacalność. Człowiek staje się tylko zwykłym konsumentem w globalnym supermarkecie globalnej masowej kultury. By to funkcjonowało stworzone zostały doprowadzone do perfekcji techniki uwodzenia konsumenta kultury poprzez wytworzenie w nim potrzeby konsumpcji. Techniki te wykorzystują wszystkie dostępne multimedia docierające do każdego domu. Najpopularniejsze i najskuteczniejsze to telewizor i internet[19]. Kultura stała się masowym produktem rynkowym dla mas. Już ponad 500 czynnych satelitów przekazuje te same obrazy na miliardzie ekranów telewizyjnych we wszystkich zakątkach świata[20]. Proponuje się ludziom spłyconą wielokulturowość, która w efekcie jest bezkulturowością. Żeby kultura taką się stała potrzebna była idea postmodernizmu z poddaniem pod wątpliwość wszelkich systemów wartości, co doprowadziło do relatywizacji wartości i norm, ułatwiło uniformizację, spłycenie i komercjalizację kultury[21]. To powoduje, że współczesna kultura, głównie generowana przez media jest nieprawdziwa, bo jest nasycona tożsamościami często wymyślonymi i nietrwałymi, jest baudrillardowskim symulakiem[22] niemającymi już żadnej relacji z rzeczywistością. Baudrillard pisząc o współczesnej kulturze wskazuje na pomieszanie gatunków, na tworzenie niezliczonych ilości kopi i klisz.

Nikt nie zawraca już sobie głowy tym, by tworzyć coś oryginalnego, bo masy zadowalają się klonami i rozmnożonymi symulakami[23].Unifikacja i komercjalizacja kultury na poziomie globalnym prowadzi do kontrreakcji i powstawanie skrajnych fundamentalizmów gotowych do agresji, przemocy, wojen i terroryzmu o zasięgu globalnym, co ostatnio coraz częściej obserwujemy, a żądne sensacji media o zasięgu globalnym robią z terrorystów gwiazdy popularnością dorównujące idolom światowego życia publicznego[24].

2.3. Globalizacja stylów życia i modeli konsumpcyjnych – pogłębiająca się pustka i stany depresyjne

Globalizacja w dużej mierze przyczynia się do unifikacji, czyli ujednolicenia życia człowieka na świcie i wszystkiego, co z tym życiem jest związane. Największy udział i sukcesy w dążeniu do tej unifikacji mają największe transnarodowe o zasięgu globalnym korporacje. Celem ich jest wytwarzanie konsumpcyjnej pożądliwości i wielomiliardowego popytu na globalnie reklamowane towary bez względu na to, czy te towary są ludziom do życia w ich warunkach potrzebne czy nie. Te koncerny dla maksymalizacji zysku w jak najkrótszym czasie realizowanym na przestrzeni całego świata dążą do takiej unifikacji życia człowieka w świecie i kreowaniu jego potrzeb w tym kierunku, by w jak najszybszym czasie i jak najtaniej wyprodukować towary, które w tym samym czasie z jak największym zyskiem sprzedadzą się w jak największym obszarze na świecie. Firmy te wykorzystują swój olbrzymi potencjał finansowy i marketingowy by zmarginalizować wszystko, co lokalne łącznie z rodziną, społecznością lokalną, narodami, państwami ich kulturę, sztukę i religię, lokalne mniejsze firmy i rzemiosło, wszystko to, co przeszkadza im generować zyski i gromadzić fortuny. Proponują zawsze coś nowego, pozornie lepszego, modniejszego, co samo przez się wymusza ograniczenie trwałości produktów i produkcję tego, co ulotne, efemeryczne, nietrwałe i niepewne. To już nie jest produkcja dóbr potrzebnych człowiekowi do życia, do rozwoju, do funkcjonowania w świecie, to jest produkcja atrakcji i pokus i pragnień.  

Magiczne koło pokus i pragnień nigdy nie przestaje się kręcić[25]. Zmiany postępują tak szybko, żeby żadne potrzeby nie były nigdy zaspokojone i żadne pragnienia ostateczne. Ciągle pojawiają się nowe towary, nowe atrakcje rodzące nowe pokusy, potrzeby i pragnienia. Gospodarka globalna staje się elastyczna i podporządkowana tym regułom. Do tego podporządkowuje się zapotrzebowanie na siłę roboczą, elastyczny czas pracy, praca na godziny, na pół etatu, czy dowolna redukcja zatrudnienia w zależności od potrzeb rynku[26].

Efektem tego jest zniewolenie człowieka i zmienianie go w uległego, bezwolnego i chciwego nabywcę dóbr materialnych, istnych ‘maniaków konsumpcji’, którzy zatracają swoje podstawowe atrybuty człowieczeństwa[27].  To już nie jest człowiek myślący, to już jest człowiek goniący od atrakcji do atrakcji, od pożądania do pożądania nigdy niezaspokojonego. Rynek konsumencki odebrał człowiekowi jego wolną wolę i zdolności wolnego wyboru. To rynek swoimi psychologicznymi narzędziami marketingowo-reklamowymi zniewala człowieka tak, że wytwarza w człowieku takie pokusy i pożądania, by konsument wybrał dokładnie to, co rynek chce by wybrał. A z drugiej strony to człowiek zagubiony w tym świecie, na rynku pracy, niepewny jutra, w każdej chwili narażony na bezrobocie, na wykluczenie z grupy, w której do tej pory funkcjonował.

Proces ten ułatwia i pogłębia globalna supremacja języka angielskiego, jako podstawowej formy przekazu informacji w świecie, głównie za pośrednictwem internetu. Korzystają na tym głównie transnarodowe korporacje. Światowe i lokalne media te korporacje podporządkowały sobie tak, że stały się one narzędziem marketingowym reklamującym wszystko, co trzeba szybko ludziom wcisnąć i sprzedać. Przez bardzo agresywny marketing i reklamę zaśmiecona jest i zdegradowana cała przestrzeń publiczna, w której porusza się człowiek.  Przy okazji swoje fortuny zgarniają banki, które na to wszystko zawsze mają pod ręką świetną ofertę na tanie kredyty rujnujące człowieka do reszty. Osobną sprawą są różnego rodzaju konkursy, pseudopromocje i loterie wyciągające od ludzi ostatnie pieniądze. Tak agresywnie zmanipulowany człowiek nie jest w stanie się ani bronić, ani temu oprzeć, a skutki tego obserwujemy z oczywistością i naocznie na każdym kroku. Globalna gospodarka potrzebuje tylko 20% siły roboczej, by móc produkować, ale potrzebuje wszystkich ludzi, jako konsumentów, by móc świetnie funkcjonować i pomnażać swoje zyski. Cały wysiłek teraz jest wkładany w to, by tych wszystkich ludzi zmusić do pełnienia roli konsumenta i stworzenia społeczeństwa konsumpcyjnego, co jak obserwujemy przynosi już oczekiwany skutek i tworzy się już globalne społeczeństwo konsumenckie. Konsumeryzm pociąga za sobą zniewolenia i uzależnienia, z którymi człowiek sobie nie radzi. John Caroll opisuje konsumeryzm, jako społeczną analogię choroby psychicznej zwanej depresją, której objawami są równocześnie osłabienie i bezsenność[28]. Zaspokajanie chwilowych pragnień, łatwa dostępność towarów i usług – kreowanie złudnych pragnień i pożądań skutkują pogłębiającą się pustką i stanami depresyjnymi.

2.3.  Globalizacja i kult ‘złotego cielca”- człowiek zniewolony przez żądzę pieniądza.

Bogacenie się, powrót kultu ‘złotego cielca” jest wysunięte na czoło w hierarchii dóbr i celów w kontaktach międzynarodowych i międzyludzkich. Globalizacja przyczynia się do powstawania niewyobrażalnych fortun i oaz bogactwa. Zyski transnarodowych koncernów rosną w dwucyfrowych stopach procentowych, gdy jednocześnie spadają płace i rośnie bezrobocie[29]. Te rosnące dysproporcje w świecie rodzą proporcjonalnie do nich wysokie napięcia, które nie wróżą nic dobrego dla pokoju.

Te nowe zjawiska globalizacji, turbokapitalizm, nieustanna pogoń za ‘złotym cielcem’, hasło ‘winner takes all’ – zwycięzca bierze wszystko’, to horrendalne tempo przemian skutkuje traumatycznym doświadczeniem większej części ludzkości. Pracę wykonuje człowiek pod jedno wewnętrzne dyktando, zarobić i zgromadzić jak najwięcej pieniędzy i dóbr w jak najkrótszym czasie, pokonać wszystkich i wspiąć się na listy najbogatszych ludzi świata. Praca powinna służyć rozwojowi osobowemu człowieka i zabezpieczeniu środków do utrzymania jego rodziny[30], ale to już jest przeszłość.

Nie ma tu czasu na trzeźwą refleksję, a skutki tego przyśpieszania procesu kreatywnej destrukcji dają się we znaki coraz większej ilości zniewolonych ‘złotym cielcem’ ludzi, którzy już nie nadążają i też często nie chcą w takim tempie wszystkiego zmieniać dla ‘złotego cielca’ i pracować całe życie na maksymalnych obrotach w stresie i pod pręgierzem dużego ryzyka przegranej. Problemy te opisuje amerykański ekonomista Edward Luttwak[31].   

Pokój też już nie jest taką wartością dla świata, jak miało to miejsce jeszcze niedawno. Media nie mówią o nim tak dużo i nie jest on tak ważnym celem dla świata jak to było jeszcze parę dekad do tyłu. Cel życia ludzkiego jest całkowicie zafałszowany, celem staje się ‘złoty cielec’ w postaci pieniądza i towarów, które normalnie powinny być środkiem. Kultura duchowa stała się kultura masową i też jest tylko środkiem – towarem, co skutkuje odpodmiotowieniem relacji międzyludzkich. Dotychczasowy obszar kultury został zamieniony na obszar wysokodochodowej masowej i taniej rozrywki. To wszystko prowadzi do źle ustawionej hierarchii dóbr, do utraty trwałego poczucia sensu życia do odpodmiotowienia relacji międzyludzkich, do traktowania człowieka materialnie, jako środek do uzyskania korzyści, jako towar do zaspokajania chwilowych pragnień. Człowiek jest zagubiony i oderwany od podmiotu i celu pracy, a podporządkowany jest żądzy pieniądza.

2.5. Przepaść pomiędzy światem bogatych i biednych.

2.5.1. Tworzenie przepaści pomiędzy światem bogatych i biednych – widmo nadmiaru i braku, widmo globalnego bezrobocia.

Trwały już i bardzo dynamiczny rozwój globalizacji pod dyktatem cywilizacji zachodniej już teraz pokazuje skrajny egoistyczny indywidualizm bogatych jednostek, którzy osiągają monstrualne przychody, co powoduje poczucie ogromnej niesprawiedliwości społecznej i rodzi coraz większą agresję poszkodowanych.

Faktem jest, że większa część ludzkości jest zmarginalizowana, a z uczestnictwa w przepływie dóbr wyłączone są olbrzymie obszary współczesnego świata. Potwierdza to fakt, że prawie dwie trzecie międzynarodowych przepływów towarowych, to de facto przepływy w obrębie około trzystu korporacji, które kontrolują przeszło jedna trzecią wszystkich globalnych zasobów surowcowych, energii, informacji, środków produkcji i dystrybucji[32], a tylko 20 procent światowego majątku należy do tak zwanych krajów rozwijających się, które zamieszkuje aż 80 procent ludzkości[33].

Ciągłe powoływanie się zwolenników globalizmu na globalny zasięg nauki i postępu, i co za tym idzie globalny wzrost dobrobytu ma przekonać świat do globalizmu, a ten dobrobyt ma być lekarstwem na wszystko, co współczesnego człowieka trapi. Ale to jest właśnie ta pułapka, którą szykują najbogatsi dla najbiedniejszych, i też przy okazji dla siebie. Bo po pierwsze największy wzrost bogactwa odnotowują globalne korporacje, a dystans pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi się poszerza.

Globalne firmy, wielkie transnarodowe korporacje rozwijają się w dynamicznym tempie i na całym świecie funkcjonuje ich już ponad czterdzieści tysięcy[34] i tu nie ma złudzeń, że wszystkie one kierują się jedynie logiką jak największego zysku w jak najkrótszym czasie i nie identyfikują się one z interesami żadnego państwa i w żadnym wypadku dobrem powstającej nowej społeczności ogólnoludzkiej. Gorzej, wszelką racjonalną politykę gospodarczą prowadzoną przez poszczególne kraje, prowadzoną w trosce o lokalne cele strategiczne, w trosce o ekologię, pełne zatrudnienie i sprawiedliwość społeczną, takie korporacje traktują, jako zamach na ich prawo do wolnego i nieskrępowanego działania oraz przeszkody na drodze do maksymalizacji zysków. Ogólnie znane są przypadki karania rządów takich państw w ten sposób, że firmy te przenoszą swoją produkcję do krajów idących na wszelkie ustępstwa[35]. To wszystko doprowadza do sytuacji, w której zwykły człowiek-pracownik staje się narzędziem i ofiarą bezwzględnych rozgrywek pomiędzy globalnymi koncernami konkurującymi o maksymalizację zysków oraz idącymi na coraz większe ustępstwa rządami i parlamentami poszczególnych państw. Z punktu widzenia tego człowieka –pracownika postrzegamy globalizację, jako proces równania w dół, sprowadzania pracowników do najniższego stanowiska. Przy produkcji różnych dóbr zalewających zachodni rynek nierzadko pracują dzieci, a dniówka dorosłych pracowników oscyluje wokół 1-2 dolarów[36].

Za dobrobytem, który ma spowodować globalny postęp, jako tym dobrem najbardziej pożądanym nie idzie wzrost moralności, dobro moralne i co za tym idzie szczęście dla coraz większej ilości istot ludzkich na świecie. Ta wiara w naukę i postęp nie przynosi oczekiwanych skutków.

W praktyce nie sprawdzają się bardzo często wypowiadane słowa, że globalizacja jest narzędziem zwiększania dobrobytu ludzkości.  Gdy dzisiaj przyglądamy się całej ludzkości, w błyskawicznym tempie rośnie tylko dobrobyt najbogatszych.

Obserwujemy obecnie, że środki i narzędzia postępu globalnego zwracają się przeciw człowiekowi i to, że przy dużych już napięciach powodowanych przez tak duże różnice między obszarami niewyobrażalnego bogactwa i niewyobrażalnej nędzy, gdzie te obszary nędzy, zwłaszcza w obrębie największych miast drastycznie rosną, mogą spowodować rozładowania, które obrócą się przeciw ludzkości. Okazuje się teraz, że ta wiara w naukę, postęp i zbawienny wpływ globalizacji na ludzkość, na naszych oczach staje się kolejna utopią.

To, co dzisiaj obserwujemy w świecie nie daje żadnej podstawy, by sądzić, że jest możliwe, by w najbliższym czasie wraz z globalizacją pojawiła się nowa jakościowo i zakresowo społeczność ogólnoludzka, gdzie jednostki będą się skupiały na tym, by pracować na rzecz dobra drugiego i całej ogólnoludzkiej społeczności.

Obserwujemy tendencje wręcz przeciwne, budowa globalnej cywilizacji, cywilizacji ztechnologizowanej już pociąga za sobą niezliczone ofiary w postaci bezrobotnych, ludzi wykluczonych, zmarginalizowanych, pozostawionych samych sobie w skrajnej nędzy, a dysproporcja i co za tym idzie agrsja pomiędzy enklawami ludzi bogatych i biednych się zwiększa. Od Hiroszimy i Nagasaki nic się nie zmieniło i podejrzenia, że zdobycze techniki posłużą ludziom do samozniszczenia i samozagłady są jak najbardziej realne [37].

Warto tu jeszcze zwrócić uwagę na związaną z tym postępem sprawę ciągłego zmagania się z czasem. Globalizm otworzył drogę do zmian ilościowych i jakościowych osiąganych najniższym kosztem i najszybciej jak jest to możliwe. Maksymalizacja wytwarzania i posiadania, gdzie większa ilość oznacza postęp pojęty jako wzrost dobrobytu w jak najszybszym czasie. Charakteryzuje się to prawdziwym pędem do osiągania coraz większej szybkości pracy, komunikacji i przepływu informacji. Szybko to znaczy nowocześnie, to dominujący wzorzec współczesności. Zauważamy tu wyczerpanie temporalne i życie w ‘długiej teraźniejszości’, w kulturze natychmiastowości opartej na chronocentryźmie[38].

Po Europie i świecie krąży dzisiaj „widmo nadmiaru i braku. Żyjemy w epoce wszystkiego i niczego, w epoce kultury-spektaklu-przebrania, w epoce, w której wszystko jest na sprzedaż”[39].

Globalizacja skutkuje bezrobociem na niespotykana dotąd skalę. Siła ludzka jest eliminowana z procesu produkcji, bowiem maszyny produkują szybciej i dokładniej, a poza tym postęp techniczny powoduje, że wystarcza, by 20 procent społeczeństwa było produktywne, i to wystarczy, by zapewnić utrzymanie na podstawowym poziomie pozostałym 80 procentom[40]. Parcie na szybki postęp powoduje rozwój gospodarki automatycznych technologii, co oznacza koniec pracy[41]. Ten szybki i masowy wzrost bezrobocia jest niebezpieczny dla społecznej stabilności, bo praktycznie powoduje stopniowy zanik siły roboczej i to staje się podstawowym problemem stworzonym przez globalizację we współczesnym świecie. To właśnie idea postępu globalnego doprowadziła do powstania   enklaw niewyobrażalnego bogactwa i tych gett ubóstwa.

Bezrobocie i życie w nędzy prowadzi do frustracji, społecznej destabilizacji, otwartej agresji oraz do rozwoju patologii społecznej i przestępczości, która też rozwija się a bardzo szybkim tempie i ma zasięg globalny. Ta segregacja przestrzenna na enklawy bogactwa, getta ubóstwa, obszary chronicznego bezrobocia i rosnąca globalnie przestępczość jest jak tykająca bomba, która nie wiadomo, kiedy wybuchnie, a wszystko na to wskazuje, że wybuchnie na pewno, bo nie da się tego ani globalnie zmienić ani kontrolować. Globalizacja w świecie bez granic jest ułudą i zafałszowaniem obrazu świata i nie wiadomo, dlaczego zamyka się oczy na nowo tworzące się i pilnie strzeżone granice enklaw najbogatszych.

Wydawałoby się, że rewolucja informatyczna zmniejszy przepaść między światem bogatych i biednych, ale tak do końca nie jest. Rewolucja informatyczna pogłębia procesy globalizacyjne, pogłębia też przepaść pomiędzy krajami mającymi dostęp do sieci informatycznych i co za tym idzie do informacji, a tymi krajami, którzy tego dostępu nie mają. William Wresch pisze o tym tak:, „ Jeśli informacja to ostatni pociąg odjeżdżający w XX wieku, to wydaje się, że na peronie zostaje wielu ludzi i całe regiony świata. Ci, którzy zostają w tyle, wiedzą, że nie mają powodu do świętowania „rewolucji informatycznej”. Ekoturyści mogą przyjechać do nich na pustynię na kilka dni, ale są wystarczająco poinformowani, by wsiąść do powrotnego samolotu, gdy tylko nadejdą deszcze”[42]. Tubylcy pozostają zostawieni sami sobie.

Nowe technologie informatyczne nie rozwiązują, ale wręcz zaostrzają największe problemy socjalne i nierówności w dzisiejszym świecie, pisze w recenzji książki Wrescha[43] C. Diane Martin – Szef ACM – Special Interst Group on Computers and Society. Do naszego współczesnego światowego języka weszły już takie pojęcia jak: digital divide – cyfrowy podział, information rich/ information poor – informacyjnie bogaci/informacyjnie biedni, disconnected- odłączeni, co świadczy o tym, jak bardzo podzielony jest świat. Hedley używa pojęcia informacyjny apartheid, co oznacza całkowite wykluczenie znacznych obszarów świata z przemian technologicznych i pokazuje też, jakie korzyści ekonomiczne i cywilizacyjne czerpie z tego ta cywilizowana część świata[44].

Wydawałoby się, że globalna cyberprzestrzeń otwiera się na cały świat, ale to jest tylko taka możliwość, a służy ona jedynie państwom najbogatszym i to kosztem tych biednych, co skutkuje podziałem świata na „kilka całkowicie odrębnych kręgów, wzajemnie nieprzekraczalnych i dających swym uczestnikom całkowicie różne możliwości kręgów. W miejsce globalnej wioski powstanie raczej rzeczywistość cyfrowego feudalizmu”[45]..

2.5.2.     Bieda w czasach ‘globalnego postępu i wzrostu dobrobytu’.

Celowo bierzemy tu w nawias wyrażenie ‘globalnego postępu i wzrostu dobrobytu’, bo tak chcą widzieć problem globalizacji wszyscy ci, którzy są po drugiej stronie, czyli po stronie bogatych, dla nich przyśpieszanie i rozwój globalizacji, to ‘wzrost globalnego postępu i dobrobytu’, ale tak nie jest. Majątek 358 miliarderów jest równy dochodom 2, 3 miliarda ludzi, to jest 45% całej ludności świata[46], a przepaść między bogatymi i biednymi w przyśpieszonym tempie się pogłębia. Victor Keegan nazywa to współczesne przetasowanie bogactw ‘nową formą rozboju drogowego’[47], a John Kavanagh z Instytutu Badań Politycznych w Waszyngtonie pisze o tym tak: „Globalizacja jest w rzeczywistości paradoksem: przynosząc wielkie korzyści nielicznym, wyklucza lub marginalizuje dwie trzecie ludności świata”[48]. Ten globalny postęp i wzrost dobrobytu, otwarty świat bez granic z możliwością nieograniczonego poruszania się nie jest dla wszystkich obywateli świata. Jest tylko dla wybranych elit. Zygmunt Bauman dzieli obywateli świata na turystów i włóczęgów[49]. Turyści, to elity korzystające ze wszystkich dobrodziejstw tego świata, a włóczędzy skazani są na tułaczkę ‘za chlebem’ i nigdzie nie są oni mile widziani. W 1975 roku pod opieką Wysokiej Komisji do spraw Uchodźców przy ONZ było dwa miliony przymusowych emigrantów, a w 1995 roku było ich już dwadzieścia siedem milionów. Turysta jest nieosiągalnym marzeniem włóczęgi, a włóczęga jest koszmarnym snem turysty. Granica między turystą a włóczęgą w tym niepewnym świecie jest płynna, wszyscy mogą stać się włóczęgami, faktycznie lub potencjalnie.

Bogaci się bogacą, a biedni biednieją i rozszerzają się obszary nędzy. Jest bardzo dużo prac opisujących zjawisko biedy we współczesnym świecie, w świecie ‘globalnego postępu i wzrostu dobrobytu’[50].

Lucyna Kulińska[51] nazywa to „biedą w czasach globalnej obfitości”, i to wydaje się być najtrafniejszym określeniem. Wszystko wskazuje na to, że w erze globalnego postępu i wzrostu dobrobytu wzrastają dysproporcje ekonomiczne pomiędzy jednostkami, grupami społecznymi i państwami, a globalizacja pozwala na przyśpieszony wzrost bogacenia się najbogatszych, a prawie dwie trzecie ludności świata spycha na margines społeczny. Ludzie zmuszeni są poszukiwać pracy, często zmieniać miejsce zamieszkania, odrywać się od swoich korzeni, kultury, religii i rodziny i skazani są na pustkę i osamotnienie. 

John Maynard Keynes mówił w swoim wystąpieniu w 1923 roku tak: „Kapitalizm nowoczesny jest zupełnie areligijny, pozbawiony więzi wewnętrznych, niewiele ma ducha społecznego i jest często, choć nie zawsze, tylko zbiorowiskiem ludzi, którzy posiadają lub dążą do posiadania”[52]. Wiek XXI z pewnością będzie można nazwać wiekiem powrotu wielkiej biedy i wielkiej rzeszy ludzi zbędnych, za których nikt nie chce wziąć żadnej odpowiedzialności.

We współczesnym, nowoczesnym świecie nie da się pogodzić nędzy z głoszonym humanizmem. Współczesny świat musi się kierować „ładem rozumnym”[53], który muszą stworzyć ludzie. Biedni, enklawy nędzy w świecie są zagrożeniem dla świata, a głównie dla tych, którzy profitują z globalnego postępu i którym wzrasta dobrobyt. Nie da się już dłużej udawać, że pozbawianie rok w rok pracy milionów ludzi na świecie i skazywanie coraz większej rzeszy ludności na nędzę, odbędzie się bez powstawania zagrożenia i nowych problemów. Ubóstwo generuje przestępczość. Nazywamy to kryminalizacja ubóstwa.

Wiemy jak czują się bezrobotni, biedni bądź wykluczeni w globalnym świecie postępu i dobrobytu, ale świat najbogatszych bynajmniej nie jest taki jak go sobie ci biedni wyobrażają. Bieda zwiastuje złe nowiny bogatym, puka do ich drzwi, daje o sobie znać i powoduje, że bogaci czują się zagrożeni, niepewne jest ich bezpieczeństwo, dobrobyt nietrwały i zagrożony, a spokój zakłócony[54]. Bogaci nie mogą mieć komfortu duchowego, bo czują się zagrożeni i muszą się odgradzać i chronić w stworzonych dla siebie twierdzach[55] z całodobową ochroną, a biedni nie mogą mieć komfortu duchowego żyjąc w nędzy i niepewności jutra.

2.6. Globalizacja i globalny terroryzm oraz inne zagrożenia.

Globalizacja niesie za sobą coraz większe zagrożenia dla jednostki, dla niewinnych cywilnych ludzi z powodu globalnego terroryzmu, rozgrywek mafijnych, łatwości dostępu i rozprzestrzenianie się handlu narkotykami, handlu ludźmi, narządami ludzkimi itp.

Globalizacja sprzyja globalnemu terroryzmowi, a wykrycie sprawców jest bardzo skomplikowane i trudne. „Nowe propozycje przepisów europejskich przyjmują, jako definicję terroryzmu ‘czyn popełniony przez jedną osobę lub grupę przeciw jednemu bądź więcej krajom, ich instytucjom czy społeczeństwu, celem zastraszenia ich i poważnego osłabienia lub zniszczenia struktur politycznych, gospodarczych czy społecznych tych krajów’”[56].

Terrorysta działający globalnie, działa nieracjonalnie, a jego motywacje są metafizyczne i nieprzewidywalne[57]. Najgorsze jest to, że w każdej chwili są gotowi na śmierć. Obrona przed takimi terrorystami jest bardzo trudna dla współczesnego społeczeństwa otwartego głoszącego wolność i swobody obywatelskie, gdzie nie może być mowy o globalnych systemach policyjnych, które mogłyby się uporać z tym problemem. Globalizacja zmusza ludzi do „międzykulturowych relacji w stopniu, w jakim wcześniej to nie występowało”[58]. W wyniku zderzenia kultur wzrasta gwałtownie liczba konfliktów wybuchających w różnych częściach świata i tworzą się niezliczone ilości różnych ugrupowań terrorystycznych. Wzmagają się działania terrorystyczne fundamentalistycznych grup, które występują przeciwko globalnemu zalewowi zachodniej kultury.

Era globalizacji niesie za sobą erę superteroryzmu globalnego. Żadne środki zaradcze nie przynoszą oczekiwanych skutków, a terroryści zaskakują świat nowymi i coraz bardziej okrutnymi metodami[59]. W dobie globalnego terroryzmu zarówno państwa jak i jednostki wydają się być bezbronne, narasta lęk i beznadzieja.

Obok terroryzmu globalizacja sprzyja powstawaniu transnarodowych korporacji zbrodni, które są zdolne do dokonywania uderzeń na wielką skalę i które dysponują coraz bardziej niebezpiecznymi arsenałami. Państwa już nie są monopolistami, jeżeli chodzi o posiadanie armii i arsenałów broni[60]. Państwa już coraz częściej korzystają z  najemników z tych ‘prywatnych armii’.Globalny handel bronią jest w praktyce nie do skontrolowania. Długoletnia walka o globalne otwarcie wszystkich granic dla wolnego handlu odniosła sukces, ale w zakresie zagrożenia terroryzmem i możliwości działania transnarodowych korporacji zbrodni, poniosła porażkę i naraziła całą ludzkość na życie w ciągłym lęku przed tymi zagrożeniami.

Największe zagrożenia to: niebezpieczeństwo globalnego ataku terrorystycznego, tworzenie się transnarodowych korporacji zbrodni, produkcja i rozprzestrzenianie środków masowego rażenia, akty ludobójstwa oraz masowe naruszanie praw człowieka zagrażające stabilności świata. A wszystko to jest skutkiem globalizującego się świata, unifikacji i komercjalizacji kultury, tworzeniem sztucznej cywilizacji globalnej, z roku na rok zwiększającej się w coraz szybszym tempie różnicy pomiędzy bogatymi elitami i żyjących w nędzy masami, co prowadzi do zniewolenia i frustracji coraz większej idącej już w setki milionów ludzi na świecie. To właśnie wzbudza coraz większą agresje w masowej skali. I z tej agresji rodzą się zagrożenia. I jak z tym żyć?

3.      Zakończenie

Współczesna nauka, która przyczynia się do tej globalnej rewolucji cywilizacyjnej, a ma też niewątpliwie swoje pozytywne osiągnięcia, to jednak w ostatecznym rozrachunku przyczynia się do zniewolenia człowieka w wymiarze społecznym, rodzinnym i osobowym. Staje się narzędziem przyśpieszania zaprowadzenia cywilizacji globalnej, która likwiduje odrębności kulturowe, spłyca wymiar duchowego i suwerennego życia człowieka[61].

Nauka, postrzegając wszystko materialnie, pomaga ten świat materializować łącznie z kulturą duchową, która jest teraz materialną popkultura, a materialne widzenie człowieka i jego potrzeb, gdzie nie ma miejsca na potrzeby duchowe, bo co to jest potrzeba duchowa z materialnego punktu widzenia? –  pomaga traktować człowieka, jako środek i przedmiot do osiągania nad nim władzy i czerpania z niego korzyści. Człowiek staje się środkiem i towarem i niczym więcej.

Eliminacja kultury duchowej w tym religii, to usuwanie ostatnich przeszkód do bezproblemowego rozwoju sztucznej cywilizacji globalnej sprzyjającej tworzącej się nowej światowej oligarchii – grupy ludzi żądnych władzy nad całym światem i bezproblemowego kumulowania niewyobrażalnych zysków. Nie jest to odosobniony pogląd, że globalizacja jest największym nieszczęściem i pułapką rozwarstwiającą świat.

Zjawisko globalizacji we współczesnym świecie nie jest zjawiskiem, czy wydarzeniem naturalnym. Jest wynikiem świadomie i celowo uprawianej polityki sterowanej przez transnarodowe koncerny profitujące z tych układów. To ciche i skuteczne sterowanie spowodowało, że rządy i parlamenty konkretnych krajów krok po kroku, ustawami, umowami i postanowieniami umożliwiły transgraniczną cyrkulację kapitałów i towarów w praktyce już niemożliwą do zatrzymania. Ten ‘turbokapitalizm’[62] demontuje sprawnie funkcjonujące państwo i demokratyczną stabilność, paradoksalnie rękami wybranych demokratycznie polityków. Ta dyktatura rynku światowego nabrała przyśpieszenia wobec braku zagrożenia dyktatury proletariatu po upadku partyjnych rządów całego bloku wschodniego..

W demokratycznie rządzonych społeczeństwach nie może być mowy o ludziach wykluczonych, niepotrzebnych o surpus people – zbędnych obywatelach. To wszystko są obywatele, którzy mają swoje prawa, o które się prędzej czy później upomną. Globalizacja stała się pułapką dla demokracji. Największym zagrożeniem dla demokracji jest ogólnie panujący lęk przed biedą. 

Należy zauważyć zjawiska kontrreakcji na skutki globalizacji i przybierające na sile, odbywające się na całym świecie protesty przeciwko globalizacyjnym przemianom. W 2002 roku w Porto Alegre miało miejsce spotkanie organizacji anyglobalistycznych z całego świata zwane „szczytem ubogich”, na którym powołano forum antyglobalistyczne[63].

Globalny postęp nie niesie za sobą wzrostu dobrobytu ludzkości i co za tym idzie szczęścia i harmonii duchowej, a przewodni motyw  szefów rządów siedmiu najbardziej uprzemysłowionych krajów świata  na szczycie w Lyonie 1 996 roku, brzmiący ‘Globalizację należy przekształcić w sukces ku pożytkowi wszystkich’ wydaje się być na tym tle, który tu przedstawiono, czysta kpiną. Zauważalnym już skutkiem postępującego procesu globalizacji jest segregacja przestrzenna, separacja i wykluczenie[64].

Globalizacja niesie za sobą globalny bezład, poczucie niepewności, wprowadza ‘nowy nieporządek świata’[65], to koniec tożsamości narodowych i kulturowych i życia w wymiarze duchowym człowieka. 

Dla kondycji duchowej współczesnego człowieka największe zagrożenie, jakie niesie globalizacja związane jest z niepokojami w sferze egzystencjonalnej i wyraża się brakiem poczucia bezpieczeństwa i niepewności jutra oraz niepokojami w sferze duchowej, dysharmonią wewnętrzną, brakiem poczucia sensu istnienia i co za tym idzie brakiem poczucia szczęścia.

Wszystko wygląda na to, że globalizacja jest bardziej zagrożeniem niż sposobem na wzrost dobrobytu światowego i na naszych oczach staje się nową formą kolonializmu ekonomicznego i kulturowego, który przeradza się w coraz silniejsze i niebezpieczne konflikty zagrażające całej ludzkości.

Urszula Wolska

 

Bibliografia

W kolejności ukazywania się w przypisach:

1.      G. Ritzer, Magiczny świat konsumpcji, Warszawa 2009.

2.      G. Ritzer, Makdonalyzacja społeczeństwa. Wydanie na nowy wiek, Warszawa 2009.

3.      B. Darin, Społeczeństwo sieci, Warszawa 2008.

4.      M. Castells, Społeczeństwo sieci, Warszawa 2007. 

5.      J. Baudrillard Społeczeństwo konsumpcyjne, jego mity i struktury, Warszawa 2006.

6.      G. Debord, Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu, Warszawa 2006.

7.      Z. Bauman, Konsumowanie życia, Kraków 2009.

8.      Z. Bauman, Nowoczesność i zagłada, Kraków 2009.

9.      Z. Bauman,  Płynny lęk, Kraków 2008.

10.  Z. Bauman,  Płynne czasy, życie w epoce niepewności, Warszawa 2007.

11.  Z. Bauman, Płynne życie, Kraków 2007.

12.  Z. Bauman, Szanse etyki w zglobalizowanym świecie, Kraków 2007.

13.  Z. Bauman, Płynna ponowoczesność, Kraków 2006.

14.  Z. Bauman,  Ponowoczesność, jako źródło cierpień, Warszawa 2000.

15.  Z. Bauman Glokalizacja, czyli komu globalizacja, a komu lokalizacja, „ Studia Socjologiczne”, 1997, nr 3/146/.

16.  Z. Bauman,  Zbędni, niechciani, odtrąceni – czyli o biednych w zamożnym świecie w: Kultura i Społeczeństwo, Komitet Socjologii, Instytut Studiów Politycznych PAN, kwiecień-czerwiec 1998, tom XLII, nr 2.

17.  Z. Bauman, Dziura, nicość, utrapienie, „Gazeta Wyborcza”, 3-4 lipca 1999.

18.  Z. Bauman, Globalizacja, Warszawa 2000.

19.  Z. Bauman, Szanse etyki w zglobalizowanym świecie, Kraków, 2007.

20.  R. Salvadori, Mitologia nowoczesności, Warszawa 2004.

21.  A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość, Warszawa 2001.

22.  A. Giddens,  Konsekwencje nowoczesności, Kraków 2008.

23.  R. Borkowski /red./, Globalopolis. Kosmiczna wioska. Szanse i zagrożenia, Warszawa 2003.

24.  P. Drucker, Społeczeństwo postkapitalistyczne, Warszawa 1999.

25.  B. Smart, Postmodernizm, Poznań 1998.

26.  W. Zacher /red./ Rewolucja informacyjna i społeczeństwo, Warszawa 1997.

27.  A. Toffler, Trzecia fala, Warszawa 1997.

28.  J.F Lyotard, Kondycja ponowoczesna, Warszawa 1997.

29.  Ph. Sadler, Zarządzanie w społeczeństwie postindustrialnym, Kraków 1997.

30.  Ethos nr 56, Wobec postmodernizmu, Lublin 1996.

31.  A. Kiepas, Etyka w zinformatyzowanym społeczeństwie- nowe problemy i wyzwania, w: L. Zacher (red.),  Rewolucja informacyjna i społeczeństwo, Warszawa 1997.

32.  N. Postman, Technopol – triumph techniki nad kulturą, Warszawa 1995.

33.  D. Bell, Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, Warszawa 1994.

34.  D. Bell, The Coming of Post-Industrial Society, New York 1974.

35.  Z. Brzeziński, Between Two Ages, Nowy York 1970.

36.  M. McLuhan, The Gutenberg Galaxy, Toronto 1962.

37.  Powszechna Encyklopedia filozofii, t 3, hasło; globalizm, opr. P. Jaroszyński, Lublin 2002, s. 795-799.

38.  H.P. Martin, H. Schumann, Pułapka globalizacji. Atak na demokrację i dobrobyt, Wrocław 1979.

39.  U. Beck, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, Warszawa 2002 i 2004.

40.    D. Hebdige, Hiding in the Light, London 1988.

41.  Health Day Friday, April 6, 2007.

42.  D. Bianculii, Teleliteracy. Taking Television Seriously, New York 1992.

43.  D. Davis, The Five Myths of Television Power or Why the Medium Is Not the Message, Simon&Schuster 1993.

44.  J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, tłum. Sławomir Królak, Warszawa 2005.

45.  J. Baudrillard, La Transparence du Mal. Essai sur les phénomènes extremes, Paris 1990.

46.  W. Gadowski, T. Wojciechowski, Tragarze śmierci, Warszawa 2010.

47.  R. Petrella, Une machine infernale w: „Le monde diplomatique”, lipiec 1997.

48.  J. Caroll,  Ego and Soul: A Sociology of Modern West in the Search of Meaning, Carlton North Vic 2009.

49.  S. Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Wyd. Muza, Warszawa 1997.

50.  A. Bronk, Krajobraz postmodernistyczny, „Ethos” 9 (1996), nr 1-2.

51.  S. Brand, Długa teraźniejszość, Warszawa 2000.

52.  M. Bradbury, Doctor Criminale, Poznań 1996.

53.  J. Rifkin, Koniec pracy, Wrocław 2001.

54.  K. Doktorowicz, Świat bez pracy – przyszłości społeczeństw informacyjnych Warszawa 1999.

55.  L.W. Zacher, red., Rewolucja informacyjna i społeczeństwo, Warszawa 1997.

56.  W. Wresch Disconnected. Havens and Have- nots in the Information Age, New Brunswick 1996.

57.  A. Hedley, The Information Age: Apartheid, Cultural Imperialism, or Global Village?, w: “ Social Science Computer Review”, vol. 17, nr 1 , Spring 1999.

58.  UNDP Human Development Report/ONZ Raport o rozwoju ludzkości/ 1996, Nowy York, lipiec 1996.

59.  V. Keegan, Highway robbery by the super-rich, „the Guardian”, 22 lipca 1996.

60.  G. Balls i M. Jenkins, „ Too much for them, not enough for us” „Independent on Sunday”, 21 lipca 1996.

61.  K. Wódz (red.), W kręgu ubóstwa, Katowice 1993.

62.    S. Albinowski (red.), Bogactwo i nędza narodów: studia o gospodarce światowej XXI wieku, Warszawa 1996.

63.  P. Dobrowolski (red., i  współred. nauk. Irena Mądry), Ubodzy i bezdomni, Katowice 1998.

64.  L. C. Thurow, Przyszłości kapitalizmu, Wrocław 1999

65.  P. F. Drucker, Społeczeństwo  pokapitalistyczne, Warszawa 1999.

66.  A. Sen, Nierówności. Dalsze rozważania, Kraków 2000.

67.  D. S. Landes, Bogactwo i nędza narodów, Warszawa 2000.

68.  G. Soros, Kryzys światowego kapitalizmu, Warszawa 2000.

69.  F. P. Fitoussi, P. Rosanvallon, Czas nowych nierówności, Kraków 2000.

70.  M. Hirszowicz i E. Neymana Zbędni, biedni, niebezpieczni, „Kultura i Społeczeństwo” , numer 2, Katowice 1998.

71.  G. Gilder, Bogactwo i ubóstwo, Poznań 2001.

72.  Ch. Murray, Bez korzeni. Polityka społeczna USA 1950-1980, Poznań 2001.

73.  P. Dobrowolski, I. Mądry (red.), A. Zwoliński, Etyka bogacenia, Kraków 2002.

74.  J. Tomasiewicz, Wróg bez twarzy, ”Żołnierz Polski”, 2001, nr 10.

75.  B. Wildstein, Profile wieku, Warszawa 2000.

76.  A. Domosławski, Świat nie na sprzedaż. Rozmowy o globalizacji i kontestacji, Warszawa 2002.

77.  K. Jowitt, The New World Disorder, University of California Press, 1992.

 

[1] Zob. m.in.: G. Ritzer, Magiczny świat konsumpcji, Warszawa 2009, tenże: Makdonalyzacja społeczeństwa. Wydanie na nowy wiek, Warszawa 2009; B. Darin, Społeczeństwo sieci, Warszawa 2008; M. Castells, Społeczeństwo sieci, Warszawa 2007;  J. Baudrillard Społeczeństwo konsumpcyjne, jego mity i struktury, Warszawa 2006; G. Debord, Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu, Warszawa 2006; Z. Bauman, Konsumowanie życia, Kraków 2009, tenże: Nowoczesność i zagłada, Kraków 2009, Płynny lęk, Kraków 2008, Płynne czasy, życie w epoce niepewności, Warszawa 2007, Płynne życie, Kraków 2007, Szanse etyki w zglobalizowanym świecie, Kraków 2007, Płynna ponowoczesność, Kraków 2006, Globalizacja, Warszawa 2000, Ponowoczesność, jako źródło cierpień, Warszawa 2000; R. Salvadori, Mitologia nowoczesności, Warszawa 2004; A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość, Warszawa 2001, tenże: Konsekwencje nowoczesności, Kraków 2008; R. Borkowski /red./, Globalopolis. Kosmiczna wioska. Szanse i zagrożenia, Warszawa 2003; P. Drucker, Społeczeństwo postkapitalistyczne, Warszawa 1999; B. Smart, Postmodernizm, Poznań 1998; W. Zacher /red./ Rewolucja informacyjna i społeczeństwo, Warszawa 1997; A. Toffler, Trzecia fala, Warszawa 1997; J.F Lyotard, Kondycja ponowoczesna, Warszawa 1997; Ph. Sadler, Zarządzanie w społeczeństwie postindustrialnym, Kraków 1997; Ethos nr 56, Wobec postmodernizmu, Lublin 1996; A. Kiepas, Etyka w zinformatyzowanym społeczeństwie- nowe problemy i wyzwania, w: L. Zacher, dz. cyt.; N. Postman, Technopol – triumph techniki nad kulturą, Warszawa 1995; D. Bell, Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, Warszawa 1994; tenże: The Coming of Post-Industrial Society, New York 1974; Z. Brzeziński, Between Two Ages, Nowy York 1970, s. 9.

[2] M. McLuhan, The Gutenberg Galaxy, Toronto 1962.

[3]  Zob. Powszechna Encyklopedia filozofii, t 3, hasło; globalizm, opr. P. Jaroszyński, Lublin 2002, s. 795-799.

[4] Tamże, s. 795.

[5] Tamże  s. 797.

[6] Tamże, s. 796-797.

[7] Za: H.P. Martin, H. Schumann, Pułapka globalizacji, tłum. M. Zybura, Wrocław 1979, s. 29-30.

[8] Pisze o tym szerzej Z. Bauman w: Glokalizacja, czyli komu globalizacja, a komu lokalizacja, „ Studia Socjologiczne”, 1997, nr 3/146/, s. 53-69.

[9] U. Beck, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, Warszawa 2002 i 2004.

[10] Z. Bauman, Ponowoczesność…, dz. czyt., s. 45; pisze też o tym w: Dziura, nicość, utrapienie, „Gazeta Wyborcza”, 3-4 lipca 1999 roku.

[11] Zob. Forbes November 2009, największy baron narkotykowy Joaquín Guzmán  został ujęty w rankingu najbogatszych ludzi świata i mających nawiększy wpływ na świat – 41 miejsce na 67, za:http://en.wikipedia.org/wiki/Joaqu%C3%ADn_Guzm%C3%A1n_Loera   – skopiowano 17.8.2010,

http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/7938904.stm   – skopiowano 17.8.2010

[12]  Second Life –  darmowy, wirtualny świat, udostępniony publicznie w 2003 roku. To jest swego rodzaju gra,    gdzie zawarte są narzędzia, umożliwiające użytkownikom- ‘mieszkańcom’ modyfikację świata Second Life. Pod koniec sierpnia  2007 roku, według oficjalnych danych, zarejestrowanych było ponad 9 mln graczy, z czego około 1,5 mln aktywnych w ciągu ostatnich 60 dni. Second Life jest darmową platformą, umożliwiającą wykupienie płatnego konta premium, oferującego dodatkowe możliwości jakimi są np. możliwość zakupu własnej wirtualnej wyspy czy otrzymywanie okresowego wirtualnego kieszonkowego w tamtejszej walucie – Linden Dollars (Ls, L$) więcej:  – http://pl.wikipedia.org/wiki/Second_Life  – skopiowano 17.8.2010  

[13] Zob. R. Borkowski, (red.), Globalopolis. Kosmiczna wioska. Szanse i zagrożenia, Warszawa 2003, s.37.

[14] Zob. A. Bronk, Krajobraz postmodernistyczny, „Ethos” 9 (1996), nr 1-2, s. 20, 90.

[15] Zob. H-P Martin, H. Schumann, Pułapka globalizacji. Atak na demokracje i dobrobyt, Wrocław 1999, s.8-9.

[16] Zob. Z. Bauman, Globalizacja…dz. cyt., s. 29.

[17] Zob. D. Hebdige, Hiding in the Light, London 1988, s. 18.

[18] Health Day Friday, April 6, 2007.

[19] Zob. D. Bianculii, Teleliteracy. Taking Television Seroiusly, New York 1992; D. Davis, The Five Myths of Television Power or Why the Medium Is Not the Message, Simon&Schuster 1993.

[20] Zob. H-P Martin, H. Schumann, Pułapka …dz. cyt., s.19.

[21] R. Borkowski, (red.), Globalopolis…dz.cyt.,, s.24.

[22] Zob. J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, tłum. Sławomir Królak, Warszawa 2005.

[23] J. Baudrillard, La Transparence du Mal. Essai sur les phénomènes extremes, Paris 1990, s. 16.   

[24] W. Gadowski, T. Wojciechowski, Tragarze śmierci, Warszawa 2010, s.7, 30,73,255.

[25] Zob. Z. Bauman, Globalizacja…dz. cyt., s.94.

[26] Pisze o tym profesor r. Petrella z Katolickiego Uniwersytetu w Lovain w artykule Une machine infernale w: „Le monde diplomatique”, lipiec 1997, s. 17.

[27] R. Borkowski, (red.), Globalopolis…dz. cyt., s.110.

[28] Zob. J. Caroll,  Ego and Soul: A Sociology of Modern West in the Search of Meaning, Carlton North Vic 2009.

[29] Zob. H-P Martin, H. Schumann, Pułapka…dz. cyt.,, s. 12.

[30] Zob. Powszechna Encyklopedia filozofii, t 3, hasło; globalizm, opr. P. Jaroszyński, Lublin 2002, s. 797.

[31] Zob. H-P Martin, H. Schumann, Pułapka…dz. cyt., s.218-220.

[32] Zob. R. Borkowski, (red.), Globalopolis… dz. cyt., s.19-20.

[33] Za:  H.P. Martin, H. Schumann, Pułapka… dz. cyt., s. 9.

[34] Zob. S. Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Wyd. Muza, Warszawa 1997

[35] Pisze o tym H.P. Martin, H. Schumann w: Pułapka… dz. cyt.

[36] Zob. R. Borkowski, red., Globalopolis… dz. cyt., s.97.

[37] Zob. A. Bronk, Krajobraz postmodernistyczny, „Ethos” 9 (1996), nr 1-2, s. 79-100.

[38] Zob. S. Brand, Długa teraźniejszość, Warszawa 2000, s. 30-35.

[39] M. Bradbury, Doctor Criminale, Poznań 1996, s. 189, 298.

[40] Zob. R. Borkowski, (red.), Globalopolis… dz. c, s.21

[41] Zob. J. Rifkin, Koniec pracy, Wrocław 2001, i K. Doktorowicz, Świat bez pracy – przyszłości społeczeństw informacyjnych, w: L.W. Zacher, red., Rewolucja informacyjna i społeczeństwo, Warszawa 1997, s. 59.

[42] W. Wresch, Disconnected. Havens and Have- nots in the Information Age, New Brunswick 1996, s. 136.

[43] Tamże.

[44] A. Hedley, The Information Age: Apartheid, Cultural Imperialism, or Global Village?, w: “ Social Science Computer Review”, vol. 17, nr 1 , Spring 1999, s. 78-87.

[45] Zob. R. Borkowski, red., Globalopolis…. dz. cyt, s.145.

[46] UNDP Human Development Report/ONZ Raport o rozwoju ludzkości/ 1996, Nowy York, lipiec 1996r.

[47] Zob. V. Keegan, Highway robbery by the super-rich, „the Guardian”, 22 lipca 1996.

[48] Cyt. za: G. Balls i M. Jenkins, „ Too much for them, not enough for us” „Independent on Sunday”, 21 lipca 1996.

[49] Zob. Z. Bauman, Globalizacja… dz. cyt., s.92-119.

[50] Zob. K. Wódz (red.), W kręgu ubóstwa, Katowice 1993;  S. Albinowski (red.), Bogactwo i nędza narodów: studia o gospodarce światowej XXI wieku, Warszawa 1996; Ubodzy i bezdomni, Katowice 1998; L. C. Thurow, Przyszłości kapitalizmu, Wrocław 1999;  P. F. Drucker, Społeczeństwo  pokapitalistyczne, Warszawa 1999; A. Sen, Nierówności. Dalsze rozważania, Kraków 2000; D. S. Landes, Bogactwo i nędza narodów, Warszawa 2000; G. Soros, Kryzys światowego kapitalizmu, Warszawa 2000; F. P. Fitoussi, P. Rosanvallon, Czas nowych nierówności, Kraków 2000; Miesięcznik „Kultura i Społeczeństwo” , numer 2 z 1998 roku poświęcony aspektowi biedy i numer 1 z 2000 roku , artykuł M. Hirszowicz i E. Neymana Zbędni, biedni, niebezpieczni; G. Gilder, Bogactwo i ubóstwo, Poznań 2001; Ch. Murray, Bez korzeni. Polityka społeczna USA 1950-1980, Poznań 2001; P. Dobrowolski, I. Mądry (red.), A. Zwoliński, Etyka bogacenia, Kraków 2002.

[51] Zob. R. Borkowski, (red.), Globalopolis… dz. cyt., s.146.

[52] Tamże, s.149.

[53] Pisze o tym Z. Bauman w arykule: Zbędni, niechciani, odtrąceni – czyli o biednych w zamożnym świecie w: Kultura i Społeczeństwo, Komitet Socjologii, Instytut Studiów Politycznych PAN, kwiecień-czerwiec 1998, tom XLII, nr 2.

[54] Zob. Z. Bauman, Szanse… dz. cyt. s.16.

[55] Już 10% populacji amerykanów – 28 milionów ludzi obwarowało się w strzeżonych osiedlach i budynkach,

    a na prywatną ochronę obywatele amerykańscy wydają dwa razy więcej pieniędzy niż całe ich państwo

    na policję. Pisze o tym L. Thurow, Przyszłości kapitalizmu, Wrocław 1999.

[56] Zob. R. Borkowski, (red.), Globalopolis… dz. cyt., s. 266.

[57] Zob. J. Tomasiewicz, Wróg bez twarzy, ”Żołnierz Polski”, 2001, nr 10.

[58] Zob. B. Wildstein, Profile wieku, Warszawa 2000, s. 23-30.

[59]Zob. R. Borkowski, (red.), Globalopolis.. dz. cyt., s.249-267.

[60] Tamże, s. 272-273.

[61] Zob. Powszechna Encyklopedia filozofii, t 3, hasło; globalizm… dz,. cyt., s. 798.

[62] Terminem tym posłużył się ekonomista amerykański E. Luttwak w 1995 roku, za: H-P Martin, H. Schumann, Pułapka globalizacji. Atak na demokracje i dobrobyt, Wrocław 1999, s. 14.

[63] Zob. A. Domosławski, Świat nie na sprzedaż. Rozmowy o globalizacji i kontestacji, Warszawa 2002.

[64] Zob. Z. Bauman, Globalizacja … dz. cyt., s. 7.

[65] Zob.  K. Jowitt, The New World Disorder, University of California Press, 1992.

Kategoria: Inni autorzy, Myśl, Polityka, Religia, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *