Mercier: „Obraz Paryża”

| 10 października 2015 | 0 Komentarzy

paryzMercier twierdzi, że nie pisze, ale maluje. Maluje strychy, uliczki, warsztaty rzemieślnicze i pałace Paryża, no i oczywiście typy ludzkie: urzędników, prałatów, dewotki i zbieraczy szmat. To pyszna lektura uzupełniająca dla miłośników Francji królewskiej, przedrewolucyjnej.

"Obraz Paryża" stanowi zbiór pracowicie zebranych obserwacji obyczajowych, kulturalnych i religijnych dotyczących Francji ostatnich lat przed Rewolucją. Każdy z licznych rozdziałów to krótki szkic opisujący jakieś paryskie zjawisko. "Pieski", "Pogrzeby", "Hale targowe", "Biblioteka Królewska", "Młoda mężatka", "O wielkich fortunach" – to przykładowe tematy reporterskie. Mercier poświęca tylko kilka słów, by opisać na przykład paryskiego mieszczanina, dużo mocniej angażując się w ocenę zachowań i motywów postępowania. Nie brak w tym złośliwości i komizmu, i na myśl mi przychodzą satyry polskiego Krasickiego, z tej samej przecież epoki. Innym razem autor obwieszcza, że młodzież jest zepsuta, artyści to darmozjady i pasożyty, a uniwersytety uczą rzeczy nikomu niepotrzebnych. Jak widać, "kiepskie czasy" nastały dużo wcześniej, niż by sądził dzisiejszy polityk.

Uśmiech zamiera na ustach, gdy czyta się "Potępienie", którego to rozdziału myśl przewodnią stanowi "bajka o sądach śmiertelników".  Pewnego dnia na ludzkie głowy spadł fatalny deszcz, mieszający w głowie każdemu, na kogo spadły krople. Jeden jedyny człowiek nie wyszedł na dwór podczas tej ulewy. Kiedy już przestało padać, odważył się wyjść na ulicę i tam spotkał trzech obywateli. Uosabiali oni "wszelkie możliwe szaleństwa". Jeden uważał się za króla, drugi za generała, a trzeci za papieża. Spacerowicz zmartwił się i zalecił im kurację. W odpowiedzi usłyszał: "Ukórz się, odwołaj wszystko na kolanach, wyznaj, żeś szaleniec, zuchwalec, niedorzeczny maniak; że my jesteśmy mądrzy, my – na czele armii, trybunału; że dla twego dobra trzeba cię ukarać i żeśmy nadto pobłażliwi nie nakładając ci znacznie surowszej kary…" Człowiek nie miał wyjścia, pokajał się przed trzema wariatami w roli sędziów "i patrząc jak płonie jego książka, dziękował Bogu, iż sam tak nie spłonął".

A u nas już niedługo wybory do Sejmu.

Aleksandra Solarewicz

S. Mercier, "Obraz Paryża", oprac. i przeł. A. Jakubiszyn-Tatarkiewiczowa, Warszawa 1959

Fot. i egz. do kupienia: http://www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=3438

Tags: , ,

Kategoria: Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *