banner ad

Maurras, przeł. Jacek Bartyzel: Modlitwa końca

| 20 kwietnia 2018 | 0 Komentarzy

                                                                                                                                                                Póki źdźbło bodaj nadziei ostanie.

Dante, Czyściec, III, 135 (tł. E. Porębowicz)

 

Panie, ukołysz mnie w Twoim jedynie pokoju

Pomiędzy ramionami Nadziei i Miłości.

To stare serce żołnierza nie poznało żadnej nienawiści

I walczyło bez ustanku za Twoje dobrodziejstwa, jedynie prawdziwe.

 

Walka, którą ono toczyło, była za Ojczyznę,

Za Króla – dwa największe dobra, jakie widziano pod niebem,

Za Francję Burbonów, za Pannę Maryję,

Za Joannę d`Arc i Teresę i za Świętego Michała.

 

Nasz Paryż nigdy nie oderwał się od Rzymu.

A Rzym z kwiecia Aten zebrał owoc,

Piękno, rozum, cnotę, wszystkie zaszczyty człowiecze,

Boskie wizerunki, które znikają w mojej ciemnicy:

 

Ponieważ nie wiem, Panie, Kim Jesteś. Jestem nieświadomy

Jaki jest ten rzemieślnik życia i umierania,

W sercu moim wzbierały dźwięczne fale

Zgody albo sprzeciwu wobec jego wiecznego pożądania.

 

I nie rozumiem nic z księgi mojego istnienia,

Tylu nieprzyjaznych bogów się w nim spierało!

Moje kości pragną podźwignąć nagrobki przodków,

W których szukam i gubię tę samą prawdę.

 

Wysłuchaj tej potrzeby zrozumienia aby uwierzyć!

Czy jest sens w słowach, które wypowiadam? Czy istnieją,

Na zewnątrz ich labiryntu wrota wiecznej chwały?

Brakuje mi Ariadny i nie mam jej przędziwa.

 

Jak ma wierzyć, Panie, dusza wlokąca

Swoją ciemną żądzę w blaskach dnia?

Panie, ukołysz mnie w Twoim jedynie pokoju

Pomiędzy ramionami Nadziei i Miłości.

 

Clairvaux, czerwiec 1950

 

 

Charles Maurras, przeł. Jacek Bartyzel

za: legitymizm.org

Pierwodruk w: La balance intérieure, Paris 1952, s. 267-268.

Kategoria: Jacek Bartyzel, Myśl, Prawa strona świata, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *