banner ad

Maria Teresa – cesarzowa i matka

| 6 stycznia 2018 | 5 komentarzy

Jest w sieci sporo filmów historycznych skomponowanych na zasadzie zestawienia dokumentu i fikcji. Sceny kostiumowe przekłada się komentarzami współczesnych nam historyków i potomków rodzin monarszych. Ostatnio odkryłam wspaniały film o największej spośród kobiet z rodu Habsburgów, koprodukcję niemiecko – franusko – austriacką.

"Maria Teresa, cesarzowa i matka" bardzo przystępnie i ciekawie podaje wiedzę o władczyni i jej epoce. Liczne wątki fabularne są barwne i pełne ekspresji. Żywą, i do tego ciepłą, kobiecą narrację prowadzi między innymi autorka nowej biografii cesarzowej, Elisabeth Badinter ("Le pouvoir au féminin Marie-Thérèse d'Autriche" – "Władza po kobiecemu", Francja 2016), wypowiada się także hrabina Walburga Habsburg-Douglas, wnuczka cesarza Karola.

Znając analogiczne francuskie filmy popularnonaukowe, choćby z serii "L'ombre d'un doute" ("Cień wątpliwości"), mogłam spodziewać się marksistowskiej propagandy, podważającej zarówno zasługi władczyni, jak i zwyczajnie jej uczciwość małżeńską. Np. Francuzi mają obsesję na punkcie sypialni swoich królów, a zdradzanie żon określają jako liberalne podejście do życia oraz dowód na nowoczesność. Film o Marii Teresie nie zawiera takich sugestii. Wręcz przeciwnie, powiedziano w nim, że była energiczną, mądrą i dzielną reformatorką państwa. Dużo miejsca poświęcono życiu rodzinnemu. "To była prawdziwa matka" – mówi Badinter. Miała chmarę dzieci (z szesnaściorga część zmarła przedwcześnie), interesowała się nimi, znała ich mocne strony i słabości, nianiom dawała szczegółowe wskazówki co do nauki i wychowania, wymagała od dzieci posłuchu i codziennego uczestnictwa w Mszy św. Narratorki twierdzą, że wśród rodzin królewskich stanowiła wyjątek: tam dzieci zdane były w zupełności na łaskę służby. Wychowywała je do przyszłych zadań w świecie, a na koniec "zorganizowała" im małżeństwa tak politycznie, że teraz można ją nazwać "babcią Europy".

Jak to określiła Elizabeth Badinter, Maria Teresa była "ekstremalnie" religijna i "ekstremalnie" wierna swojemu mężowi, którym był Franciszek I Lotaryński. Ich małżeństwo było szczęśliwe, również dzięki jasnemu podziałowi zadań. On się zajmował sprawami przyziemnymi, ona polityką. Na co dzień cesarzowa była powściągliwa w okazywaniu emocji. Prawda o niej jako kobiecie odtwarzana jest na podstawie 86 niedawno odnalezionych listów do hrabiny Zofii von Enzenberg, byłej damy dworu i przyjaciółki. To obraz kobiety wrażliwej, ciepłej, cierpiącej po śmierci męża i osamotnionej po odejściu w daleki świat najmłodszej córki, Marii Antoniny. Władczyni – wdowa, Maria Teresa, zmarła w 1780 roku, a więc nie dożyła Rewolucji i dekapitacji córki. Spoczęła w jednym grobowcu  z 15 lat wcześniej zmarłym mężem, było to jej wyraźne życzenie.

Taką Marię Teresę pokazano w filmie.

Ciekawe, że reżyserka, Monika Czernin jest między innymi potomkinią słynnego Ottokara Czernina, dyplomaty i ministra spraw zagranicznych Austro-Węgier.

Aleksandra Solarewicz

"Marie-Thérèse d'Autriche, impératrice et mère", reż. M. Czernin, Austria – Niemcy – Francja 2016

Tags: , , ,

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Recenzje

Komentarze (5)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Piotr Rubas napisał(a):

    A moze napiszecie Panstwo wsrod tych zachwytow i fiolkow nad cesarzowa ze razem z protestanckimi Prusami i prawoslawna Rosja napadla i rozebrala katolicka Polske. 
    Napiszcie moze takze kim byl Ottokar Czernin – zaprzysiegly wrog Polakow, wspoltworca traktatu brzeskiego 1918 oddajacemu nowotowrowi o nazwie Ukraina polskie ziemie az po Lublin , inicjator przekazania wladzy w polskim Lwowie w rece Rusinow.

  2. Gierwazy napisał(a):

    Obejrzałem. Film ma feministyczny przekaz: 'kobieta też potrafi dobrze rządzić' – i pewnie dlatego "żywą, i do tego ciepłą, kobiecą narrację" prowadzi w nim arcyfeministka Elżbieta Badinter, która narobiła wiele szkód swojemu krajowi. Jednym z jej wynalazków, głośno dyskutowanym nad Loarą, Sekwaną czy Rodanem, była teza, iż jakoby uczucie macierzyńskie kobiety wcale nie jest wrodzonym, tylko efektem patriarchalnego wychowania w ucisku, itd., Itp.; zresztą małżonek tej pseudofilozof, Robert, też jest znanym bojownikiem o prawoczłowiecze "wartości", to on jako minister tzw. Sprawiedliwości zniósł, za prezydentury socjalisty Franciszka Miterranda, karę śmierci. Fakt, że ten mdły, cukierkowy, bez specjalnej wartości poznawczej film jest reklamowany na tym portalu spowodowany jest prawdopodobnie tym, że "Myśl konserwatywną" przenika od pewnego czasu feministyczna "myśl"…

    Kuriozalnie, a zarazem groteskowo brzmi wtręt o "popularnonaukowej serii "L'ombre d'un doute" ("Cień wątpliwości")" zawierającej jakoby marksistowską propagandę. Pomijając już poziom merytoryczny ("L'ombre d'un doute" opiera się głównie na archiwalnych dokumentach tworząc swoje emisje), którym ten cykl zdecydowanie góruje właśnie nad innymi tego typu produkcjami, to czasem celuje on nie tyle może w marksistowską, co rewolucyjną propagandę, co we Francji jest naprawdę sporym wyczynem. To właśnie w jednym z filmów z owej serii na temat wojen wandejskich, czy raczej ludobójstwa mieszkańców tej krainy (dla znających francuski do obejrzenia tutaj – https://www.youtube.com/watch?v=06AUS0c9lTo&t=111s) pozwolono wypowiedzieć się zamilczanemu we Francji historykowi, Rejnaldowi Secherowi, a także obficie cytowano archiwa z wypowiedziami i rozkazami ówczesnych rewolucyjnuch decydentów, nawołujących do zagłady Wandei. Seria ta ma także bardzo interesującą produkcję na temat związków otoczenia i rodziny Napoleona Bonaparte z masonerią (masonami byli właściwie wszyscy, tylko na samego cesarza Francuzów nie znaleziono kwitów…, tutaj – https://www.youtube.com/watch?v=432Er7Cu1VE). Oczywiście z punktu widzenia kontrewolucyjnego można tym programom to i owo zarzucić, ale należy pamiętać, że były one tworzone dla tamtejszej zlewaczonej telewizji publicznej. Dodam jeszcze, że prowadzący emisję – a i chyba autor – Franek Ferrand, ma także swoją emisję radiową na tematy historyczne. W jednej z nich przedstawił zbrodnię katyńską – https://www.youtube.com/watch?v=h-HDRrXbop8 To tyle na temat marksistowskiej propagandy…

  3. AS napisał(a):

    @PR. Nie, w tym miejscu nie napiszemy, bo to jest recenzja konkretnego filmu, a nie biografia.

  4. AS napisał(a):

    @ Gierwazy. To jest recenzja filmu, a nie dokonań Badinter (nawet nie zwróciłam uwagi na to, że ona feministka). Serii "Cień wątpliwości" nie potępiam, bo ją bardzo lubię, a tylko konkretne motywy. Będziemy się cieszyć, gdy Pan przyśle jakąś recenzję, bo apelujemy o teksty od dawna.

  5. Mariusz Matuszewski napisał(a):

    @ Gierwazy: Konia z rzędem jak mi Pan pokaże gdzie na naszym portalu – że zacytuję – "Myśl konserwatywną przenika od pewnego czasu feministyczna myśl".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *