Konserwatyzm polski na tle zachodnioeuropejskiego

| 16 kwietnia 2014 | 0 Komentarzy

stanczykWielokrotnie pisano już o pojemności terminu konserwatyzm. Do tego nurtu ideowego zaliczane są różnorakie ruchy i kierunki doktrynalne. Generalnie jednak, być konserwatystą oznacza albo konserwować istniejące stosunki, czyli bronić status quo, albo też konserwować pewne zasady ideowe, które postrzegane są jako wieczne.

 

Odpowiedzi na pytanie co konserwować? uzależnione są zwykle od jednego problemu: czy kraj w którym konserwatyzm się pojawia jest zaledwie zagrożony rewolucyjną zmianą, czy też już przez nią przeszedł. Rewolucja Francuska – która, na zasadzie alergicznej reakcji, stworzyła nowoczesny konserwatyzm – najsilniejszy wpływ na oblicze ideowe, polityczne i społeczne wywarła we Francji. Tu gdzie wstrząs był najsilniejszy także reakcja na niego była najbardziej radykalna. Konserwatystom francuskim nie chodziło bynajmniej o afirmację status quo , lecz o kontrrewolucję, o praktycznie rewolucyjną, co do metod, restaurację świata odwołującego się do Ancien Régime’u . Myśl kontrrewolucyjna tego kierunku – w całej pełni wyrażona szczególnie przez Louis de Bonalda – opiera się na idei, że istnieje porządek wieczny, stworzony przez Boga i wszystko to, co odeń odchodzi jest zbrodnią zadaną przez człowieka samemu sobie, gdyż ludzie nie mogą istnieć w jakimkolwiek innym systemie, niźli ten, który obmyślił Stwórca. W świecie nie ma miejsca na przypadek, wszystko zostało poustawiane przez Boga z geometryczną precyzją. Dlatego człowiek nie jest zdolny kreować rzeczywistość, może jedynie ją odkrywać kontemplując i poznając doskonałość świata, będącego mechanizmem stworzonym przez Boga . Sposób ułożenia poszczególnych elementów świata przedrewolucyjnego podniesiony został do rangi praw natury, które wyrażają myśl Boga o tym jak powinien wyglądać świat ludzki.

 

Tam gdzie wstrząs rewolucyjny przyszedł w wersji nieco łagodniejszej, w wersji napoleońskiej – czyli bez pobudowania gilotyn na rynku każdego miasteczka – także konserwatyzm jest mniej radykalny i zaczyna umiejscawiać się na pozycjach skłonnych nie do prostej reakcji, lecz pewnej ewolucji, zgody na zmiany, nawet jeśli ich zakres będzie niezbyt wielki. Zjawisko to widać szczególnie w Niemczech, gdzie, jeśli konserwatyści są nawet reakcyjni, to jednak nie odwołują się – jak ich francuscy koledzy – do wielkiej idei ładu ustanowionego przez Boga, lecz do praw ewolucji sformułowanych przez Edmunda Burke’a (a więc jednak pewnej powolnej zmiany), pogwałconej przez Rewolucję Francuską . Polityka restauracji integralnej ultrasów francuskich lat 1814-30 nie była tu rozumiana . Tym niemniej, Niemcy czuli się przez rewolucyjną Francję poniżeni i obrażeni, a rewolucyjne prawodawstwo było dla ich feudalnego jeszcze charakteru, rodzajem rewolucji; napoleońskie zabawy w wytyczanie od nowa granic poszczególnych księstw, kasowanie dziesiątek z nich, musiało nieuchronnie wytworzyć w konserwatyzmie nastroje kontrrewolucyjne. I w istocie, konserwatyzm niemiecki w sumie był kontrrewolucyjny, nawet jeśli jego twórcy dużo pisali o ewolucjonizmie.

 

Ale w Europie XIX wieku mamy do czynienia także z innym rodzajem konserwatyzmu: ewolucyjnym. Temu konserwatyzmowi nie chodzi o to, aby zetrzeć w proch całą spuściznę Rewolucji. Konserwatyzm tego kierunku cechuje się swoistym pragmatyzmem i dąży do ustanowienia trwałego porządku na fundamencie jakim jest społeczeństwo wyrosłe z Rewolucji. Konserwatyści tego kierunku mogą być sentymentalnie związani ze światem przedrewolucyjnym, mogą, jak Talleyrand, głosić, że kto nie żył przed rokiem 1789, ten nie zna plaisir de vivre, ale nie wierzą, aby świat raz zniszczony można było odtworzyć. Obrazuje to słynna myśl Lally-Tolendala: „Przed słynnym pożarem (…) Londyn był miastem źle zbudowanym, jego ulice były wąskie i niebezpieczne, domy brudne i niebezpieczne. Gdybym był członkiem rady miejskiej, to na pewno 1 grudnia 1666r. nie powiedziałbym: Trzeba spalić Londyn i zmniejszyć jego powierzchnię. Ale 7 grudnia (po pożarze – A.W.) nie rzekłbym: Trzeba odbudować Londyn takim, jakim był kiedyś”.

 

Ewolucjoniści dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza z nich typowa jest dla Wielkiej Brytanii i poza nią w Europie Zachodniej w wieku XIX praktycznie nie istnieje. Chodzi tu o konserwatyzm pojmowany nie jako zwarta i przemyślana doktryna (filozofia polityczna), lecz pewna refleksja jak politykę należy uprawiać (filozofia polityki). Ewolucjoniści cenią sobie nie wielkie idee, lecz powolność zmiany. Powolność owa zostanie podniesiona do rangi najwyższej wartości i postawiona powyżej ewaluacji w którą stronę zmiana ta przebiega . Nawet jeśli podąża śladami Rewolucji, ale nie wywołuje gwałtownych wstrząsów, jest akceptowalna. Tak pojęty konserwatyzm jest kwestią mentalności , a nie doktryn. W Europie Zachodniej taki sposób myślenia mógł się narodzić jedynie w Wielkiej Brytanii, gdyż tylko ona nie przeszła przez zamęt Rewolucji Francuskiej; tylko tu nie podjęto próby fizycznego unicestwienia arystokracji, nie przeprowadzono rewolucji prawnej jaką był Kodeks Napoleona, nie zniszczono nawet tradycyjnego systemu miar i wag. Można więc było konserwować status quo, bez wnikania jaki ma ono charakter, gdyż tylko tu było one tradycyjne. Afirmacja obyczaju i tradycji, aby przetrwać, nie musiała na wyspach przekształcić się w zwartą doktrynę, nadal pozostając kwestią irracjonalnego sentymentu.

 

Ewolucjonizm w tych krajach, przez które przetoczyła się Rewolucja ma zupełnie odmienny charakter. Jeśli, za Samuelem Huntingtonem, chcielibyśmy określić konserwatyzm mianem „teorii arystokratycznej” , to określenie to nie pasuje do tego kierunku. Ewolucjoniści na kontynencie nie pochodzą z arystokracji, lecz ze wzbogaconej na rewolucyjnym szabrze burżuazji. To ci, którzy kupili les biens nationaux, zrabowane szlachcie i Kościołowi. Kierunek ten, występujący przede wszystkim we Francji (orleanizm) i Hiszpanii to tzw. liberalizm arystokratyczny, który okazyjnie sięgnął do niektórych zasad konserwatywnych, gdyż wystraszył się dogmatu o suwerenności ludu, który prowadził zawsze – tak się przynajmniej wydawało ludziom pamiętającym Robespierre’a – do jakobinizmu. Arystokratycznych liberałów z pewnością można zaliczyć do prawicy , jednak ich związki z konserwatyzmem są raczej przypadkowe i koniunkturalne.

 

Dopiero na tym tle możemy zrozumieć specyfikę polskiego konserwatyzmu. Jak widać, dla kształtowania się tego kierunku zasadnicze znaczenie ma zagrożenie dla tradycyjnego świata. Konserwatyzm nie istnieje bowiem jako doktryna polityczna, gdy nie posiada wroga. Nie wykształca doktryny, gdy jest sentymentalny i gdy nie postrzega tradycyjnego świata jako zagrożonego przez zmianę. W istocie, jest „odpowiedzią na przemianę” . Gdy zmiana ta jest powolna i dotyczy nie esencji, lecz szczegółów i wyrazów porządku, to konserwatyzm jako doktryna w ogóle może się nie pojawić. Wielu konserwatystów brytyjskich – szczęśliwych, że od ponad 300 lat ich ojczyzna nie przeżyła żadnej rewolucyjnej katastrofy – z dumą podkreśla, że nie mają żadnej doktryny, nie hołdują żadnej ideologii . Gdy wróg starł z powierzchni ziemi stary świat, konserwatyzm staje się radykalny i przekształca się – jak to ujmuje Joseph de Maistre – w „naukę ścisłą” (la science).

 

Czy i kiedy konserwatyzm polski spotkał się z rewolucyjnym potopem? To jest kluczowy problem dla zrozumienia jego istoty. Generalizując, można powiedzieć, że zawierucha rewolucji ominęła ziemie polskie w wieku XIX, czyli wtedy, gdy ukształtowała się ta filozofia polityczna na Zachodzie. Rewolucja polityczna – jaką była Konstytucja 3 Maja – mogła wywołać wściekłość szlacheckich bezrefleksyjnych tradycjonalistów jako „rewolucyjna ustawa” , nie godziła ona jednak w pozycję społeczną i polityczną szlachty, jedynie likwidując pewne skrajności złotej wolności. Nie mogła więc wywołać szczególnie głębokiej kontrrewolucji. Nie przypadkiem zresztą kontrrewolucjoniści zachodnioeuropejscy – ci nieliczni, którzy obserwowali wypadki na dalekim dla nich Wschodzie – będą ją przedstawiać jako reformę pozytywną, twórczą, w odróżnieniu od dzieła równocześnie się dziejącej Rewolucji Francuskiej . Rewolucyjną zmianą były z pewnością zabory, co oznaczało rewolucję prawną, podatkową i administracyjną. Jednak przy wszystkich tych przemianach, zachowana została socjalna pozycja szlachty, czyli tej warstwy, która mogła się pokusić o stworzenie doktryny kontrrewolucyjnej. Powstanie Księstwa Warszawskiego i wprowadzenie Kodeksu Napoleona było kolejną rewolucją, jednak entuzjazm z powodu pojawienia się szansy na odzyskanie państwowości zepchnął antynapoleonizm (mogący stać się zaczynem konserwatyzmu) na margines.

 

Ogólnie czas zaborów, który w tym samym okresie historii Zachodu był okresem powstania i rozkwitu konserwatyzmu pod wpływem wydarzeń rewolucyjnych, na ziemiach polskich minął – przynajmniej jeśli chodzi o kwestie społeczne – w miarę spokojnie, może za wyjątkiem Rabacji (1846). Paradoksalnie monarchie zaborcze – pod względem ich programów społecznych – były polskiemu ziemiaństwu bliskie. Zaraza jakobinizmu, demokratyzmu i socjalizmu rozwijała się na zachód od państw zaborczych. W Austrii, Prusach i Rosji była bezwzględnie i skutecznie tłumiona. Z biegiem czasu wielu konserwatystów zaczęło wprost ze skrytą sympatią patrzeć na zaborcze monarchie jako gwarantki tradycyjnego porządku społecznego, gdyż – jak pisał Józef Kalasanty Szaniawski – „nawet dla interesu Ojczyzny nie godzi się obrażać nieprzemiennych i odwiecznych praw wyższego porządku” . Dotyczy to szczególnie galicyjskich Stańczyków, którzy znakomicie zadomowili się w monarchii naddunajskiej. Ekstremalnymi przykładami lojalizmu, powodowanego konserwatyzmem, jest postawa Henryka Rzewuskiego – który sam o sobie pisał, że „nie ukrywam, że jestem Rosjaninem z poczucia honoru i obowiązku” – czy Jerzego Moszyńskiego niezadowolonego z odzyskania w 1918 roku niepodległości.

 

Zadowolenie ze społecznego i konserwatywnego charakteru porządku wyrażało się w XIX wieku w pochwale konserwatyzmu ewolucyjnego. Wystarczy sięgnąć do klasycznej pracy Antoniego Zygmunta Helcla Aforyzmy o prawdziwym i fałszywym konserwatyzmie, aby się przekonać, że konserwatyzm fałszywy reprezentują ci, którzy „chcą konserwować wszystko, co jest i co było” . Za prawdziwy konserwatyzm Helcel uznaje taki, który godzi się na wszelkie zmiany, o ile w wątpliwość nie poddane zostaną: rodzina, własność i religia . Te trzy zasady nie poddane zostały w wątpliwość przez zaborcze monarchie, więcej, monarchie te broniły tych wartości. Dlatego też w społeczeństwie polskim wieku XIX można było być konserwatystą ewolucyjnym. We Francji, gdzie wszystkie te trzy zasady rewolucjoniści poddawali w wątpliwość, dla ewolucjonizmu miejsca nie było.

Konserwatyzm polski w XIX wieku występuje w zbliżonych warunkach społecznych do brytyjskiego: powstaje nie w obliczu rewolucji, lecz w poczuciu oddalenia od niej, acz z przekonaniem, że potop może kiedyś nadejść. Charakter tego konserwatyzmu jest więc podobny do brytyjskiego. Badacz tego ostatniego wylicza następujące jego cechy: 1/ szacunek dla przeszłości, 2/ organicyzm, 3/ solidaryzm społeczny, 4/ ewolucyjny rozwój ustrojowy, 5/ powolne reformy, 7/ religia jako fundament filozofii państwowej, 8/ Boskie pochodzenie władzy, nacisk położony na prawa, a nie na obowiązki, 10/ waga położona na tradycję narodową, rodzinę i inne ciała pośredniczące, 11/ realizm polityczny, empiryzm i dobro wspólne . Wszystkie te cechy konstytuują także konserwatyzm polski XIX wieku. Nie jest on kopią brytyjskiego. Wyrasta samoistnie, ale powstając w podobnych warunkach, ma podobne cechy i charakter. Skoro konserwatyzm jest odpowiedzią na zmianę, to podobna zmiana musi wytworzyć podobny konserwatyzm.

 

Ale potop zbliżał się wraz z demokratyzacją i powstaniem społeczeństwa masowego, wraz z jego „skrajnymi” – jak nazywa jest Erazm Piltz – ideologiami: socjalizmem i nacjonalizmem, które konserwatyści postrzegali jako dwa wyrazy tej samej hydry emancypacji i demokratyzmu . Pewnym paradoksem jest fakt, że potop zaczął się wraz z odzyskaniem niepodległości. Demokratyczna II RP była państwem na wskroś antykonserwatywnym, gdyż opartym na powszechnym prawie wyborczym, które skazywało konserwatystów na polityczną marginalizację. Reforma rolna oznaczała podważenie własnościowych fundamentów ziemiaństwa.

 

Nic przeto dziwnego, że w l. 1918-39 konserwatyzm polski zaczyna się radykalizować. Duch de Maistre’a i Bonalda – jeszcze niedawno uważany za konserwatyzm fałszywy – zaczyna znajdywać miejsce w szeregach konserwatystów. Pojawia się postulat przemiany konserwatyzmu z sentymentu w doktrynę, nawet w ideologię. Zarazem jednak konserwatyzm był już wtenczas w Polsce wykrystalizowany w swojej odmianie ewolucjonistycznej. Wielu konserwatystów, wychowanych we wcześniejszej tradycji intelektualnej nie chciało i nie umiało się zradykalizować politycznie. Jednak ta radykalizacja wielu środowisk jest faktem. W wieku XIX jedynym kontrrewolucjonistą par excellence był Rzewuski – ale autor Listopada nie był konserwatystą polskim, lecz europejskim, widzącym upadek nie tyle tradycji w Polsce, co w Europie. Plagiatując de Maistre’a wpisywał się nie w polski, lecz europejski nurt konserwatyzmu. Teraz powstają trzy ośrodki konserwatyzmu kontrrewolucyjnego: wokół Wincentego Kosiakiewicza, Stronnictwa Zachowawczego (potem Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego) i Jana Bobrzyńskiego. Co ciekawe, ośrodki te powstają zupełnie niezależnie od siebie. Cechą charakterystyczną tego nowego w Polsce konserwatyzmu jest postulat monarchistyczny.

 

Skąd monarchizm? Konserwatyści tradycyjnie byli monarchistami, a ostatnią próbą restauracji były działania Rady Regencyjnej w tym zakresie. Jednak w tradycji polskiego konserwatyzmu, pozbawionego legitymistycznej dynastii, monarchizm nie miał kluczowego charakteru. Był czymś naturalnym, acz nie eksponowanym. Pod koniec XIX wieku, wraz z powstawaniem na ziemiach polskich społeczeństwa masowego, znika z refleksji konserwatywnej jako postulat polityczny . Masy były republikańskie i ewolucyjny konserwatyzm stał się takim także. Podniesienie tedy nagle postulatów królewskich jest oznaką radykalizacji politycznej konserwatyzmu, który stanął na przeciw potopu w postaci społeczeństwa demokratycznego. Przedstawiciele tego nurtu dyskredytują ewolucjonistów jako politycznych oportunistów, odmawiając im miana konserwatystów . Ewolucjoniści – jako przystosowujący się do rzeczywistości republikanie – przestali być konserwatystami, co ujmuje trafnie aforyzm Hieronima Tarnowskiego, że „nie można być jednocześnie konserwatystą i republikaninem”.

 

Zauważmy, że także pośród środowisk dotąd ewolucjonistycznych narastają tendencje antydemokratyczne. Już nie tylko pojedynczy Stanisław Cat-Mackiewicz nawołuje do monarchii . Po Zamachu Majowym ziemiaństwo gremialnie popiera Piłsudskiego, widząc w nim potomka polskiej szlachty – zaporę przed szalejącym demokratyzmem.

 

W okresie międzywojennym konserwatyzm polski radykalizuje się. Przestaje przytakiwać status quo, stając się powoli kontrrewolucyjnym. Konserwatyzm, w sferze idei, zaczyna kontynuować drogę de Maistre’a i Bonalda. Tym niemniej, konserwatyzm ten nie stanie się – jak niemiecki czy francuski tego okresu – rewolucyjnym, dążącym do siłowego zmiecenia z powierzchni ziemi demokratycznego status quo. Wynika to z faktu, że nie dokonano w Polsce syntezy kontrrewolucji z nacjonalizmem, jak uczyniła to we Francji Action Française, a w Niemczech rewolucja konserwatywna. Konserwatyzm staje się rewolucyjnym zwykle wtedy, gdy zmiesza się z nacjonalizmem. W Polsce jednak ta synteza nigdy nie powstała, mimo licznych prób drobnych ugrupowań, złożonych z młodych ludzi, wzorujących się na Action Française.

 

Dlaczego tak się nie stało? Wynika to z faktu, że w Polsce konserwatyzm był doktryną ziemiaństwa, podczas gdy nacjonalizm wyznawali intelektualiści i klasa średnia. We Francji, po upadku politycznym arystokracji pod koniec XIX wieku, konserwatyzm o nacjonalistycznym charakterze stworzyli intelektualiści o nieszlacheckich pochodzeniu (zdradzieccy klerkowie wedle znanej formuły Juliena Bendy). O niemieckiej rewolucji konserwatywnej – nota bene także stworzonej przez roturierów – powiada się czasem, że nie była konserwatywna, lecz nacjonalistyczna . Nurt konserwatyzmu rewolucyjnego w Europie zachodniej tworzyli intelektualiści pochodzący ze środowisk, które sto lat wcześniej były jakobińskie . Ich konserwatyzm, z natury, musiał być inny niż konserwatyzm de Maistre’a i Bonalda, stanowiąc mieszankę protestu przeciwko demokracji (element konserwatywny) i wyniesionego z tradycji swojej klasy nacjonalizmu. Można rzec, że nurt ten w istocie jest nacjonalizmem antydemokratycznym, gdzie konserwatywne idee są traktowane jako lekarstwo na demokratyzm. Używając znanej formuły Armina Mohlera jest to konserwatyzm po osi czasu . W Polsce ziemiaństwo, w okresie międzywojennym, nie zostało wyparte całkowicie przez inne klasy społeczne z życia politycznego i zachowało – jeśli się tak można wyrazić – kontrolę nad myślą konserwatywną. Na tle Europy Zachodniej był to, w tym czasie, swoisty ewenement; jedyny wariant myśli kontrrewolucyjnej tego okresu, który przez oś czasu nie przeszedł.

 

Rok 1939 przerywa ewolucję konserwatyzmu polskiego. Nurt ten nie przeżył Wojny, a jego twórcy i baza społeczna została unicestwiona – dosłownie – przez komunizm.

 

Oceniając konserwatyzm polski można powiedzieć, że przez cały wiek XIX był on niezwykle zbliżony do konserwatyzmu brytyjskiego, wystrzegając się kontrrewolucyjnego radykalizmu i przekształcenia sentymentu do tradycji w doktrynę. W okresie II RP mocno się zradykalizował, jednak uniknąwszy zlania się z nacjonalizmem, nie nabrał charakteru rewolucyjnego, a także masowego, stając się doktryną wąskich elit. Brak elementu nacjonalistycznego nie pozwalał mu znaleźć szerszego poparcia w masach.

 

Adam Wielomski

 

Kategoria: Polityka, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *