Jan Emil Skiwski

| 2 marca 2016 | 0 Komentarzy

Skiwski60 lat temu, 2 marca 1956 roku zmarł w Caracas (Wenezuela), w wieku 61 lat (ur. 13 II 1894), Jan Emil Władysław Skiwski h. Lubicz, krytyk literacki, prozaik, tłumacz i publicysta; pochodził z rodziny szlacheckiej, ale „wysadzonych z siodła” w okresie popowstaniowym; urodził się w Warszawie, lecz lata 1909-18 spędził w Moskwie, gdzie ukończył gimnazjum filologiczne i stał się świadkiem „komunistycznej transfuzji krwi” w początkach rewolucji bolszewickiej; po powrocie do Warszawy zapisał się na Wydział Humanistyczny Wolnej Wszechnicy Polskiej, ale studiów tych (przerwanych ochotniczym udziałem w wojnie polsko-bolszewickiej w 11 pułku ułanów), ani na Wydziale Filozoficzno-Humanistycznym UW, nie ukończył, natomiast rozpoczął pracę pisarską na łamach Przeglądu Filozoficznego oraz jako tłumacz: jego ówczesne inspiracje to F. Nietzsche, H. Bergson; w latach 1926-30 był stałym współpracownikiem Myśli Narodowej, na której łamach, prócz recenzji literackich, przybliżał francuską myśl nacjonalistyczną (M. Barrès); wydany w 1929 roku zbiór Poza wieszczbiarstwem i pedanterią przyniósł mu pozycję (potwierdzoną upływem czasu) jednego z najinteligentniejszych krytyków literackich w Polsce; po przeniesieniu się do Poznania nawiązał współpracę (obejmując również sekretariat redakcji) z katolicką Tęczą, lecz rozstał się w nią w złej atmosferze, uskarżając się na panujący w piśmie (i w Poznaniu w ogóle) „kołtuńsko-minoderyjny” zaduch; w latach 30., uważany przez jednych za „renegata obozu katolickiego”, przez drugich zaś za „pogromcę obskurantyzmu katolickiego” (m.in. z powodu pochwały Boya jako pisarza), nawiązał stałą współpracę z Tygodnikiem Ilustrowanym i liberalnymi Wiadomościami Literackimi, a w 1934 objął dział religijny w sanacyjnym Pionie; również w aspekcie politycznym ewoluował w kierunku autorytaryzmu sanacyjnego, popierając publicznie (utworzony w 1937), w szeregu artykułów w Kurierze Porannym F. Goetla, Obóz Zjednoczenia Narodowego i już od 1936 deklarując się jako zwolennik faszyzmu i totalizmu; wzrosła też jego pozycja w życiu literackim, jako członka polskiego PEN-Clubu i wiceprezesa Związku Zawodowego Literatów Polskich, zaś stypendia rządowe umożliwiły mu odbycie szeregu podróży po Europie; okres okupacji niemieckiej spędził aż do wiosny 1944 w Warszawie, utrzymując się ze szmuglowania żywności ze wsi, prawdopodobnie działał też, z racji swojej funkcji w ZZLP, w nieoficjalnym komitecie pomocy pisarzom, zorganizowanym przez Goetla i A. Nowaczyńskiego; początkowo nie angażował się w żadną działalność, acz wiadomo (z prywatnych wypowiedzi w Kuchni Literatów), że wierzył w wygraną Niemiec, obawiał się zaś – w razie przeciwnego rezultatu – hegemonii żydowsko-masońsko-anglosaskiej w Europie; w 1941 dał do druku swoją powieść Czad w koncesjonowanym przez władze okupacyjne GG Wydawnictwie Polskim, co spotkało się z potępieniem oficjalnego organu państwa podziemnego Biuletyn Informacyjny, acz nie ma dowodów, aby współtworzył tę firmę i był w niej zatrudniony (o co go również posądzano); w kwietniu 1943 brał udział w delegacji pisarzy polskich do Katynia, po czym udzielił wywiadu na temat tego, co zobaczył, prasie „gadzinowej” (Nowy Kurier Warszawski, Goniec Codzienny, Dziennik Radomski) oraz niemieckiej (Berliner Boersen Zeitung); wstrząs wywołany zbrodnią katyńską (w której dostrzegał i akcentował żydowski rodowód oprawców) była chyba ostatecznym powodem decyzji o podjęciu współpracy z Niemcami na płaszczyźnie antykomunistycznej antysowieckiej, która zmaterializowała się objęciem wiosną 1944 redakcji (wspólnie z Feliksem Burdeckim, już od dawna kolaborującym z Niemcami i mało znanym Jerzym de Nisau) koncesjonowanego dwutygodnika politycznego Przełom (ukazało się 16 numerów), który propagował udzielenie przez Polaków wsparcia Niemcom w obliczu coraz wyraźniejszej perspektywy wkroczenia na ziemie polskie Armii Czerwonej, uznając też, że akty sabotażu wymierzone w armię niemiecką są w tej sytuacji działaniem szaleńczym i samobójczym; pismo to, bez adresu redakcji (podawano jedynie nazwę miasta, począwszy od symbolicznych Racławic; faktycznie było wydawane zapewne w Krakowie, a następnie w Bytomiu), było kolportowane głównie drogą pocztową, a ta konspiracyjność (raczej przed władzami Polski Podziemnej, które wszczęły postępowanie przeciwko redaktorom, lecz nie zdołały doprowadzić go do końca, acz być może została podjęta próba zastrzelenia Skiwskiego) skłoniła Józefa Mackiewicza do określenia jej jako „głębszego podziemia”; niemal w przeddzień wkroczenia Sowietów do Krakowa Skiwski wyjechał via Wrocław na południe Niemiec, gdzie 12 II 1945 on i dwaj pozostali redaktorzy spotkali się w Neuhaus k. Monachium z Hansem Frankiem, który podobno wyraził ubolewanie z powodu postępowania Niemców wobec Polaków w czasie okupacji; przebywając po klęsce Niemiec w obozie da dipisów zmienił personalia na „Jan Rogalski” (w tym czasie w kraju prokurator Specjalnego Sądu Karnego w Krakowie Roman Martini wszczął przeciwko niemu i Burdeckiemu postępowanie i zarządził aresztowanie, co skutkowało rozesłaniem 10 VII 1945 rozesłaniem listu gończego; w 1949 został zaocznie skazany na dożywocie i utratę praw obywatelskich); jego tożsamość była chyba jednak znana zarówno reżimowi warszawskiemu, jak i (na pewno) II Oddziałowi Wojska Polskiego we Włoszech, dokąd udało mu się przedostać w czerwcu 1946; przekazany do dyspozycji Brytyjczykom, spędził (jako „Jan Rogalski”) rok w obozie dla jeńców niemieckich w Rimini, a po zwolnieniu (i odmowie przyjęcia go przez Kanadę) wyemigrował do Wenezueli – cały czas pod przybranym nazwiskiem; mieszkając w Caracas w bardzo trudnych warunkach (w „prowizorycznej lepiance”), pracował w Bibliotece Narodowej, gdzie kompletował zbiór polski ; uprawiał intensywnie twórczość stricte literacką (nowelistykę), jak publicystyczną, publikując (pod pseudonimami „Karol Ignacy Hołobocki” i „Rogall”) w Kulturze paryskiej; w nowej sytuacji politycznej propagował ideę solidaryzmu europejskiego, stawiając tezę o podwójnym zagrożeniu dla Europy – przez Rosję Sowiecką i Stany Zjednoczone, przy czym w długofalowej perspektywie to drugie uważał za większe niebezpieczeństwo; ocenzurowanie artykułu pod tym tytułem przez J. Giedroycia, który naciskał na usunięcie akcentów antyamerykańskich, w ostateczności doprowadziło do zerwania współpracy; działał w Centralnym Komitecie Uchodźców, współpracując też z rektorem Polskiej Misji Katolickiej, ks. Franciszkiem Wołoszykiem; tuż przed śmiercią wydarzenia takie, jak początki „odwilży” w ZSSR, wycofanie się Armii Sowieckiej z Austrii, tworzenie się zrębów instytucjonalnych współpracy Europejskiej, uznał za potwierdzenie swoich przewidywań politycznych.

 

prof. Jacek Bartyzel

 

Kategoria: Jacek Bartyzel, Kalendarium

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *