banner ad

Jakubczyk: Przebudzenie Jakuba

| 27 lutego 2018 | 0 Komentarzy

Legitymiści uchodzą za wariatów – wiem. Nawet wśród naszej zachowawczo-monarchistycznej braci postrzegani jesteśmy jako żałośni romantycy i dziwacy. Ale przecież nie ma monarchizmu bez legitymizmu. Poniższy tekst niech będzie zatem odlotem podpisanego poniżej wariata.

Mój 28-letni staż w świecie anglosaskim często napawa mnie refleksją nad jego obecnym stanem. Patrząc na ten świat z perspektywy ciemogrodzianina, wydawałoby się, że jest on w stanie agonalnym, ale czy na pewno?

Jak pisałem w jednym ze swoich wcześniejszych tekstów, Anglia to kraj, w którym przeciętny Dżon na sam dźwięk demagogicznych haseł „wolność, równość, braterstwo” dostaje palpitacji serca. To nadal świat lordów, esquire’ów i baronetów – ale także taborów rudych irlandzkich cyganów. W odmienności do reszty Starego Kontynentu, zachował się tutaj zdrowy i tradycyjny podział klasowy. To widać, słychać i czuć – dosłownie, to różnica w manierach, w nazewnictwie rzeczy pospolitych, dykcji i ubioru. To zdrowy elitaryzm. Dla przykładu, pomimo złudzenia, jakie zaczadziło angielskie umysły, od mniej więcej przeklętych lat sześćdziesiątych minionego wieku – kiedy prawie, że każdy uwierzył w swoje „prawo” do edukacji uniwersyteckiej – zaobserwować można stabilny powrót do nauki zawodów fizycznych (apprenticeship) i ich wykonywania. W moim przeświadczeniu najbardziej dotkliwą bolączką, która dotarła do tych wybrzeży, była rewolucja seksualno-obyczajowa która niewątpliwie zebrała tutaj swe żniwo, ale wydaje mi się, że powoli i ona odchodzi do lamusa. Quod ut '.

W swoim legitymistycznym odchyleniu jestem przekonany, że antidotum na toczącą tutejsze ziemie chorobę jest jakobityzm. Wsparty przez klasycznie rozumiany toryzm i prawdziwą tolerancję religijną, uznajacą jednak prymat wiary rzymsko-katolickiej. Jako członek Royal Stuart Society i wierny poddany króla Franciszka, jestem gotowy na szykany i konsekwencje  wynikające z moich niepopularnych  przekonań. Gotów też jestem do żarliwej i prawdziwie męskiej reakcji wobec śledczych żołdaków panującego obecnie uzurpatorskiego reżimu księżniczki Elżbiety – zwanej królową (sic!) – i jej whigowych popleczników.

Dlaczego jakobityzm? Jednym z jego „dogamtów” jest tradycyjnie i prawdziwie rozumiana monarchia. Nie konstytucyjna farsa, jaką serwuje nam obecny na tych ziemiach dom uzurpatorski. Myślę, że to klucz do stabilnego, aczkolwiek mozolnego procesu odbudowy Anglorum terra. Anglicy przecież słyną ze swojego obedience wobec ius civile.

Przecież, praktycznie rzecz ujmując, to właśnie tylko jedna ustawa prawna stoi na przeszkodzie przypuszczalnej restauracji prawowitych władców tych ziem. "Ustawa o następstwie tronu" z roku 1701, przyznająca trzy trony pierwszemu protestantowi, 56. osobie w linii sukcesji, tak, aby brytyjskie królestwa na zawsze były zajmowane tylko przez pseudoparlamentarych kandydatów protestanckich, których głównym zadaniem jest obrona religii protestanckiej. Kiedy w roku 2012, urzędujący wówczas premier – Dawid Cameron  przedstawił swoje plany dotyczące uchylenia tejże ustawy (zakazu zawierania związków małzeńskich przez  brytyjskich monarchów z katolikami), wrzawa wśród potomków whigowskich wywrotowców była niemała. Gdyby reforma pana Camerona została uchwalona,  możliwym byłoby przedstawienie Brytyjczykom ich prawowitego króla i zawiązanie lobby na rzecz Jego restauracji.

Podłoże pod ponowne „podejście” do tej zmiany staje się coraz podatniejsze. Odważniej przedstawiane aspiracje p. Reesa-Mogga do przejęcia roli lidera Partii Konserwatywnej z rąk Teresy May rokuje powrót PK do jej torysowskich korzeni. Z pewnością gwarantuje nastanie cieplejszych relacji z tutejszymi katolikami. Wszystko to pokazuje, że grunt na powrót „Króla za Wodą”, choć jeszcze nie gotowy i będzie musiał być użyźniony przysłowiowymi potem, łzami i krwią, nie jest jedynie wytworem wybujałej wyobraźni paruset fantastów.

Co do prawdziwej tolerancji. Katoliccy jakobici, podobnie jak ich kontynentalni bracia legitymiści, przywiązani są do Tradycji w pełnym tego słowa znaczeniu. Z tego faktu wynika również ich chęć do utrzymywania bliższych stosunków z prawosławiem. Anglikanie (High Church) z kolei patrzą z przerażeniem na niekończące się innowacje, które zmieniły ich wspólnotę na coś całkiem nowego i dziwnego w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Po ogłoszeniu przez Benedykta XVI dokumentu „Anglicanorum coetibus”, który umożliwił im grupowe przejście na katolicyzm, okazało się, że dokument, w swym prawdziwie ekumenicznym duchu, był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Konwertytów nie brakuje, także w byłych koloniach. Co jednak istotne, to fakt, że jakobici nigdy nie byli środowiskiem religijnie jednolitym, choć pierwotnie byli fundamentalnie katolickim. Osobiście mogę stwiedzić, że mój dobry znajomy i bezkompromisowy jakobita Stelios Rigopoulos jest ortodoksem, którego szacunek dla tradycji katolickiej jest wręcz bezmierny. Być może najlepszym historycznym przykładem praktycznego ekumenizmu jakobitów może być praktyka nabożeństw pobitewnych wśród żołnierzy Jakuba Grahama, Markiza Montrose. Podczas gdy większość jego głównie szkockich i irlandzkich żołnierzy uczestniczyła w uroczystej katolickiej mszy świętej w katedralnym sanktuarium, jego anglikańscy oficerowie wysłuchiwali posługi z Modlitewnika Powszechnego w bocznej kaplicy; a on sam w tym samym czasie, w prywatnej komnacie czytał Biblię i odsłuchiwał kazania prezbiteriańskiego pastora.

Biorąc te wszystkie, jakkolwiek na razie niespójne, fakty pod rozwagę, gotowy jestem na zbliżające się  „przebudzenie Jakuba”.

Jak wiadomo, następcą JKM Franciszka II jest jego brat książę Maksymilian Emanuel, po którym prawa do tronu Trzech Koron przejdą na jego córkę  Zofię, księżną Liechtensteinu, a następnie jej dzieci. Czy doczekamy się monarchy prawdziwie katolickiego, jednoczącego korony Anglii, Szkocji, Irlandii i Lichtensteinu? Oby jak najprędzej, aby stał się nim Jego Najjaśniejsza Wysokość, książę Józef Wacław, hrabia Rietberg.

 

Arkadiusz Jakubczyk

 

Tags: ,

Kategoria: Arkadiusz Jakubczyk, Myśl, Polityka, Publicystyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *