banner ad

Jakubczyk: Błąd polityczny Marszałka?

Na moim fejsbukowym profilu, pod wpisem upamiętniajacym osobę Józefa Piłsudskiego, znalazł się poniższy komentarz (jednego z moich znajomych):

„(…) Na starość (J. Piłsudski – AJ) popełnił jednak błąd polityczny: po Zamachu Majowym chciał utrzymać niedemokratyczny styl rządów w demokratycznej formie. Wyszedł mu z tego efekt niszczenia idei Państwa Prawa. A mógł po prostu jawnie ogłosić się dyktatorem i zmienić prawo na dyktatorskie. Dyktatura formalna jest lepsza od nieformalnej – przynajmniej nikt nie ma złudzeń.”

Ów zarzut powtarzany jest często. Zwłaszcza ze strony zwolenników autorytaryzmu, jak i anty-demokratów, do grona których i ja się zaliczam. Postanowiłem skreślić tych słów kilka, aby zaprezentować swoje refleksje w tym temacie.

Osobiście, uważam że rządy dyktatorskie nie wchodziły tutaj w rachubę od samego początku. Marszałek nie nosił się z zamiarem przejęcia władzy w państwie. Był on żołnierzem, a nie politykiem. Jego współudział w życiu, stricte politycznym był najczęściej na nim wymuszany przez jego zwolenników. Faktycznie, Piłsudski pragnął mądrego przywództwa, okrzepnięcia kraju, końca parlamentarnego kalejdoskopu i bezładu, wzmocnienia władzy wykonawczej, uszczuplenia roli Sejmu oraz na jak największym ograniczeniu roli partii politycznych w życiu państwa, ale przede wszystkim odzyskania przez piłsudczyków kontroli nad armią. Et voilà tout. Skąd to przeświadczenie?

Po pierwsze, o rokoszu militarnym, jako narzędziu w celu wymuszenia na prezydencie Stanisławie Wojciechowskim dymisji centroprawicowego rządu nie wiedział praktycznie żaden z jego najbliższych współpracowników, zarówno wśród osób cywilnych, jak i wojskowych. Niespodziewana prezydencka odmowa zmusiła Piłsudskiego do posunięcia się dalej, do zainicjowania zbrojnego wystąpienia, którego jedynym celem było właśnie doprowadzenie do obalenia tego rządu. Sam Marszałek, dwukrotnie pertraktował (http://myslkonserwatywna.pl/co-powiedzial-marsz-pilsudski-o-przewrocie-specjalny-wywiad-ilustr-kuryera-codziennego-telefonem-od-naszego-korespondenta/) zawieszenie broni, chcąc tym samym zapobiec dalszemu rozlewowi krwi.

Przecież, Piłsudski, już jako „dyktator” z cesji Rady Regencyjnej (od XI 1918 do II1919) mógł siłą utrzymać się na swojej pozycji, jednak dobrowolnie ustąpił z tego stanowiska na rzecz systemu parlamentarnego. Później, w roku 1923 kompletnie wycofując się z życia politycznego. Piłsudski wiedział jak ważnym dla polskości jest „cnota republikańska”.

Jednakże słabość nadwislańskich polityków zmusiła Piłsudskiego do trzymania ręki na pulsie polskiej polityki. Na jej zakulisowe nadzorowanie. Dlaczego in cognito? Ponieważ każda forma jawnej dyktatury zwiastować mogła tylko jedno rozwiązanie – barykady i kosy w lasach. Marszałek miał tego pełną świadomość. Polski genetyczny republikanizm jest naszą przypadłoscią narodową, z którą walczyć nie było sensu. Nie w afekcie rozbiorów. Jak sam podkreślał: *„Dlatego też, powtarzam, przy stawianiu kandydatur nie chcę być jedynym kandydatem Polski i chciałbym w pierwszej chwili zbliżyć się (ze współczuciem i serdeczną pomocą człowieka, który ma siły wewnętrzne, bo potrafił to paskudztwo przeżyć i w sobie strawić) do tych szczęśliwych, albo nieszczęśliwych wybrańców narodu polskiego, – nim klamka wyborów nad kimkolwiek zapadnie.”  To właśnie pokładanie, przez Józefa Piłsudskiego, wiary w procesy demokratyczne uważam za jego błąd. Choć wydaje się że w tamtej sytuacji nie było dlań innego wyjścia.

Natomiast, to co widzę jako  tragedię, to w jak wielkim stopniu zawiedli następcy Marszałka. Mościcki, Rydz i Beck. W jak perfidny sposób potraktowałi Walerego Sławka, który przez osiem lat, jako prezes BBWR, był niekwestionowanym szefem obozu rządowego. Jedynym wykonawcą idei Marszałka Piłsudskiego. Ten zdeklarowany państwowiec, traktujący politykę i władzę jako misję i obowiązek, nie bał się odpowiedzialności i aż trzykrotnie w latach 1930-1935 pełnił funkcję premiera. Był też jednym z twórców konstytucji kwietniowej (1935). Tylko on był godzien przejęcia Marszałkowskiej buławy, jednak w wyniku najróżniejszych intryg był coraz bardziej odsuwany w cień, a co gorsza  nie próbował się bronić. Po doprowadzeniu przez Mościckiego do dymisji jego gabinetu, w październiku 1935 roku rozwiązał BBWR. W decydujących dla Polski chwilach, zabrakło jego głosu, głosu „mówiącego Marszałkiem”. Błędem Marszałka było nieodpowiednie przygotowanie sanatorów na okoliczność jego odejścia.  Co stało się z jego najbliższymi, jego pułkownikami?

Niestety, jak konstatował swego czasu pan Adam Danek, pod czym się podpisuję oburącz: „Wydaje się, że klucz do tej zagadki tkwi w ideowej specyfice owego kręgu, w ścisłym powiązaniu jego ideowej struktury z osobą wodza. Po śmierci pana samurajowie zamieniają się w roninów. Kiedy odszedł ten, kogo uważali za nosiciela i odnowiciela polskiej tradycji państwowej, wręcz za jej inkarnację, zakon polityczny zachwiał się i rozproszył. W oczach „pułkowników” ze sklepienia państwowej nawy z hukiem wypadł zwornik. A przecież państwo, z Komendantem czy bez, żyło nadal i potrzebowało ich może bardziej niż dotąd. Przyczyny upadku „grupy pułkowników” przypominają tak oto o wrodzonej słabości wszelkich republikańskich systemów autorytarnych, przed którą ratuje wyłącznie zasada monarchiczna.”

 

Arkadiusz Jakubczyk

 

*Kuryer Codzienny 26.05.1926  (Kraków Rok 17, Nr 142)

 

 

Kategoria: Arkadiusz Jakubczyk, Historia, Publicystyka

Komentarze (2)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Kkk napisał(a):

    Dyktatura – również nieformalna, wyjaławia scenę polityczną z wartościowych jednostek. Na placu boju pozostają mierni, ale wierni. I tak też się stało.

  2. Gierwazy napisał(a):

    Tekst tak poraża infantylizmem, że z jednej strony ciężko obok tego przejść bez komentarza, a z drugiej nawet nie wiadomo, jak zabrać się do polemiki i czy warto w ogóle to czynić wobec osoby, która spogląda na swego idola, jak dziecko na ulubionego bohatera kreskówek.

    Ciekawe, czy za jakieś 80 lat ostatni konserwatywni mohikanie, będą na poważnie czynić rozważania na temat tego, czy Przewodniczący Wałęsa albo Prezydent Kaczyński popełnili "błąd polityczny", pisząc o obu delikwentach z namaszczeniem, tak jak o samozwańczym marszałku pisze p. Jakubczyk? Notabene tytuł ów Piłsudski posiadł w tak groteskowych okolicznościach, że ci, co go dzisiaj tak zowią z pełną powagą narażają się na większą śmieszność niż akolici Duce.

    Do paru rzeczy, mimo wszystko, się odniosę. "Marszałek nie nosił się z zamiarem przejęcia władzy w państwie. Był on żołnierzem, a nie politykiem." – pisze całkiem serio p. Jakubczyk. Ziuk był spiskowcem nie żołnierzem, to i nie dziw, że władza mu ciążyła. Niestety jego zabawa w wojskowego skutkowała m.in. tym, że w 1939 roku mieliśmy mniej samolotów niż w 1925… Kolejny cytat: "Jego współudział w życiu, stricte politycznym był najczęściej na nim wymuszany przez jego zwolenników. Faktycznie, Piłsudski pragnął mądrego przywództwa, okrzepnięcia kraju", etc. Zmilczę to przez grzeczność… Następny: "Przecież, Piłsudski, już jako „dyktator” z cesji Rady Regencyjnej (od XI 1918 do II1919) mógł siłą utrzymać się na swojej pozycji, jednak dobrowolnie ustąpił z tego stanowiska na rzecz systemu parlamentarnego." Może i mógł. Warto jednak wiedzieć, że Rada Regencyjna była płodem przegranych w "Wielkiej Wojnie" państw Centralnych, a Piłsudski, jako agent tychże, przysłany do Polski z Niemiec w zaplombowanym wagonie nie byłby mile widziany przez urządzające Europę zwycięskie państwa Ententy. Ale przede wszystkim: tow. Wiktor oddał władzę swoim towarzyszom socjalistom – paru z nich (np. Moraczewski, Thugutt) ideowo byli bardzo blisko spokrewnieni z moskiewskimi towarzyszami. Konserwatysta powinien też chyba zadać sobie pytanie: dlaczego to Komediantowi tak przeszkadzał najbardziej prawicowy rząd, na jaki stać było ówczesne państwo polskie, zwalczany przezeń jeszcze w 1923 roku? Jeszcze jeden cytat: "Natomiast, to co widzę jako tragedię, to w jak wielkim stopniu zawiedli następcy Marszałka". Przecież ci "następcy", to jego przydupasy, z gloryfikowanym (tyleż patetycznie, co groteskowo) nieco dalej Sławkiem włącznie, których sam wywyższył na zaszczyty… Uff.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *