Hamburg: Dobrze udokumentowane kłamstwa

| 22 lutego 2016 | 0 Komentarzy

dzeci _warsztaty_kiermasz_54_pGdy porównuję młodzież dzisiejszą z tą z moich wspomnień, jestem zdumiony jej otwartością, zarozumialstwem i pewnością siebie. Wyglądają na tak bardzo świadomych siebie i dorosłych. Chwilę potem uderza mnie to, jak szybko znikła ich niewinność, z jaką ilością półprawd i kalkulacji żyją oraz to, że wiele z tej „pewności siebie” w istocie potrzebne jest do zakamuflowania jej głębokich braków. Także Pim Fortuyn podziela ten pogląd. Nazywał młodzież „asertywną” i „wygadaną”, ale zauważał także że „zupełnie niezdarnie wychodzi naprzeciw przyszłości”, nie wiedząc co to znaczy „otrzymać kierownictwo”, nie wiedząc, co to znaczy „budować społeczeństwo”, nie wiedząc „czym jest potrzeba wspólnotowych norm i wartości. Słowem, nie wiedząc co to znaczy mieć ojca i matkę. Wychowani bez rodziców i wysłani w świat. Co musi się stać z takim światem?”1

W świetle słów, których używa Fortuyn, dzisiejsi młodzi wypadają jeszcze dość dobrze. Większość krytyków mówi obecnie raczej o młodzieży „fuck you”, która jest prawie całkowicie indywidualistyczna i niepokojąco zatwardziała. Jeśli poczynisz jakieś uwagi na temat jej zachowania, możesz zobaczyć środkowy palec. Nikt zresztą nie wie, co na prawdę interesuje młodzież zajętą pracą nad swoim CV, poza tym czego nauczyły ich szkoła i media: materializm, indywidualizm, emocjonalizm, hedonizm, pragmatyzm, utylitaryzm, zorientowanie na siebie i asertywność.2 Przez ich wizję tunelową nie dostrzegają, że normalne pole widzenia jest szersze niż im się wydaje. Odnoszenie się do większych całości nic dla nich nie znaczy, a szczególnie, gdy ma to związek ze schyłkiem życia. Nie ma żadnej solidarności ze starcami, którzy samotnie umierają w pokojach domów opieki. Starcy, jak usłyszałem raz w telewizji, są uciążliwi bo narzekają i śmierdzą. Brakuje tylko żeby powiedziano, że widząc już swój zbliżający się koniec wciąż „niepotrzebnie zajmują łóżka” i „pasożytują” ekonomicznie. Nie, dzisiejsza młodzież jest o wiele bardziej poruszona cierpieniem fok. Ponieważ ich cały instynkt etyczny pokrywa się z ich „uczuciem”. Ukierunkowanie na poznawalne rozumem prawdziwe dobro i dobrowolne dążenie do niego jest jakby skałą, na której stoi ich powierzchowność. Moralność chrześcijańska, albo to co z niej „zrozumieli” jest według nich balastem. Ujarzmia ona człowieka i odbiera mu ochotę do życia. Powstrzymuje młodzież przed bezpośrednim doświadczeniem i wiedzie ją do wiedzy i zrozumienia, jest wroga ich ukochanym instynktom. Każdy idealizm przeraża młodzież jako śmiertelnie nudny sposób istnienia, życie „nieudaczników”, stojących z boku „życia”. Kościelna nauka o seksualności jest w ich przekonaniu niewyobrażalnym anachronizmem, stojącym poza wszelką dyskusją. Naturalnie zaniedbują oni przy tym wykresy, pokazujące że od wybuchu promiskuityzmu jako skutku pigułki [antykoncepcyjnej] i laksystycznej moralności, liczba chorób wenerycznych, aborcji, rozwodów i dzieci poczętych poza małżeństwem gwałtownie wzrosła. To z kolei przyczyniło się do destrukcji kapitału społecznego, ważnego filaru ekonomii, na co patrzy się z zupełną obojętnością. [Długotrwałość spadku ekonomicznego grozi przewyższeniem tego z lat ’30.3] Indyferencja, słowem, wzięła w posiadanie życie umysłowe, a możliwości poznawcze ofiarowane zostały hegemonii absurdu.4 Takie podejście mające za podstawę „pustą i rozczarowującą” filozofię jest oczywiście od początku wrogie dogmatom, to znaczy: dokładnie opisanym, niezmiennym i obiektywnym prawdom, które ustalono, aby zapobiec atakom na dawniej niesformułowane prawdy. Odzwierciedlają one pragmatyzm szukający neutralności, oziębłości i zabezpieczenia, a więc zwodniczego spokoju wygodnego środka.

P. Czym jest psychologiczno-filozoficzna podstawa tej zdumiewającej obojętności, tego braku zainteresowania wiedzą, ratio, prawdą i wiarą?

O. Jest nią bezprawny irracjonalizm, w którym „ja myślę” i „to tylko opinia” jest pierwszym, co usłyszysz od kogoś, dającego ci odpowiedź. Jest to absolutyzowanie uczucia i odraza do myślenia w kategoriach precyzyjności, dyscypliny i obiektywności.

Pragmatyczna młodzież, która z rzadka tylko chce i może myśleć konceptualnie oraz której nie interesuje to, czego się uczy jeśli tylko zdobędzie się wymaganą ilość punktów, jest au fond pozbawiona pojęcia stałych zasad moralnych. Świętość życia nie jest problemem, nie jest już częścią nowego „moi commun”. Gdy dzisiejsi młodzi ludzie zestarzeją się, większość z nich nie będzie już wiedziała, co to znaczy przygotować się na śmierć – i jak ją zaakceptować. Będą raczej decydować się na eutanazję. Młodzież, jaką widzimy, chce odnosić sukcesy i dużo zarabiać, ale tylko na poziomie zmysłowym. Zamiast ciężkiej pracy lub studiowania czegoś wartościowego – na przykład fizyki lub chemii lub ostatecznie po prostu jakiegoś języka (nawet jeśli to język komputerowy) – pragmatyczna młodzież woli raczej szybko się wzbogacić przez spekulacje rynkowe lub splendor adwokatury (lub czegoś innego dającego status i pieniądze). Czemu przez lata harować na jakimś nudnym stanowisku, skoro po kilku miesiącach można stać na czele własnego biura?5 Także masowe studia jak nauki komunikacyjne, zarządzanie, prawo i niezliczone studia managerskie i inne „dla zabawy” rozkwitają jak nigdy przedtem, ponieważ, jak się o nich mówi, są zawsze do czegoś przydatne (na przykład do pracy ‘w mediach’). Tymczasem zdobywanie niepotrzebnego i małowartościowego wykształcenia jest ogłupianiem Holandii i poniżaniem szkolnictwa wyższego.6 Mówi się już o „dziecinności edukacyjnej”, ponieważ pragmatyczny i hedonistyczny Zachód, w przeciwieństwie do Wschodu, nie uważa już „teorii kwantytatywności” za niezbędną do przeżycia. Amerykański zespół, który na Olimpiadzie Matematycznej w 2002 roku zajął trzecie miejsce po Chinach i Rosji, składał się prawie w całości z chłopców chińskiego pochodzenia.7 BBC News z 11 grudnia 2012 roku donosi tytułem “Asians top of school tables”, że szkoły z krajów azjatyckich zajmują pierwsze miejsca w „światowych rankingach dla matematyki, nauk ścisłych i czytania”.8 W szczególności chińscy naukowcy stają się coraz ważniejsi, co grozi tym, że wkrótce wyprzedzą Europę.9 Co oczywiście nie zmienia faktu, że czasami, a nawet regularnie, osoby (lub zespoły) z Finlandii, Francji czy Rosji także odnoszą zwycięstwa w Olimpiadach Matematycznych.

P. Jakie należy wyciągnąć z tego wszystkiego wnioski?

O. Lud, według A.N. Whitehead, który nie szanuje wytrenowanej inteligencji „jest skazany na upadek”. To mentalne tchórzostwo jest plonem edukacji, która przestała świadomie przekazywać mądrość Tradycji.

Pierwszymi ofiarami są chłopcy. W Anglii na przykład, ale także w innych krajach zachodnich, chłopcy osiągają w porównaniu z dziewczętami gorsze wyniki nie tylko w językach, ale też w przedmiotach ścisłych. Spędzają też więcej czasu niż dziewczęta na studiach, nawet biorąc pod uwagę wybór różnych kierunków. „Bycie najlepszym w klasie nie jest dla chłopców atrakcyjne, szczególnie jeśli dziewczęta radzą sobie lepiej.”10 Chłopcy lądują też częściej niż dziewczęta w szkołach dla osób mających trudności z nauką i dla trudnej wychowawczo młodzieży.11 Częściej są dyslektykami, wielokrotnie powtarzają klasy i są dziesięciokrotnie częściej hiperaktywni.12 Ale najbardziej szokujące jest to, że to wszystko w ogóle ich nie obchodzi. Z premedytacją zostali uczynieni zdecydowanie mniej ambitnymi niż dziewczęta i zniechęcono ich do (beta) talentów i odwagi. Ich energia seksualna nie jest już przekuwana w ukierunkowanie na osiągnięcia.13 Ilość sfeminizowanych elementów edukacji także ma tutaj znaczenie. Poza tym, poprzez skobiecony proces edukacji, chłopcy wybierają nieprawidłowe dla nich kierunki studiów (komunikacja, marketing, zarządzanie, służba socjalna etc).14 „Musimy ratować chłopców”, mówił w lutym 2003 roku dodatek edukacyjny w gazecie Le Monde. Tak w USA jak i w Wielkiej Brytanii przeprowadzono eksperymenty różnymi szkołami dla chłopców, a także przeprowadzono kampanie mające na celu pozyskanie większej ilości mężczyzn dla szkół podstawowych.15 „W żłóbku, przedszkolu i podstawówce – pisała Margreet Vermeulen w Volkskrant z 11 marca 2003 roku, chłopcy do 12 roku życia widzą dookoła siebie jedynie kobiety. Jeśli rodzice chłopca rozwiedli się, to nawet w domu może nie spotkać żadnego mężczyzny. Większość z nich z nauczycielami-mężczyznami ma styczność dopiero w szkole średniej.”

Za to wszystko społeczeństwo płaci niepokojąco wysoką cenę. Rozwija się podklasa permanentnie bezrobotnych, niewykształconych mężczyzn, którzy ze ścieżki edukacji wychodzą pełni frustracji.16 Nawet wśród wyżej wykształconych mężczyzn w wieku 25-30 lat bezrobocie potroiło się w porównaniu z rokiem 2008 (wśród kobiet odsetek bezrobotnych delikatnie spadł).17 Edukacja nie przemawia już do chłopców. Dlaczego? Ponieważ chłopcy chcą (i muszą) stać się mężczyznami. Ale zamiast mężczyznami, stają się bywalcami dyskotek oraz uczeni są rozwijania awersji do prawdziwie maskulinistycznych tradycji – przez co nie mam na myśli postępowania mięśniaków, ale patriarchalną tradycję metafizyki, (beta) naukę i technikę. Chłopcom, w czasie rozkwitu życia, wmawia się potrzebę koncentracji na sobie i swoich uczuciach oraz zachęca do zajęcia miejsca w kółeczku i opowiadania, co zamierza się zrobić dzisiaj po południu – co jest wołającym o pomstę do nieba zaprzeczeniem każdej zdrowej „kultury wojny”. Ale to nie jest potrzebne w procesie stawania się mężczyzną i uniemożliwia w końcu pełne urzeczywistnienie się ojcostwa, co prowadzi do ciężkich konsekwencji. Największym wspólnym mianownikiem nastoletnich ciąż i przestępczości jest brak ojca. A ojców brakuje, ponieważ pozacierane zostały role społeczne, chłopców zrobiono defetystami, a kobietom wmówiono, że wszystko muszą i mogą zrobić same (i że przede wszystkim nie powinny zachodzić w ciążę, zanim zrobią karierę). Nie dziwi mnie też, gdy czytam, że w Ameryce osławione high school shootings (strzelaniny w szkołach) mają związek z feminizacją edukacji.18 Obok wzrastających liczb wykolejonych chłopaków, demografia dostarcza nam kolejnych złowieszczych liczb. Równolegle z coraz gorszymi wynikami chłopców, dziewczęta i młode kobiety nie mogą liczyć na zbyt wiele dla siebie, chociażby na polu reprodukcji: posiadając jedną z najniższych liczb urodzin na świecie (1,7-1,8 dziecka) Holenderka rodzi zbyt mało dzieci, co w konsekwencji nie pozwala na utrzymanie liczby ludności na odpowiednim poziomie. Rodowite Holenderki poniżej 25 roku życia prawie nie mają dzieci. Prowadzi to do starzenia się ludności autochtonicznej i ciągłego zmniejszania się jej liczby. Nasze państwo narodowe, słowem, wymiera. Chyba że 4,1 miliona Francuzów obecnych na proteście przeciwko homomałżeństwom, którzy mieli ze sobą bardzo wiele wózków z dziećmi, są znakami nowej wiosny także w Holandii!19

Pierwszymi ofiarami naszej edukacji są więc chłopcy, ale tymi, które straciły na tym najwięcej są dziewczęta – i co za tym idzie ich (nieliczne) potomstwo – a w rezultacie całe społeczeństwo. W rzeczy samej to dziewczęta i młode kobiety tracą najwięcej. Ponieważ przez orwellowską państwową propagandę i indoktrynację w szkole przygotowywane są do wyparcia się, wbrew swojej najgłębszej naturze, roli matki i w imię zachowania „relacji” abortowania rosnącego w niej życia. Zgadzają się na zatratę swoich najświętszych myśli na rzecz seksualności jako „prawa do bycia wyzwoloną” – potrzeby, która musi być zaspokajana nawet po menopauzie, jeśli trzeba przy pomocy testosteronu. A to wszystko dla największego szwindlu wszechczasów, mianowicie dla pomysłu, że przez to staną się wolne. W rzeczywistości stają się one niewolnicami własnych żądzy i zamykają swoje serce na macierzyństwo. Stają się wygnańcami w swoim własnym życiu, w życiu w świecie, gdzie dzieci rodzą się nie znając swojej biologicznej matki i ojca, świata z chorobami wenerycznymi, wykorzystywaniem dzieci, rozwodami, seksem nastolatków, przemocą wobec kobiet i całego szeregu innych skutków nieuporządkowanego życia. W zamkniętym w międzyczasie darmowym dzienniku De Pers z 20 czerwca 2007 roku dotknięto jeden z aspektów tej problematyki w sensacyjnym artykule pod tytułem: „Seksualny jarmark rodzi problemy wśród młodzieży.” Aby oddać temu tekstowi (autorstwa Myrthe Hilkens) sprawiedliwość zacytuję tutaj dosłownie jego początek:

Barbara ma 18 lat. W zeszły weekend miała łóżkową przygodę. Chłopak od razu chciał seksu analnego. To bolało – opowiada. „Ale nic nie mówiłam. Nie jestem pruderyjna.” Nie chciała być nudna. Barbara nie stanowi wyjątku. Ten, kto posłucha młodych, szybko usłyszy o przykładach chłopców i dziewcząt, którzy przekraczają lub pozwalają przekroczyć granice. Kojarzą seks ze statusem, byciem silnym, nawet jeśli nie zawsze czują się z tym dobrze. Nasze społeczeństwo, w którym seks jest szeroko rozpropagowany, nie sprawia, że wiedzą jak traktować swoją seksualność lecz raczej wpycha ich w problemy. Psychologowie, psychiatrzy oraz rzecznicy dochodzą do wniosku, że młodzi mają coraz większe trudności z rozróżnieniem wzajemnych granic i życzeń. Mają nadzieję, że jak najszybciej zostanie zwrócona uwaga na gotowość seksualną nieletnich. Nic dziwnego w tym, że młodzi błądzą. W telewizji i Internecie gorące nastolatki latają wciąż przed naszymi oczyma. Na 0900 coś tam słyszysz namiętne opowieści napalonych dam. W gazetach dla dziewcząt znajdziesz porady na temat urozmaicenia życia seksualnego lub taniec na rurze dla początkujących, Tak się bzyka, Lepiej w łóżku, kurs seksu analnego na nowej stronie www.hoehetmoet.nl i x-wideoklipy na TMF20. Dzieci i młodzież dzisiejszej doby rosną w dżungli obrazów, opowieści i przygód powiązanych z seksem. Niewielkie ilości materiału statystycznego dotyczącego młodzieży i seksu mówią jednak wiele na temat panujących trendów. I tak, wzrasta liczba przestępstw obyczajowych popełnianych przez nieletnich oraz spada wiek sprawców.(…) Także liczba zgłoszeń o przypadkach wykorzystywania seksualnego przez internet wykazuje w ostatnich latach tendencję wzrostową.”


 

Następnie Hilkens oddaje głos kilku psychologom. Ci uczeni bardzo się martwią i już od lat biją na alarm. Jeden z nich leczy już ośmioletnie dzieci uzależnione od pornografii. Wszyscy psychologowie popierali podejście prewencyjne w formie rzetelnej edukacji. Niestety uczeni ci myślą jedynie w kategoriach informowania o seksualności, relacji, granicach, życzeniach i gotowości. W ostatnich latach aż roi się od tego rodzaju kursów, włącznie z prawdziwym przedmiotem „przeżycia seksualne” w wielkiej fabryce dyplomów („szkole wyższej”) w Randstad. Ale jak długo ci ludzie unikają „moralności” i w jej miejsce stawiają autonomię człowieka i zapobieganie narodzinom dzieci w ich planie ataku na wartości klasyczne, nic nie zostanie zrobione w sprawie kłopotów w jakich znalazła się młodzież. Wręcz przeciwnie, bon ton stało się praktykowanie dziwnych form hiperseksualności po wszelkiego rodzaju techno- disco i house-dyskotekach, co miało służyć za prowokację (mianowicie za „odę” do „miłości”). A mocne przekraczanie, ciągle rozmontowywanych, tradycyjnych wartości zachodnich było bardzo cool nie tylko w imię „miłości” i poprzez „ubóstwienie praw człowieka”, ale przede wszystkim w imię wyznawanej we wszystkich okolicznościach „tolerancji”. Przede wszystkim tego ostatniego uczy się w szkole młodzież i nikt nie protestuje, ponieważ wyznanie prawdy w Holandii oznacza koniec twojej kariery. Lewackie i różowe katechizmy przesiąknięte fałszywymi dogmatami, że każdy jest równy, dojrzały i wolny, aby samemu o wszystkim decydować. Tam, gdzie egalitarystom szyki pokrzyżowała biologia (każdy jest immunologicznie wyjątkowy, choroby nie atakują każdego tak samo i nie każdy jest tak samo inteligentny), tam przekaz jest po prostu manipulowany. To równanie dokonywane jest najskuteczniej za pomocą edukacji. Edukacja, według jej techników, jest systemem procesowym, który urabia indywidua, formuje i uczy określonych zdolności, pod warunkiem, że zostało to określone jako „naukowe”. W międzyczasie dzieci w europejskich podstawówkach, na rozkaz wyższych władz (EU i ONZ21), pouczane są o tym, jak to tradycyjna rodzina jest zacofana, a homomałżeństwa normalne i dobre, że seksualność w ogóle jest opcją, dokładnie jak zapłodnienie in vitro (które oczywiście jest „świadomym wyborem”). Nawet przedszkolaki (!) nie unikają tej agresywnej seksualizacji i „gender mainstreamingu” już od najwcześniejszych form edukacji. Konkluzja musi więc brzmieć, że na najwyższych poziomach istnieje wola, aby poprzez „smart engineering” rzeczywiście stworzyć człowieka New Age.22

P: Jaki jest efekt kulturowy tej liberalizacji i demoralizacji wychowania chłopców i dziewczynek?

O: Defetyzm i skurczenie się w populacji segmentu, zdolnego do postępu. To zjawisko przybierze na sile w związku z 3 czynnikami: (1) za niski współczynnik urodzeń, (2) przedwczesne zgony w efekcie otyłości (i wszystkiego, co z niej wypływa), (3) brak zarobkujących (ponieważ „zniechęceni” chłopcy nie będą już w stanie zakładać rodzin). Hedonizm, panseksualizm, narcyzm, nienawiść do samego siebie, pustota, neurotyzm, brak celu, problemy z relacjami, niezaspokojone emocje, zażywanie narkotyków, kruchość psychiczna, wahania i starzenie się zrobią resztę. Przez to wszystko siła ekonomiczna Holandii (jak i całego Zachodu) zostanie zmniejszona, a inne, wciąż patriarchalne narody, przede wszystkim azjatyckie, zdobędą przewagę w świecie. Stąd też wysiłki zachodu, aby poprzez neokolonializm, czyli reglamentację liczby ludności i monopolizację ekonomiczna, a w razie potrzeby atak militarny, przejąć we władanie kraje posiadające zasoby strategicznych dóbr naturalnych.

P: Jak doszło do tego tragicznego odwrócenia wartości? Jak to się stało, że poglądy – przez wieki uważane za normalne i stanowiące korzenie naszej kultury – zostały przekręcone i zniszczone w to, co wcześniej po prostu nazywano „złem”?

O: Ponieważ w duchowej walce pomiędzy libertyńskimi liberałami, a chrześcijanami robi się skuteczny, choć fałszywy podział na „autonomiczną” i „heteronomiczną”.

Moralność chrześcijańska została skutecznie zawężona do powyższego, pejoratywnego określenia. Jest jednak oczywistym kłamstwem nazywanie moralności chrześcijańskiej „heteronomiczną” i sugerowanie, że chrześcijanie są biernymi ofiarami bezwzględnej Osoby, która swoim dzieciom narzuciła moralność. Tak jakby Bóg nie chciał, aby Jego dzieci były rzeczywiście wolne i szczęśliwe. I tak jakby wiara chrześcijańska nie miała za zadanie wyzwolić dynamiki dobra w człowieku tak, aby była silniejsza niż każde zło: moralne, socjale czy jakiekolwiek inne.23 Całe dzieło zbawienia bez pojęcia wolności niczemu by nie służyło. To prawda wolne posłuszeństwo człowieka wobec boskiego Prawa „obejmuje udział rozumu i woli ludzkiej w mądrości i opatrzności Bożej.24 Godność ludzka wymaga, aby wybierał on świadomie i z zachowaniem wolności, i aby to wypływało z wewnątrz, a nie poprzez namiętności i nacisk z zewnątrz. „Taką zaś wolność zdobywa człowiek, gdy uwalniając się od wszelkiej niewoli namiętności, dąży do swego celu drogą wolnego wyboru oraz zapewnia sobie skutecznie i pilnie odpowiednie pomoce.”

Oczywiście, także w wierze w Wieczne, Niezmienne, Absolutne Dobro wszystkie te straceńcze interpretacje i wysubtelnienia pozostają jedynie podstawą dla kazuistyki. Nie znamy teraz rzeczywistości Bożej, ale tylko jej percepcję. Człowiek jest w rezultacie zdany na swój aparat sensoryczny i na kalkulację informacji przez CPU (Centralny Ośrodek Procesowy).25 [Niektórzy twierdzą, że mogą poznać rzeczywistość analogicznie poprzez misterium intuicji, ale nie mamy faktycznie żadnej możliwości, chyba że po fakcie poprzez tertium comparationes, aby ewaluować intuicję jednej osoby porównując ją z inną; i z tego wnioskować ile czyjaś intuicja jest warta.] Realistyczna i mądra Tradycja Zachodnia zawsze to wiedziała. I jest coś jeszcze. Ponieważ to, co człowiek w tym życiu musi postanowić i zrobić, zależy od okoliczności i kontekstów, które nie są wiadome zawczasu. Co jednak każdy wie, to to, że są sposoby zachowania, „które nigdy i w żadnej sytuacji nie mogą być odpowiednim, to znaczy zgodnym z godnością ludzką, rozwiązaniem.” A to wskazuje mocno na istnienie ponadczasowej normy. Jest jasne, że to, czego uczy Tradycja także tu zgadza się z tym, co normalny człowiek sam z siebie przyjmuje jako rozsądne.

Człowiek postmodernistyczny, który myśli, że ustawi świat według swoich warunków, stanowi tu przeciwieństwo: odsuwa się od perfekcyjnego, metafizycznego Dobra i – uwięziony w słownych gierkach – zbacza na beznadziejny kurs. Zachód nie posiada takze, poza hedonizmem bez norm, perspektywy szczęścia. Ten brak norm jest częścią postmodernistycznej etyki, także tam, gdzie ocenę etyczną ogranicza się do czystej konsystencji. Gdzie jednak etyka jest jedynie „wewnętrzną spójnością”, nie ma mowy o etyce w pełnym znaczeniu, tak samo jak o mierzeniu czegoś bez posiadania normy. Spójność ta nie odróżnia spójnej prawdy od spójnego fałszu, czyli Kościoła od obozu koncentracyjnego.

Sprowadza się to do tego, że świat był prowadzony poprzez przeszłe wieki, a szczególności najmłodsze dziesięciolecia, w sposób kłamliwy. To nie dobro i miłość bliźniego wskazywały światu drogę, nawet nie w teorii, ale zysk, efektywność, chciwość, pycha, pogoń za przyjemnościami i egoizm. A to wszystko przez wyrównujący wszystko „pieniądz” zgromadzony w niewyobrażalnych ilościach przez elitę władzy, Power Elite.

P: Power Elite? Czy to nie pachnie teorią spiskową?

O: W rzeczy samej! Chodzi właśnie o spiski.

Subiektywne prawdopodobieństwo odgrywa w polityce ważną rolę. I tak, niektórzy ludzie „wierzą”, że za fenomenami polityki na kapitalistycznym zachodzie stoi, tworząca sieć, Power Elite, dopuszczają jednak możliwość, że tak nie jest. Lub że zorganizowaną przestępczością w Holandii stoi organizacja. A za światowym terroryzmem Al Quada. Ponieważ, wnioskują oni, jeśli uznajesz, że zorganizowane zło nie istnieje, chociaż w rzeczywistości jest inaczej, stajesz się owcą prowadzoną na rzeź. Oczywiście można równie dobrze wierzyć, że nie istnieją spiski – że wszystkie tragedie historii wzięły się z „przypadku”. Lub że są wytłumaczalne w jakiś inny, sposób bez odwołania do zorganizowanych grup. Ale jest to założenie, które zawiera kompromis, kompromis, przy którym człowiek woli podjąć „ryzyko niezgodnego z prawdą zanegowania teorii spiskowej” niż „zostania sklasyfikowanym jako wyznawca teorii spiskowej” – czyli głupiec. Zaletą takiego podejścia jest to, że przy nieuniknionym kompromisie możliwa jest argumentacja. W zasadzie wiec to, że człowiek może dojść do innego porozumienia, nawet jeśli zablokuje to czyjeś interesy, posady i kariery. Im się jest bardziej wolnym i niezależnym, tym bardziej jest się otwartym na wiarę w spiski.

Niektórzy ludzie jednakże nie wierzą tak po prostu, ale wierzą dogmatycznie (i w niczym nie ustępują). Mniemają z góry, że jest właśnie tak, a nie inaczej. Zarówno (1) przyjmowanie z góry, „że coś jest bez wątpienia takie i nie może być inaczej” lub (2) „że coś bez wątpienia nie jest takie (i nigdy być nie może)” jest w zasadzie przykładem „wiedzy” [a więc dogmatycznego wierzenia]. W objawionej wierze katolickiej, na przykład, wierzy się w Niepokalane Poczęcie Maryji. Tego dogmatu nie da się oczywiście w żaden sposób zweryfikować lub sfalsyfikować. Dlatego też katolicyzm jest tak „dobrze przemyślany”, cokolwiek by o nim nie sądzić. Innym przykładem jest pewna i silna wiara w „oczywistą niemożliwość stania teorii spiskowych za wydarzeniami politycznymi na świecie”. W tej pewnej wiedzy także istnieje dogmat, mianowicie dogmat Absolutnej Niemożliwości Istnienia Projektu Fenomenu. Ten dogmat prowadzi do tego, że ludzie, którzy w niego wierzą, wyobrażają sobie świat z czysto „przypadkowymi” fenomenami, które „po prostu” mają miejsce. Ta dogmatyczna wiara prowadzi nie tylko do „straconych szans”, ale także do fatalistycznej wiary, że nie jest w ogóle możliwa żadna kontrola tego, co dzieje się na świecie.

W ich gorliwości przekonywania innych do własnej dogmatycznej wiary, antydesignerzy nie cofają się przed robieniem głupców z uczciwych badaczy wierzących w teorie spiskowe, tylko i wyłącznie dlatego, że wyżej wymienieni próbują wyciągnąć wnioski z wiadomości, wobec których można z powodzeniem zająć stanowisko sceptyczne. Tak jak to jest na przykład z informacją, że w Pentagon uderzył Boeing, ale po eksplozji nie można było znaleźć samolotu. Lub jak o magicznej kuli, która jednocześnie zabiła prezydenta Kennedy’ego i jednocześnie zraniła gubernatora Connally’ego. Dogmat Absolutnej Niemożliwości Istnienia Projektu Fenomenu nie jest właściwie żadnym dogmatem (a na pewno nie jest tak dobrze przemyślana jak dogmaty katolickie). Da się go przecież zweryfikować, nawet gdyby to miało trwać wieki. Stało się tak w przypadku niezliczonych wydarzeń historycznych. I tak za zamachem Stauffenberga na Hitlera stał projekt, do którego wielu przyłożyło rękę. Jego uczestnicy musieli za to zapłacic w straszny sposób swoim życiem. Także za Blitzkrieg nazistów w walce o Lebensraum stał, jak wszyscy już wiedzą, wielki spisek – spisek, który (co także możliwe) przewidywał wybicie Żydów, ponieważ przez wieki mieli oni zatruwać szlachetną rasę ludzką. Niestety większość ludzi tamtych czasów za późno zauważyła, że spiskuje się przeciw Żydom. Byli zbyt naiwni. Później wyraźnym spiskiem był atak na Irak. W tym przypadku częścią spisku było zastosowanie dezinformacji, na przykład opowieści o wystrzeleniu w ciągu 45 minut rakiet masowej destrukcji przez Saddama Husseina. Cały rząd holenderski uwierzył w to razem z nawet najbardziej sceptycznymi dziennikarzami. Spiski w naszym własnym kraju także się zdarzały, na przykład ten przeciwko Johanowi de Witt i Wilhelmowi Oltmansowi. Ten pierwszy nie mógł już o tym opowiedzieć, ale na szczęście ten drugi zdołał to zrobić i zarobił na tym całkiem dużo pieniędzy. Lekcja: Formułowanie prawdziwych dogmatów lepiej pozostawić Kościołowi katolickiemu (który zresztą obchodzi się z nimi oszczędnie). I zapomnieć o sytuacji, w której spiski nie mogą istnieć.26

W przypadku spiskującej Power Elite nie chodzi zresztą o posiadanie astronomicznych sum pieniędzy, ale o (a) potęgę przemysłową i militarną, (b) decydujący wpływ na politykę wewnętrzną i międzynarodową, (c) wywołanie, za pomocą spekulacji, kryzysu ekonomicznego, (d) publikację wprowadzających w błąd książek i artykułów (jak również organizowanie kongresów, seminariów, przedstawień, koncertów, rozdań nagród etc etc), (e) kreowania międzynarodowej infrastruktury prawnej i ekonomicznej (IMF, WTO, MAI, NAFTA, FTAA, etc etc), przez którą cała ta budowa jest betonowana i (f) aby w końcu stworzyć totalne społeczeństwo kontroli. Skutkiem tego wszystkiego jest to, że obecnie wszystkie obszary życia społecznego – od ekonomii do systemu szkolnictwa i od polityki zagranicznej do władzy sądowniczej – zawiera się w kluczu dobrze udokumentowanych kłamstw podtrzymywanego przez łatwowiernych ludzi. Już nikt nie może się uchylić od kontroli umysłów uprawianej przez Moneymakers poprzez Medialny Matrix (chyba, że ktoś jest odporny ze względu na wiarę we wskazówki Kościoła). W tym trwającym od wieków procesie, gdzie większość ludzi zostanie w końcu zdegradowana do roli helotów, katastrofa kulturalna lat ’60 stanowi „firing level” dla rozwoju nanny state, politycznej poprawności, braku lojalności wobec Kościoła i kultury, praw (brak obowiązków), rozbitych rodzin, psychologizowania, kultury młodzieżowej, antytradycjonalizmu, emocjonalizmu, pogaństwa, okultyzmu, konsumpcjonizmu i niemoralności – słowem, w tym długotrwałym procesie, lata ‘60 stworzyły odskocznię dla kolejnych manipulacji stosowanych wobec równych sobie w New Brave World. I w rzeczy samej, od grających rolę ikony Sixties dzieje się tylko gorzej i zachód – z Holandią na czele – wykoleja się, wpadając w supernarcyzm, hiperindywidualizm, perwersyjny seksualizm, idolatrię rynku, egzaltację uczucia, niszczącą wszystko wiarą w równość i negację Faustowego charakteru nauki i techniki bez etyki. Słowem, sprzeciw Bogu w najmniejszych detalach myślenia.

P: Czy jest nadzieja?

O: Tak. Ponieważ na pewno 10% „młodzieży millenium” jest konserwatywne.27 Są to osoby skierowane ku narodowi i rodzinie oraz gotowe bronić tradycji religijnych.

P: Ale czy to nie za mała grupa?

O: Z pewnością. Ale w historii nie chodzi w pierwszej kolejności o masy, ale o niezależną i zmotywowaną awangardę. Rewolucje francuska i rosyjska są tu dobrym przykładem, tak jak i chrześcijaństwo. U pszczół (i innych insektów) odnajdujemy to samo zjawisko. Gdy rano pszczoły wylatują, jest zawsze kilka najlepiej zorientowanych pszczół, które budzą inne i wskazują co ma być danego dnia zrobione. Im większa jest grupa tym mniejsza jest proporcja poinformowanych, którzy są potrzebni do przewodzenia.

P: A więc znów będzie lato?

O: Tak. Ponieważ lato nie przebywa tylko w trójwymiarowym człowieku, ale także – i przede wszystkim – w całym, wielopłaszczyznowym człowieku razem z jego paranormalnym psyche i jego cudownym duchem. Nawet w najbardziej zlaicyzowanym i hedonistycznym młodzieńcu znajduje się z natury tęsknota za światłem i życiem oraz odraza do kłamstwa. Każdy nieodwołalnie przeżywał swoje dzieciństwo doświadczając tego. Oczywiście, dzisiejsza młodzież nie jest religijna i nie jest wychowana według specyfiki płciowej, nie otrzymała odpowiedzi na zasadnicze pytanie: po co tu jesteśmy, nie zaznajomiono jej z systematycznym praktykowaniem cnót, jest uzależniona od smartfonów i gier, nie nauczyła się lojalności (ani wobec Boga ani wobec narodu ani wobec czegokolwiek innego), jest bezbronna wobec nieuporządkowania i profanacji, oraz jest w ogóle zagubiona w różnych aspektach życia (przede wszystkim w aspekcie płciowym), ale żadna z tych prawie śmiertelnych rzeczy nie może przeszkodzić temu, że młodzież we wszystkich czasach jest podatna na Misterium i opiera się – nieświadomie – inkorporacji do zdesakralizowanego, nienawidzącego prawdy systemu edukacji.

Spoglądając wstecz na czasy mojego własnego dzieciństwa i młodości jestem przekonany, że szczęście tamtego czasu miało na celu obudzenie na zawsze świadomości, że zadziwienie, chęć życia, radość, integralność i niewinność powinny przez całe nasze życie być chronione jako wspaniałe klejnoty. I ten idealizm i metafizyka są konieczne. Ponieważ bez ponadczasowych pojęć wszystko w życiu jest arbitralne i skazane na przeminięcie bez wspomnień. Takie defetystyczne myśli nie są w stanie skusić żadnego chłopaka z pełnym życia duchem. Ponieważ ostatecznie rozglada się za Dobrem, tęskni do Najwyższego Majestatu, do rzeczy, których świat sam z siebie dać nie jest w stanie. Nawet 70 lat Czerwonego Terroru nie powstrzymało wspaniałego odrodzenia chrześcijaństwa w Rosji. Coś takiego nie jest także wykluczone w Europie28, pod warunkiem, że zostanie wyznaczony kierunek na duchowy comeback Kraju Wieczornego. Ponieważ w wymiarze moralnym – tak jak na wojnie – nie powstaje nic substancjalnego bez centralnego autorytetu, bez woli kontrolującej i bez siły poruszającej. All else is folly.

 

Lejda, 25 lutego 2014.


 

Fred Hamburg

Tłumaczył z niderlandzkiego: Karol Kilijanek

 

 

1 Fortuyn, P. 2002. De verweesde samenleving. Uithoorn: Karakter Uitgevers, trzecie wydanie, s.140.

2 Ten obraz został mocno potwierdzony badaniami na zlecenie Biuro Planu Społecznego i Kulturalnego (Sociaal en Cultureel Planbureau, SCP) opublikowane w gazecie Volkskrant 4 stycznia 2003 roku („Niezadowolny wyborca jest bezdomny”). Wynika z niego, że młodsza generacja jest względnie mocno reprezentowana w grupie mentalności „nowoczesnego obywatelstwa”, zorientowanych na wygodę” i „pnących się w górę”. Cytat: Te trzy środowiska dzielą ukierunkowanie materialne i są pod silnym wpływem kultury doświadczania i kultury obrazu [FH: kultura doświadczania (tutaj) = kultura czucia = kultura emocji]. W związku z tym tematem proszę przeczytać także Spangenberg, F & Lampert, M. Grenzeloze generatie. 2009. Amsterdam: Nieuw Amsterdam.

3 NRC Next, „Waarom het aantal werklozen nog wel even blijf stijgen.” [Dlaczego liczba bezrobotnych ciągle rośnie] 19 lipca 2013, s. 5.

4 Zob. Huizinga, J. (1935): Im Schatten von Morgen: eine Diagnose des kulturellen Leidens unserer Zeit. Berno, Lipsk: Gotthelf-Verlag.

5 Zob. Engelfriet, E.: „Burger gedraagt zich steeds meer als verwend kind” , Volkskrant 15 czerwca 2002.

6 W 2013 roku Holendersko-Flamandzka Organizacja Akredytacyjna (NVAO) odmówiła zatwierdzenia poziomu nauczania 45 z 603 przypadków. Aż 479 uzyskało tylko stopień dostateczny.

7 Kuiken, H.: “Wiskunde sterft uit in Nederland”, Trouw 19 lutego 2003.

8 BBC News. http://www.bbc.co.uk/news/education-20664752. Otrzymane 21 lipca 2013. Spostrzerzenie: dopasowanie ‘międzynarodowych pomiarów’ (jak Timms i Pisa) jest samo w sobie problematyczne. Zwłaszcza raitingi Pisa zdają się dawać dla Holandii zadowalające wyniki. Jan de Lange, wykładowca-dyrektor Instytutu Freudenthala (Utrecht) pyta w swoim komentarzu w gazecie Volkskrant z 13 sierpnia 2003 (“Wiskundeonderwijs is treurig”) co właściwie mierzy się w testach, które sa przerażająco łatwe, ponieważ wszystko, co jest za trudne dla uczniów– nietórzy mówią: dla (bardziej praktycznych) dziewcząt – usuwane jest z tekstów.

9 http://t.lifestyle.nl.msn.com/wetenschap/chinese-wetenschappers-stomen-op. Otrzymane 19 lutego 2014. Europa wyprzedza Chiny tylko z powodu tysięcy zaciemniających rzeczywistość raportów naukowców z CERN (Genewa).

10 Za: NRC Next z 19 lipca 2013, który poświęcił tej problematyce cały artykuł główny.

11 Vermeulen, M.: “Oorlog aan de jongens”. Volksrant 11 maart 2003. Konkluzja: chłopcy lądują trzy razy częsciej w szkołach dla trudnej młodzieży i dwukrotnie częściej w szkołach dla dzieci mających problemy z nauką.

12 Ibidem

13 Niewiele jest badań otyczących przyczyn słabszych ocen, które dostają mężczyźni i dłuzszego czasu, który musza poświecić na studia. Cytowany wcześniej artykuł z NRC Next zwraca uwagę czytlnika na pewne możliwe wytłumaczenia, ale pozostawia bez odpowiedzi postawioną tu przeze mnie politycznie niepoprawną hipotezę.

14 NRC Next, 19 lipca 2013. ´Mannen: kies een ander beroep’.

15 Także w Holandii wysunięto taką propozycję. Zob. także: Vermeulen, M: “Oorlog aan de jongens.” Volkskrant 11 marca 2003.

16 “The trouble with boys,” Hymas, C & Cohen, J. The Sunday Times, 19 czerwca 1994.

17 NRC Next, 19 czerwca 2013 (na podstawie danych CBS).

18 M.Vermeulen, “Oorlog aan de jongens,” Volkskrant, 11 marca 2003.

19 Z podziękowaniami dla Julesa van Rooyen, autora polecanej tutaj książki Sluiproutes van de macht. Dostępna także w niedawno powstałym (2014) francuskim tłumaczeniu w wydawnictwie ESR (Editions Saint-Remi) pod tytułem Les Traverses du pouvoir. Les révolutions et les réseaux secrets depuis 1776
 

20 TMF – The Music Factory – telewizja muzyczna nadająca w Holandii, Flandrii i Wielkiej Brytanii. (przyp. tłum.)

21 Zobacz postanowienie Parlamentu Europejskiego B6-0025/2006 z 18 stycznia 2006, w którym cel sformułowano następująco: „to weed out homophobia”, czyli na przykład: wykorzenić opór wobec homomałżeństw. Zobacz też stworzoną pod wpływem ONZ “Convention on the elimination of all forms of discrimination against women (CEDAW)”.

22 Bartel, J. School subject gay. www.currentconcerns.ch/index,.php?id=1360&print=1&no­­_cache=1Uzyskane 7 listopada 2011.
 

23 Jan Paweł II (w encyklice Veritatis Splendor)

24 Ibidem.

25 CPU który, przemyślany w linii Gödela, odwołuje się do ekstra-systematycznego momentu normatywnego.

26 Powyższe intermezzo można odnaleźć w mojej publikacji Waarom democratie. 2012. Almere: Parthenon. [W polskim tłumaczeniu dostępna będzie jeszcze w tym roku – przyp. tłum.]

27 Własne szacunki na podstawie obserwacji i rozmów ze studentami.

28 Jakkolwiek by to dzisiaj było nieprawdopodobne.

Kategoria: Karol Kilijanek, Myśl, Publicystyka, Społeczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *