„Azjaci zbroją się na potęgę”: wywiad z p. Stanisławem Niewińskim

azja_171) Twoje zainteresowania geopolityczne skupiają się na Azji. Wydaje się, że jest to pojęcie niezmiernie obszerne – Azja to bowiem nie tylko odrębne państwa, ale wręcz odmienne cywilizacje…

– Tak, to prawda. „Azja” stanowi bardzo szerokie pojęcie. Szersze niż „Europa”. Jest to największy kontynent globu i faktycznie zamieszkany przez przynajmniej kilka cywilizacji. Spoglądając od południowego-zachodu na Azję widzimy ludy muzułmańskie. Przy czym musimy pamiętać, iż świat islamu sam w sobie jest niezwykle zróżnicowany: teologicznie, etnicznie, politycznie. Mamy tutaj m.in. Arabię Saudyjską, monarchię zamieszkiwaną przez Arabów i opierającą się na zasadach wahhabizmu (odłam sunnizmu). W Azji mniejszej znajduje się Turcja będąca od lat 20. XX stulecia świecką republiką. Dalej na wschód leży Iran. Do rewolucji 1979 r. kraj ten był monarchią, zaś później republiką islamską. Większość mieszkańców Iranu wyznaje na przekór Arabom islam w wersji szyickiej, aczkolwiek kraj ten nie odcina się również od swojej bardzo bogatej przedislamskiej tradycji. W południowej części kontynentu znajduje się subkontynent indyjski z własną bardzo starą i interesującą kulturą. Większość mieszkańców Indii wyznaje hinduizm – największy w dzisiejszym świecie system religijny o charakterze politeistycznym. Na terenie Indii narodził się również 2,5 tys. lat temu buddyzm, aczkolwiek wyznawców buddyzmu w tym kraju jest dziś bardzo niewielu. Na samym wschodzie kontynentu znajdują się Chiny oraz państwa z nimi silnie powiązane kulturowo (poprzez zaimplementowanie na swoim gruncie filozofii konfucjańskiej i buddyzmu): m.in. obie Koree, Japonia, czy Wietnam. Stanowią one ten element Azji, który mnie osobiście interesuje najbardziej. Swoją oryginalną specyfikę posiada Azja Południowowschodnia. Przez stulecia ścierały się tutaj wpływy chińskie, induskie, czy muzułmańskie. W tym regionie Azji funkcjonują takie kraje jak Malezja, czy Indonezja reprezentujące bardziej światłą i rozwiniętą część świata islamu. Pozostaje jeszcze sprawa północnej części kontynentu. Od Uralu do wybrzeża Pacyfiku ciągną się azjatyckie posiadłości Federacji Rosyjskiej. Natomiast między Morzem Kaspijski, a pasmem górskim Tian Shan leżą byłe azjatyckie republiki ZSRR. 

2) Jaki błąd popełnia Europa spoglądając w stronę Azji i oceniając predyspozycje państw tam się znajdujących?

– W naszej percepcji Azji zdarza się wiele błędów, ale wspomnę tutaj tylko o jednym. My Europejczycy spoglądając na Azję (m.in. Azję Wschodnią) często kierujemy się swoimi doświadczeniami. Europa po katastrofie II wojny światowej rozpoczęła (trwający do dziś) proces integracji. Azjaci nie wypracowali póki co tak zaawansowanych procesów integracyjnych. Bardzo istotną rolę odgrywa skupiający kraje Azji Południowowschodniej ASEAN, jednakże jest to instytucja o ekonomicznym charakterze. Generalnie w Azji państwo narodowe nadal trzyma się bardzo mocno. Silne są nacjonalizmy. Nie brak otwartej wrogości i konfliktów pomiędzy poszczególnymi państwami.

3) Spróbujmy podsumować przeobrażenia i znaczenie polityczne oraz gospodarcze kilku najważniejszych państw Azji. Chiny – to niewątpliwie mocarstwo dosyć nietypowe: socjalizm połączony z otwarciem na wolny rynek.

– W Chinach udało się połączyć elementy, których teoretycznie połączyć nie można: monopol w sferze politycznej partii o formalnie komunistycznym charakterze ze względnie rynkową gospodarką. Poza Chinami to połączenie wywołuje spore zdziwienie. Warto jednak pamiętać, że Chińczycy mają sporą tradycje łączenia ze sobą elementów często ze sobą sprzecznych. Istnieje nawet takie powiedzenie, że Chińczyk na urzędzie jest konfucjanistą, w domu taoistą, zaś w świątyni buddystą.

Chiny są dziś największym mocarstwem Azji i wydają się znajdować na drodze ku zastąpieniu USA w roli głównej potęgi globu. Od 2014 r. chińskie PKB jest największe na świecie pod względem parytetu siły nabywczej. W przyszłej dekadzie Chiny powinny – czy tak się stanie, to już rzecz inna – wytworzyć największe PKB również pod względem bardziej tradycyjnego miernika. Chińska gospodarka staje się także coraz bardziej innowacyjna. Zdaniem Światowej Organizacji Własności Intelektualnej Chiny dały światu 29 846 patentów PCT, co sytuuje to państwo na trzecim miejscu w świecie (po USA i Japonii).

Chińska Republika Ludowa jest także jedną z czołowych potęg wojskowych globu. Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (oficjalna nazwa sił zbrojnych ChRL) jest najliczniejszą siłą zbrojną na świecie. Według rankingu Global Firepower Chiny są trzecią potęgą militarną świata. Pod względem samych tylko wydatków na zbrojenia plasują się na drugim miejscu (za Stanami Zjednoczonymi). Armia chińska jest stale modernizowana. Jej najnowszy i oficjalnie pokazany światu sprzęt mogliśmy oglądać podczas parady z okazji rocznicy tryumfu nad Japonią we wrześniu zeszłego roku.

Stale wzrasta międzynarodowe znaczenie Chin. Pekin odgrywa bardzo istotną rolę w wielu inicjatywach międzynarodowych. Chiny są jednym ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jest jednym z kluczowych mocarstw współtworzących Szanghajską Organizację Współpracy oraz klub BRICS. W ostatnich latach ChRL zaproponowało światu dwie inicjatywy geoekonomiczne. Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) jest przedstawiany, jako alternatywa dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz zdominowanego przez Japonię i USA Azjatyckiego Banku Rozwoju. Projekty „Ekonomicznego Pasa Jedwabnego Szlaku” i „Morskiego Jedwabnego Szlaku XXI wieku” zwane potocznie „Nowym Jedwabnym Szlakiem” przewidują połączenie Chin z innymi krajami Azji, Afryką i Europą portami, liniami kolejowymi oraz drogami. Szlak lądowy ma prowadzić z Xianu przez Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Iran, Turcję, Grecją, Rosję, Polskę, Niemcy i Włochy. Planowane jest również połączenie kolejowe pomiędzy Azją i Europą. Jej początek także ma znajdować się w Xianie. Następnie ma ona przebiegać przez Astanę, Moskwę, Łódź, Duisburg po Madryt. Szlak morski powinien zaczynać się w Kantonie, a następnie zahaczać kolejno Hanoi, Kuala Lumpur, Dżakartę, Kalkutę, Kolombo, Lamu (Kenia), Dżibuti, Pireus, aż po Wenecję. Koncepcja ta ma za zadanie zwiększyć wymianę handlową Chin z krajami będącymi częścią szlaku oraz wzmocnić szeroko rozumiane (polityczne, gospodarcze itd.) chińskie wpływy na ich terenie.

Bardzo trudno jest dziś powiedzieć, czy Chiny zastąpią USA w roli nowej globalnej potęgi. Zależy to od wielu czynników. Na potrzeby niniejszego wywiadu wymieniłbym dwa moim zdaniem najistotniejsze. Pierwszym z nich jest kwestia rozwoju gospodarczego. Jeśli Chiny mają odebrać Amerykanom palmę pierwszeństwa w świecie, to muszą utrzymać dynamiczny poziom wzrostu PKB. W chwili obecnej ChRL transformuje swój model gospodarczy. Odgrywające w nim dotąd kluczową rolę eksport i inwestycje mają zostać zastąpione przez konsumpcje wewnętrzną oraz większą innowacyjność. Czas pokarze, czy reformy się powiodą. Drugim problemem przed którym stoi Pekin jest zadanie przekonania do swoich propozycji międzynarodowych, jak największej ilości krajów. W przypadku AIIB udało się skłonić do poparcia tej inicjatywy takich wydawałoby się trwałych stronników USA, jak Wielką Brytanię, Francję, Turcję, Izrael, Arabię Saudyjską, czy Koreę Południową. Niemniej kłopotliwe z punktu widzenia chińskiej mocarstwowości mogą się ukazać relacje tego kraju ze swoimi kluczowymi sąsiadami: Japonią i Indiami. Interesująca jest również przyszłość stosunków chińsko-rosyjskich. Jeśli Chiny utrzymają dynamiczny poziom wzrostu gospodarczego oraz będą wstanie znaleźć trwałych kooperantów dla swoich idei, to uda im się w znacznym stopniu odmienić globalny ład polityczny i ekonomiczny.

4) Jak scharakteryzujesz Japonię?

– Japonia jest państwem o dość skomplikowanym charakterze. Przyczyny tego stanu leżą w klęsce tego państwa w II wojnie światowej oraz jego sytuacji tuż po wojnie. Podstawą na której oparto politykę Japonii po 1945 r. była tzw. doktryna Yoshidy (od nazwiska jednego z pierwszy japońskich premierów po wojnie Yoshidy Shigeru). W największym skrócie można powiedzieć, że doktryna ta sprowadza się do tego, iż za bezpieczeństwo zewnętrzne Japonii odpowiadają przede wszystkim Stany Zjednoczone. Doktryna ta pozwoliła powojennej Japonii skupić się na sprawach wewnętrznych, czyli głównie gospodarce. Dzięki temu kraj ten szybko podniósł się z wojennej ruiny i w 1968 r. stał się drugą potęgą ekonomiczną świata. Siła ekonomiczna Japonii kontrastowała przez lata ze jej słabością militarną. Narzucona przez zwycięskich Amerykanów konstytucja ma pacyfistyczny charakter – zgodnie z jej zapisami Japonia m.in. na wieki wyrzekła się wojny.

Przez lata ta „nierównowaga” wyróżniała Japonię spośród światowych mocarstw. Jednakże w ostatnich latach sytuacja zaczyna się zmieniać. Japonia remilitaryzuje się. W zeszłym roku w japońskim parlamencie przyjęto ustawy w sprawie bezpieczeństwa. W myśl tych ustaw żołnierze Japońskich Sił Samoobrony będą mogli brać udział w misjach zagranicznych oraz wspierać oddziały wojsk sojuszniczych. Zmiana ta była możliwa dzięki zaostrzaniu się sytuacji międzynarodowej: w ostatnich latach Chiny zaktywizowały się w kwestii roszczeń terytorialnych wobec archipelagu Wysp Senkaku/Diaoyu. Narastający w japońskim społeczeństwie strach wobec chińskiej ekspansji umożliwił premierowi Abe Shinzo naruszenie pacyfistycznych elementów ustawy zasadniczej.

Japonia jest bardzo ważnym graczem geopolitycznym w Azji Wschodniej. Wyspy japońskie stanowią strategiczny element pasa wysp (ciągną się one od Kuryli do Cieśniny Malakka), półwyspów i cieśnin blokujących chińskiej flocie dostęp do Oceanów Spokojnego i Indyjskiego. Chińscy generałowie i admirałowie wręcz nazywają ową geograficzną niedogodność swej ojczyzny „Odwrotnością Wielkiego Muru”. Japońskie elity mają pełną świadomość swego strategicznego położenia. Tokio jest najważniejszym sojusznikiem Waszyngtonu w regionie, ale stara się również zapewnić sobie możliwie największą elastyczność na arenie międzynarodowej. Japońskie władze starają się dbać o przynajmniej poprawne relacje m.in. z Chinami, Rosją (Japonia co prawda przyłączyła się do polityki sankcji wobec Rosji, ale sankcje japońskie mają dość łagodny charakter) oraz bardzo bliskie z Indiami. Obecnie jesteśmy świadkami gwałtownego ochłodzenia w relacjach chińsko-japońskich. Chiny wysuwają roszczenia terytorialne wobec Japonii, a konkretnie archipelagu Senkaku/Diaoyu. Polityka ta prowadzi do zacieśnienia – nie zawsze dobrych – relacji japońsko-amerykańskich i remilitaryzacji Japonii. Chiny bardzo potrzebują swobodnego dostępu do Oceanów Spokojnego i Indyjskiego. Aby to osiągnąć Pekin musi jakoś uregulować swoje problemy z Tokio. Może to zrobić na dwa sposoby: pokojowo, albo na drodze zbrojnej. Niestety, coraz gorsze relacje z Japonią utrudniają rozwiązanie ich w sposób pokojowy. Obawiająca się Chin Japonia pogłębia współpracę z USA oraz z krajami regionu sceptycznie ustosunkowanymi do wzrostu chińskiej potęgi m.in. Wietnamem i Indiami. Uważam, iż eskalowanie przez chińskie władze sporów z Tokio o wyspy Senkaku/Diaoyu bardzo szkodzą racji stanu ChRL.

5) A Korea Południowa?

– Korea Południowa jest mocarstwem dość specyficznym. Jest potęgą gospodarczą oraz militarną. Jednocześnie pełne wykorzystanie swojego potencjału utrudnia jej niepewna sytuacja w stosunkach z Koreą Północną. Od swojego powstania Republika Korei jest jednym z kluczowych sojuszników Stanów Zjednoczonych w regionie. Wszelako w ostatnich latach pogłębieniu ulegają też stosunki koreańsko-chińskie. Korea Południowa znalazła się m.in. pośród krajów-założycieli AIIB. Pekin bardzo pragnie, aby Seul znalazł się w jego strefie wpływów.

6) Wydaje się, że obecnie dosyć mocno wybijają się też kraje Azji Południowo Wschodniej.

 

– Owszem w pewien sposób wyróżniają się na tle kontynentu. Jak stwierdziłem to już na początku w Azji Południowo-Wschodniej spotykają się kraje o bardzo zróżnicowanych kulturach np. kraje o buddyjskiej tożsamości (Birma, Tajlandia, czy Wietnam), muzułmańskiej (Malezja, Indonezja), czy katolickiej (Filipiny). Region ten jest położony strategicznie: usytuowana pomiędzy Malezją i Indonezją łączy ze sobą Morza Południowochińskie i Andamańskie, zaś pośrednio Oceany Spokojny i Indyjski. Morze Południowochińskie stanowi obszar rywalizacji Stanów Zjednoczonych i Chin. Robert Kaplan stwierdził, że zdobycie prymatu w basenie Morza Południowochińskiego będzie dla Chin tym, czym było dla USA osiągnięcie dominacji na Karaibach w wyniku pokonania Hiszpanii w 1898 r.

7) Osobny temat – to państwa wchodzące dawniej w skład ZSRR. Czy są to tylko post-sowieckie skanseny – jak się je dziś potocznie postrzega?

– Byłe azjatyckie republiki ZSRR stanowią swoistą mozaikę. Część z nich niewątpliwie można w jakimś stopniu określić mianem postsowieckiego skansenu. Inne jednak usiłują inaczej ukształtować swoją rzeczywistość społeczno-ekonomiczną. Z różnym skutkiem.  

Szczególnie interesujące są byłe radzieckie republiki leżące na obszarze Azji Środkowej. W tym regionie przeplatają się wzajemnie współpraca i rywalizacja Rosji i Chin. W sprawy Azji Środkowej ingerują także Stany Zjednoczone.

8) Jak przedstawia się rola Rosji na azjatyckim teatrze geopolitycznym?

– Rola Rosji tak na szachownicy globalnej, jak i azjatyckiej sprowadza się do bycia tzw. „państwem swingującym”. Rosja jako kraj eurazjatycki znajduje się niejako pomiędzy światem zachodnim (reprezentowanym przez NATO i UE), a będącymi największym mocarstwem Azji Chinami. Jedną z najważniejszych osi wokół której współcześnie toczą się globalne stosunki jest rywalizacja USA (globalnego mocarstwa zmierzchającego) z ChRL (globalnym mocarstwem wzrastającym). Rosja w tym pojedynku odgrywa znaczącą rolę, ponieważ w interesie zarówno Waszyngtonu, jak i Chin leży posiadanie Moskwy po swojej stronie. Od tego w którym obozie to państwo ostatecznie się znajdzie będzie zależał wynik rywalizacji amerykańsko-chińskiej.

Po czyjej stronie ostatecznie opowie się Rosja? Jest to pytanie bardzo trudne. Współcześnie Moskwa wydaje się być najbardziej zaciętym przeciwnikiem Waszyngtonu. Wynika to ze sporów jakie te mocarstwa toczą ze sobą odnośnie sytuacji w Syrii i na Ukrainie. Groźba utraty swoich stref wpływów zmusiły Rosję do pogłębienia swoich relacji z Chinami. Moskwa podpisała umowę gazową z Chinami, która jest bardzo korzystna dla Pekinu. Rosja przystąpiła do AIIB. Wyraziła również zgodę na budowę na terenie Azji Centralnej lądowej odnogi Nowego Jedwabnego Szlaku. Przyłączyła się również do tego projektu.

Obecnie niewątpliwie Chiny tryumfują w procesie przeciągania Rosji. Jednakże nie musi to być zwycięstwo wieczne. „Klucze” do dalszej  kooperacji chińsko-rosyjskiej znajdują się w Waszyngtonie. Stosunki Chin i Rosji są zawsze w jakiejś mierze pochodną relacji tych potęg z USA. Dopóki Waszyngton będzie dążył do np. obalenia reżimu partii Baas w Syrii, czy włączenia Ukrainy do amerykańskiej strefy wpływów, dopóty Rosja będzie ciążyć geopolitycznie ku Chinom. Sytuacja ta może ulec zmianie, jeśli USA zrewidują swoją politykę wobec Rosji. W tym kontekście warto śledzić chociażby zbliżające się wybory prezydenckie. Ewentualny kandydat republikanów Donald Trump uważa, że USA powinny doprowadzić do jakiegoś stanu detente w relacjach z Rosją. Wydaje się, że jeśli USA wyrażą zainteresowanie poprawą relacji z Moskwą, to ta najpewniej się na taką propozycję zgodzi. Rosja również w jakimś stopniu obawia się rozwoju chińskiej potęgi. Nowy Jedwabny Szlak niesie ze sobą potencjalne zagrożenia dla Rosji np. groźbę wyrugowania przez Chin rosyjskich wpływów z Azji Centralnej. Chińczycy za wszelką cenę starają się przekonać Rosjan, iż ten projekt nie jest w nich wymierzony. Jednakże nie obawy te jest bardzo trudno rozwiać. Wątek antychiński jest podstawią to porozumienia Waszyngtonu i Moskwy. Tak jak w latach 70. I 80. XX w. Amerykanie wykorzystali zbliżenie z ChRL w celu szachowania ZSRR, tak teraz mogą posłużyć się Rosją, aby ograniczyć wpływy chińskie. Oczywiście ewentualne zbliżenie amerykańsko-chińskie będzie dla chińskie polityki katastrofą.

9) Niewątpliwym zagrożeniem dla stabilizacji w regionie jest Korea Północna. Czy jest tam szansa na zmianę? Mówi się,  że Kim Dzong Un chce dążyć do modelu chińskiego…

– Kim Dzong Un jest postacią dość tajemniczą, jak i jego ojciec oraz dziadek. Korea Północna jest jednym z najbardziej zamkniętych krajów świata. Tym samym bardzo trudno jest jednoznacznie powiedzieć ku czemu państwo to zmierza i będzie zmierzać. Niemniej można w tym wypadku snuć pewne dociekania. Kim Dzong Un spędził sporą część swoich szkolnych lat zagranicą, a konkretnie w Szwajcarii. Ma pełną świadomość tego, jak wygląda życie poza Koreą Północną. W jakiejś mierze zdaje sobie sprawę z tego, iż system stworzony przez jego dziadka musi ulec pewnym przeobrażeniom. Wprowadza pewne reformy. W 2013 r. weszło prawo umożliwiające rolnikom sprzedawanie na rynku 30% nadwyżki, którą wypracują. Niewykluczone, że reżim dąży do transformacji systemu w duchu chińskim, bądź wietnamskim.

Czy Korea Północna jest zagrożeniem dla stabilności w regionie? Może być, niemniej uważam, iż do tego zagadnienia należy podchodzić ostrożnie. Ewentualny konflikt zbrojny z południem najpewniej skończyłby się dla północy katastrofą. Pamiętajmy, że Korea Południowa również jest jedną z ważniejszych potęg militarnych globu. W wypadku ataku ze strony północy niemal na pewno z pomocą dla Seulu ruszą Amerykanie, a być może i Japończycy. Jedyną nadzieją dla Pyongyangu są Chiny. Nie jest jednak pewnym, czy Pekin ruszyłby z militarną pomocą północy, gdyby wojna wybuchła z jej winy. Moim zdaniem bardziej realnym scenariuszem byłoby wkroczenie ChALW od północy i podporządkowanie sobie jak największych połaci północy, zaś następnie utworzenie na tych terenach zupełnie marionetkowego państwa koreańskiego. Kim Dzong Un prawdopodobnie zdaje sobie sprawę z takiego ewentualnego rozwoju wypadków. Z tego powodu nie dąży on do wywołania wojny. Jego atomowe groźby biorą się głównie z trzech powodów. Po pierwsze, reżim północnokreański ma świadomość tego co się stało m.in. z saddamowskim Irakiem, czy Libią pod panowaniem Kaddafiego. Stany Zjednoczone w sposób bezpośredni, bądź pośredni obaliły rządzących tymi krajami przywódców. Elity Północnej Korei doszły do wniosku, że jedyną formą zabezpieczenia się przed amerykańską inwazją jest posiadanie broni jądrowej. Taka broń, to swoista „polisa bezpieczeństwa” dla Korei Północnej. Drugi powód wynika z tego, iż Kim Dzong Un jest bardzo młodym człowiekiem. Stanowi to ewenement w praktyce politycznej krajów Azji Wschodniej. Większość przywódców państw tego regionu jest w wieku od 50 do ponad 60 lat. W kręgu kultury konfucjańskiej ceni się wiek i doświadczenie. Głową państwa zostaje osoba w odpowiednim – wysokim – wieku. Traktują oni młodego Kima, jak politycznego amatora. Prowadząc agresywną politykę przywódca KRLD pragnie wymusić dla siebie szacunek u zagranicznych polityków. Po trzecie posługiwanie się „argumentem jądrowym” na arenie międzynarodowej przynosi Kim Dzong Unowi profity również w polityce wewnętrznej. Stara się on reformować swój kraj, a nie wszystkim członkom nomenklatury te reformy się podobają. Jego przeciwnicy uważają, że reformy osłabią Koreę. Kim Dzong Un prowadząc twardą politykę zagraniczną pokazuje im, że nic takiego nie ma miejsca.

10) Jak oceniasz potencjał gospodarczy państw Azjatyckich w stosunku do krajów Europejskich i USA?

– Potencjał gospodarczy krajów azjatyckich należy ocenić bardzo wysoko. Centralna Agencja Wywiadowcza co roku aktualizuje listę państw pod względem PKB (wyrażonego parytetem siły nabywczej). Na 20 potęg ekonomicznych aż 10 znajduje się w Azji (9, jeśli nie uznamy Rosji za kraj azjatycki). Na pierwszym miejscu plasują się Chiny (naturalnie trzeba pamiętać, że wg bardziej tradycyjnego miernika wciąż są na miejscu drugim za USA), trzecim Indie, czwartym Japonia, szóstym Rosja, ósmym Indonezja, trzynastym Korea Południowa, czternastym Arabia Saudyjska, siedemnastym Turcja, dziewiętnastym Iran, zaś na dwudziestym Tajwan.  

Gospodarki krajów azjatyckich znajdują się również w czołówce najbardziej innowacyjnych w skali globalnych. Na liście Światowej Organizacji Własności Intelektualnej za rok 2015 państwa azjatyckiego znajdują się w ścisłej czołówce – Japonia znajduje się na miejscu drugim, Chiny na trzecim, zaś Korea Południowa na miejscu czwartym.

11) A co z potencjałem militarnym?

– Kraje azjatyckie znajdują się w czołówce mocarstw wojskowych globu. Global Firepower tworzy co roku ranking największych potęg wojskowych świata. Spośród 20 najsilniejszych militarnie państw świata, aż 12 leży w Azji (bądź 11 – w zależności jak ujmiemy Rosję). Rosja znajduje się na drugim miejscu, Chiny na trzecim, na czwartym Indie, Japonia na siódmym, ósme miejsce zajmuje Turcja, na jedenastym znajduje się Korea Południowa, Pakistan zajmuje trzynaste miejsce, czternaste Indonezja, szesnaste Izrael, siedemnaste Wietnam, dziewiętnaste Tajwan, natomiast Tajlandia mieści się na dwudziestym.

Warto także odnieść się do corocznych analiz Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem. Instytucja ta bada budżety obronne państw świata i tworzy rankingi krajów najwięcej wydających na cele militarne. Pośród 15 krajów posiadających największe budżety wojskowe, 8 leży na kontynencie azjatyckim. Chiny plasują się na miejscu drugim, Arabia Saudyjska na drugim, Rosja na czwartym, Indie na szóstym, Japonia na ósmym, Korea Południowa na dziesiątym, Zjednoczone Emiraty Arabskie na czternastym, a Izrael na piętnastym.

Azjaci zbroją się na potęgę. Wynika to z licznie występujących na tym kontynencie sporów pomiędzy państwami.   

12) Czy Polska rozwija obecnie współpracę z krajami azjatyckimi w stopniu, który można uznać za wystarczający?

– Polska wciąż jest słabo obecna w Azji. Dzieje się tak pomimo postępującego od kilu lat polskiego otwarcia na Azję – przede wszystkim na Chiny. W 2015 r. wymiana handlowa pomiędzy RP, a ChRL wyniosła 21 mld$. Polski eksport do Chin wzrósł o 21%, zaś chiński do nas o 10%. Niemniej na tle innych krajów UE wypadamy w tej dziedzinie blado. Nasz eksport do tego kraju plasuje nas na szesnastym miejscu w ramach unii. Ponadto wysyłamy za Wielki Mur dziesięć razy mniej, aniżeli stamtąd sprowadzamy.

Polska poświęciła ostatnie dwie dekady na integracje ze światem Zachodnim. W 1999 r. wstąpiliśmy do NATO, a w 2004 r. do UE. Z perspektywy drugiego dziesięciolecia XXI w. wydaje się jednak, że Polska będzie zmuszona do większego otwarcia się na świat niezachodni, przede wszystkim na Azję i leżące na jej terenie mocarstwa gospodarcze m.in. Chiny. Unia Europejska znajduje się dziś w bardzo poważnym kryzysie. Wiele państw wspólnoty boryka się z kłopotami gospodarczymi. Ponadto UE przeżywa niespotykaną dotąd problem z imigracją. Po 2020 r. dotacje unijne zaczną się kurczyć. Jedno ze źródeł polskiego wzrostu gospodarczego wyschnie i koniecznie musimy szukać sposobu, aby temu zaradzić. Kontakty ekonomiczne z Azją są tutaj wyjściem optymalnym. Członkostwo w projekcie Nowego Jedwabnego Szlaku daje Polsce szanse na ściągnięcie chińskich inwestycji oraz dalsze otwarcie Chin na polski eksport. Uczestnictwo w AIIB umożliwia polskim przedsiębiorstwom udział w projektach infrastrukturalnych na terenie Azji.

 

Rozmawiał: Mariusz Matuszewski

 

 

 

Kategoria: Myśl, Polityka, Publicystyka

Komentarze (2)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Filip pisze:

    "Oczywiście ewentualne zbliżenie amerykańsko-chińskie będzie dla chińskie polityki katastrofą."
    Z pewnością chodziło o zbliżenie amerykańsko-rosyjskie.

  2. Stanisław Niewiński pisze:

    @Filip, Oczywiście chodzi o zbliżenie amerykańsko-royjskie. Za błąd przepraszam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *