banner ad

Solarewicz: Mam Karmel w ulubionych

| 16 stycznia 2017 | 1 Komentarz

szkaplerzZnalazłam go przez wyszukiwarkę. Miałam dość tekstów religijnych z gatunku „What Jesus Would Do”. Przypomniałam sobie o prostej i mądrej św. Teresce. I tak weszłam na Karmel.pl.

Tam rzeczywiście znalazłam Myśli św. Teresy na Każdy Dzień, a potem też Karmelitański Codziennik. To był rok 2007, początek. Karmel był rzeczywiście inny niż reszta świata. Poważny i bardzo konkretny. Wskazujący, jak twardo stąpać po ziemi, każdego dnia z osobna. Bardzo przypadła mi też do gustu grafika strony, dyskretna i przyjazna dla oka. Odtąd to od Tereski i Codziennika rozpoczynałam swój dzień pracy.

I niech się świat zawali”

Spodobało mi się to, że pisarze Karmelu zalecają używanie rozumu i wyrabianie w sobie silnej woli, a nie „wczuwanie się” i analizowanie, „co Pan Bóg ma na myśli”. Kwintesencją tego dla mnie stały się słowa z Codziennika: „Sądzę, że wszystko od tego zależy, by przystąpili do rzeczy z niezachwianym postanowieniem, iż nie spoczną, póki nie staną u celu. Niech przyjdzie, co chce, niech boli, jak chce, niech szemrze, kto chce, niech własna nieudolność stęka i mówi: nie dojdziesz, umrzesz w drodze, nie wytrzymasz tego wszystkiego, niech i cały świat się zwali z groźbami” (święta Teresa od Jezusa). Powiedziane bez lukru, jak gdyby do kogoś, kto idzie na górski szczyt i jęczy, że już nie daje rady. Znam to! Góry są częścią mnie. Również w mojej pracy muszę być systematyczna, cierpliwa i uparta.

Karmel był właściwie także w naszej rodzinie. Szkaplerze wisiały nad łóżkami dziadka i babci, na przedwojennych gobelinach ze Lwowa. Wystrzępione i wyblakłe. Zmarli oboje jednego lata, pod swoimi szkaplerzami. Długo myliłam szkaplerz z ryngrafem. Dopiero po latach miałam dostać od znajomego „Dar mojej Matki” i wtedy ostatecznie odróżniłam od siebie te dwa emblematy.

A na razie czytałam i myślałam. I wtedy natknęłam się na Czerną.
 

Czerna, czyli Karmel namalowany

Treścią Karmelu są pisma. Ale Czerna w moich oczach jest okładką dla nich. Starzy bywalcy potwierdzają, że to miejsce ma swój klimat.

W 2008 roku zabrali mnie tam przyjaciele, którzy mieszkają niedaleko i zaglądają tam od czasu do czasu. To była niedzielna, rodzinna wycieczka. Utrafiliśmy w dzień, bo choć październik zapowiadał się zimny, tego dnia było ciepło i wiał halny. Niebo miało odcień kobaltu i od kolorów kręciło mi się w głowie. Wiał halny, więc liście leciały jak deszcz. W tym deszczu krążyły tłumy turystów, między gadającymi turystami przesuwały się wolno karmelitanki, a powyżej weseli nowożeńcy robili sobie pamiątkowe zdjęcie pod napisem „droga krzyżowa”. Zderzenie się dwóch światów, nie tylko w Internecie.

Obiecałam sobie, że tu wrócę i tym razem bez pośpiechu.

Spowiednik zdalnie sterowany

Do Czernej wróciłam w listopadzie 2012. Pewnego słonecznego dnia, gdy na południu majaczyły Tatry. Tym razem wokół klasztoru i w lesie było pusto i cicho. Słyszałam tylko szelest własnych kroków i pogwizdywanie wiatru. Raz zza drzewa wysunęła się karmelitanka – staruszka z koszykiem w ręku. Popatrzyła na mnie jak leśny ptak z gałęzi i zaraz znikła w dole ścieżki. Za chwilę, tak jak to zaobserwowałam w 2008, karmelitańska codzienność spotkała się z nowoczesnością: pod kościołem spotkałam zdalnie sterowanego spowiednika. Ojciec ściskał w dłoni dzwonek, który alarmuje go, kiedy penitent przyciska specjalny klawisz znajdujący się koło konfesjonału. Wyznał z żalem, że praktyczny wynalazek nie daje szansy na spokój. Stwierdziłam, że najwyraźniej dopadła go udręka posiadacza komórki! Zadowolona, że to nie mnie telefon wyje w kieszeni, zeszłam na szosę, do przystanku busa.

Po 12 godzinach włóczykijowania wróciłam do Krakowa. Nocowałam wtedy w klasztorze karmelitanek misjonarek (a jakże). W drzwiach spotkałam siostrę Lidię. – Mówisz, że podoba ci się nasz Karmel? – zapytała. – Tak, mam waszą stronę w ulubionych – odpaliłam. I na te słowa sama wybuchłam śmiechem.

 

Aleksandra Solarewicz

 

Kategoria: Aleksandra Solarewicz, Religia, Społeczeństwo, Wiara

Komentarze (1)

Trackback URL | Kanał RSS z komentarzami

  1. Tomasz napisał(a):

    Święci Karmelu faktycznie prezentują w swoich pismach bardzo konkretną i sprecyzowaną drogę do Boga. O ile św. Jan od Krzyża może nieco wręcz odstraszać radykalizmem (:)) o tyle św. Terasa ze swoją "Twierdzą wewnętrzną" zdaje się być bardziej przystępna dla przeciętnego odbiorcy :D. Warto przy okazji Karmelu wspomnieć też o innym świętym tego zakonu, szczególnie istotnym dla charakteru Myśli Konserwatywnej, mianowicie św. Rafale Kalinowskim, uczestniku powstania styczniowego. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *